Reklama

Kanikuła

15/07/2015 09:40

No i mamy to, na co wszyscy czekaliśmy od września ubiegłego roku, czyli lato. Asfalt się topi, dziewczyny rozbierają, a faceci piją dwa razy więcej piwa niż zwykle. Już starożytni Rzymianie, którzy ten okres nazywali kanikułą, uznali, że to najlepszy czas na urządzanie igrzysk, i tak zostało do dzisiaj. Wystarczy popatrzeć na letnie oferty, a to gminne święto pieroga, wybory miss podkoszulka, oczywiście mokrego, osiedlowy piknik albo jakiś inny festyn. Ważne, żeby był pretekst do zabawy.

     W R. aktywistki z koła gospodyń uradziły, żeby na powitanie lata zrobić festyn połączony z zabawą, i poprosiły o pomoc ochotniczych strażaków. Jak zwykle do tańca miał grać renomowany zespół, a bufet był tani i obfity. Pomyślano również o dzieciach, dla których ustawiono dmuchańce. Zysk z imprezy postanowiono przeznaczyć na remont grzybka, czyli czegoś w rodzaju altany stojącej obok Domu Ludowego. Pogoda dopisała i bawiono się prawie do białego rana.  
     Na drugi dzień komitet organizacyjny zebrał się przy kilku butelkach, które jakimś cudem się ostały, żeby się rozliczyć, i wtedy się okazało, że w kasie brakuje około półtora tysiąca złotych. Liczono raz, drugi i niestety zawsze wychodziło manko. Było to o tyle dziwne, że jeszcze przed końcem imprezy kasa się zgadzała. Zaczęły się wzajemne wymówki, jeden drugiego podejrzewał o defraudację.  Ktoś do kogoś powiedział „ty złodzieju” i atmosfera zrobiła się wielce nieprzyjemna. Nawet wódka nie pomogła, a wręcz przeciwnie. Panowie zrobili się agresywni, a jedyna w tym gronie kobieta zabrała się i poszła do domu. 
       Kłócący się, jak to zwykle bywa, od argumentów słownych przeszli do rękoczynów. Zaczęła się szarpanina i kto wie, jakby się to skończyło, gdyby jeden z trzeźwiejszych nie zaproponował, żeby jeszcze raz na chłodno przeanalizować sytuację. Zaczęto odtwarzać ostatnie godziny imprezy.
     Kasa była w tekturowym pudełku przechowywanym w aucie jednego z nich i organizatorzy sukcesywnie dokładali do pudełka utarg z biletów, loterii fantowej oraz inne drobne dochody. Każdy na kartce odnotowywał kwotę, którą zostawił w kasie, więc teoretycznie wszystko powinno grać. W ostatniej chwili ktoś wpadł na pomysł, żeby przeszukać auto. Brakujące pieniądze znalazły się pod siedzeniem i w tej sytuacji nie pozostało nic innego, jak zrobić zrzutkę na jeszcze jedną flaszkę, by wypić na zgodę.

jot podpis
Jot.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama