Reklama

Kaplica Fredrów w przemyskiej katedrze po renowacji wygląda imponująco

Odbyło się wiele komisji konserwatorskich, praca fachowców była żmudna, ale kunszt, z jakim realizowali renowację zadziwiał. Po zakończeniu prac kaplica Fredrów w przemyskiej bazylice archikatedralnej wygląda przepięknie. – Zastanawialiśmy się nad każdym detalem, by prowadzić prace „doskonale”. Choć ten etap mamy już za sobą, wciąż żyjemy świadomością, że za chwilę tam wrócimy, aby sprawdzić, jak mają się aniołki rozsiane tu i tam, jak posadzka, jak obraz, jak krata, może dodać tu i ówdzie werniks, może zmatowić, bo jednak „nie siadł” – powiedziała Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu Beata Kot.

Prace renowacyjno-konserwatorskie w kaplicy Fredrów pw. Św. Krzyża trwały trzy lata. Zakres prac był ogromny.

Obejmował konserwację m.in.: późnobarokowych polichromii sklepienia malowanych w technice frescu (z 1731 r.) przez Karola de Prevo w błękitno-szarej kolorystyce, obrazu na ścianie w technice olejnej nad wejściem, przedstawiający „Chrystusa w Ogrójcu”, malowany, podobnie jak i dekoracje ścian, przez Tadeusza Popiela (po 1903 r.)[paywall], ołtarza z czarnego marmuru dębnickiego (1736 – 1737), wykonanego przez kamieniarza dębnickiego Kazimierza Stachowskiego z elementami snycerskimi wykonanymi wg oryginału Thomasa Huttera przez warsztat Ferdynanda Majerskiego, późnogotyckiego krucyfiksu, najpiękniejszego ze wszystkich dzieł sztuki w kaplicy, dwuczęściowego epitafium nagrobnego biskupa Fredry.

Doszło do rekonstrukcji biało-czarnej, marmurowej posadzki wykonanej na podstawie zachowanych oryginalnych fragmentów czy konserwacji ozdobnej metalowej kraty, w trakcie której przywrócono oryginalną kolorystyką.

– Konserwacja to ciągły proces pracy twórczej, a każde pomyślne zakończenie to dla nas satysfakcja. Takie małe święto. Za takimi realizacjami zawsze stoją ludzie, pracownicy urzędu, którzy pieczołowicie prowadzili sprawy, właściciel, wykonawca, konserwator diecezjalny. Wszystkim dziękujemy za trud włożony w długą i żmudną pracę. Kaplica zachwyca, a zachwyt ten wyraża się skupieniem i zadumą. Każdy, kto wchodzi do wnętrza świątyni doświadcza „swojej” refleksji – stwierdziła B. Kot.

Reklama

Wielki wkład ordynariusza Fredry

Budowa obecnej Bazyliki Archikatedralnej w Przemyślu datowana jest na 1452 r. Wcześniej – wg kroniki Jana Długosza – kościół katedralny znajdował się na zamku.

Stary przekaz mówi, że Władysław Jagiełło nakazał przechrzcić świątynię z obrządku greckiego na łaciński i usunąć ze świątyni prochy i kości Rusinów. W późniejszym czasie świątynię rozebrano i materiał budowlany po umyciu kamieni w Sanie posłużył do budowy obecnej katedry.

Nowe oblicze świątynia zyskała dzięki ordynariuszowi Aleksandrze Fredrze, który w 1724 r. rozpoczął na dużą skalę prace remontowe, trwające 10 lat. Wtedy powstała kaplica rodziny Fredrów przy południowej ścianie świątyni, a obiekt nabrał barokowego charakteru. Przerobiono i otynkowano fasadę świątyni, a na barokowym portyku umieszczono herb Fredrów. Jednak niedługo po ukończeniu prac remontowych runął dach, niszcząc wiele elementy wystroju wnętrza, w tym filary i posągi.

Po katastrofie rozpoczęto kolejną odbudowę i do 1743 r. katedra uzyskała wygląd sprzed zawalenia się dachu. W tamtym okresie rozpoczęto również budowę wieży katedralnej do pierwszej kondygnacji.


mars
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama