Przy okazji książki redaktora Mieczysława Nyczka „Ostatni rejs kapitana Jaskuły” powrócił temat upamiętnienia wielkiego żeglarza, który rozsławił także, a może przede wszystkim, Przemyśl.
„Ostatni rejs kapitana Jaskuły” – to świetnie skomponowany reportaż o wielkim sportowcu, o niebotycznym wyczynie, którego jak dotychczas nie powtórzył żaden Polak. To skrupulatny zapis wielkiej fascynacji morzem, żeglarstwem, Tatrami, literaturą. Wreszcie ludźmi, dzielącymi Jaskułowe pasje.
Ale także czarnych charakterów w postaci funkcjonariusza UB, który bezskutecznie namawiał Jaskułę do współpracy. Na kartach pojawia się wiele osób, wiele unikalnych zdjęć. Ciepły humor, anegdota przeplata się ze wspomnieniami o rejsie.
Ale druga książka Nyczka o kapitanie Jaskule przynosi coś nowego. Pokazuje samotnego żeglarza w najbardziej ekstremalnym doświadczeniu, czyli w czasie odchodzenia. Zderzenie herosa z pierwszych stron gazet, autora książek, Honorowego Obywatela Przemyśla, któremu wdzięczni mieszkańcy być może wystawią pomnik, z całkowicie bezbronnym człowiekiem, niemogącym pogodzić się z własnym przemijaniem, nadaje książce Nyczka bardzo głęboki wymiar.
Książka już do nabycia w księgarni Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej (także internetowo) oraz księgarniach Libera i Bosz.
W rozmowach z redaktorem Nyczkiem, od 1969 przyjacielem Jaskuły, często powraca motyw godnego upamiętnienia kapitana. Nyczek jest zdecydowanym zwolennikiem, jeżeli nie formy pomnikowej, to co najmniej bryły w postaci popiersia i motywu marynistycznego, wyeksponowanych w centralnym miejscu Przemyśla.
Ponadto sugeruje wmurowanie tablicy na rodzinnej willi Jaskuły przy ulicy Drużbackiej 2 w Przemyślu. Pomysł wydaje się oczywisty i stosunkowo łatwy w realizacji. Kolejny krok jednak powinno wykonać miasto, które kapitan rozsławił na „Darze Przemyśla”.
Być może udałoby się tablicę przygotować na tyle szybko, aby jej odsłonięcie lub inne upamiętnienie połączyć z planowanym na ten rok pogrzebem kapitana Henryka Jaskuły. Prochy kapitana wrócą do Przemyśla prawdopodobnie w maju, po dwóch latach badań anatomicznych w Katedrze Anatomii Człowieka Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.
Mam nadzieję, że nie nadużyję zaufania, ale zarówno rodzina Henryka Jaskuły, redaktor Nyczek, jak i wąskie grono przyjaciół kapitana oraz szerokie grono żeglarzy z kraju i zagranicy nie mieliby nic przeciwko takiemu rozwiązaniu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze