Magdalena Hołowaty z Jarosławia jest właścicielką marki Maho. Szyje, projektuje i personalizuje dresowe ubrania dla kobiet, mężczyzn i dzieci. Jest znana w regionie, a jej produkty to tak zwany „must have” dla wielu entuzjastów mody i odzieży dobrej jakości. Co skłoniło ją do założenia swojego biznesu właśnie w Jarosławiu?
Pani Magda w dorosłe życie wkroczyła, mieszkając w Stanach Zjednoczonych. Jako rodowita jarosławianka i lokalna patriotka nigdy nie planowała jednak zostać za oceanem na stałe[paywall] Bardzo ważni zawsze byli dla niej najbliżsi. Liczyła się zatem z tym, że założenie rodziny może uniemożliwić rozwój jej kariery. – Dzieci i wszystkie sprawy z nimi związane pochłaniały większość mojej uwagi. Pierwsze lata ich życia nie były czasem myślenia o pracy. Zarówno mi, jak i mojemu mężowi zależało, by dzieci miały mamę na co dzień, nie chcieliśmy, żeby zajmowały się nimi nianie. Założyłam wtedy bloga o tematyce parentingowej, interesowałam się modą dziecięcą i mediami społecznościowymi, obserwowałam firmy i influencerów, ich działania marketingowe. To wiele mnie nauczyło. Wtedy poznałam też sporo blogerek, które w późniejszym czasie pomogły mi wypromować moją markę – opowiada Magdalena Hołowaty.
Jak zrodził się w jej głowie pomysł na założenie własnej marki? Przez pierwsze lata macierzyństwa zamawiała dla dzieci ubranka ze Stanów Zjednoczonych. Po pewnym czasie jedna znana firma wycofała eleganckie sukienki dla dziewczynek. – Wtedy właśnie zaświtał mi pomysł, że może nauczyłabym się takie szyć. Nigdy wcześniej nie miałam kontaktu z krawiectwem. Pomyślałam jednak, że przecież nikt nie rodzi się z umiejętnością szycia, a każdy, kto się tym zajmuje, musiał się tego nauczyć. Pomysł bardzo spodobał się najbliższym i wkrótce dostałam w prezencie maszynę do szycia. Moje pierwsze lekcje to głównie filmy na platformie internetowej Youtube, lekcje indywidualne oraz podstawowy kurs szycia. Bardzo szybko przekonałam się, że dużo lepiej czuję się w odzieży dresowej niż eleganckiej i tego trzymam się do dziś – mówi.

fot.archiwum autora
Cieszę się, że mam pracę, która daje mi ogromną satysfakcję – podkreśla Magdalena Hołowaty.
Na pytanie, jakie są plusy i minusy prowadzenia działalności w Jarosławiu, pani Magda odpowiada: – Dużym plusem założenia działalności w mniejszym mieście są niskie koszty jej utrzymania. W obecnych czasach media społecznościowe dają nam ogromne możliwości, nie ma znaczenia, czy prowadzimy firmę w Jarosławiu, czy w Warszawie. Możemy sprzedawać swoje produkty w całym kraju, a nawet na całym świecie.
Według pani Magdy minusów prowadzenia takiego biznesu w małym mieście praktycznie nie ma. Zaznacza, że liczy się dobry pomysł i konsekwencja w jego realizacji. – Zakładając firmę, nie miałam żadnego doświadczenia w tej branży, ciągle się uczyłam i uczę do tej pory, tak naprawdę byłam przerażona ale… jakoś się udało – opowiada.
Założycielka marki to kobieta tryskająca niepoprawnym optymizmem i właśnie taką aurę roztacza wokół siebie, stąd duże grono zadowolonych (i często stałych) klientów, którzy dają jej największe szczęście i doping w chwilach zwątpienia. – Dzięki mojej pracy poznałam wielu fajnych ludzi, z wieloma z nich utrzymuję kontakt prywatnie i nie myślę tu tylko o ludziach z Jarosławia, a z całej Polski, a nawet świata. Kiedyś ja zamawiałam ubrania ze Stanów, a teraz moi znajomi ze Stanów zamawiają ubrania Maho z Polski – mówi. – Cieszę się, że mam pracę, która daje mi ogromną satysfakcję – podsumowuje. Takie podsumowanie powinno stanowić receptę na szczęście i spełnienie zawodowe. Satysfakcja, szczęście, duma – to coś, dla czego warto zaryzykować.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze