Minionej soboty ruszył sezon na przemyskim lodowisku. Przy tej okazji uciąłem sobie krótką pogawędkę z zapalonym łyżwiarzem o nadciągającej likwidacji (prawdopodobnie w przyszłym sezonie) nadsańskiej ślizgawki. Łyżwiarz ubolewał, że do niej dojdzie. – Szkoda. Pewnie zabrzmi to głupio, ale ten obiekt ma styl, archaiczny, ale jednak. Takiego dużego lodowiska w najbliższej okolicy nie uświadczysz. Technologicznie pozostawia trochę do życzenia, jakość lodu też mogłaby być wyższa, ale gdyby je doinwestowano w odpowiednim czasie, to może nie trzeba by go było burzyć. Jak mi się zdaje, miejsca jest tyle, że i park wodny by się zmieścił – mówi łyżwiarz.
I trudno mu odmówić racji. Przy kiepskich zimach, a takie w minionych latach mieliśmy, lodowisko było jedynym miejscem zimowej rekreacji pod chmurką. Nie wiem, jak zamykał się rachunek ekonomiczny, ale na feriach oraz w weekendy korzystało ze ślizgawki sporo dzieciaków, rodziców. Widywałem mieszkańców okolicznych miejscowości. Być może planowane wraz parkiem wodnym lodowiska mobilne usatysfakcjonują miłośników panczenów, ale na razie brakuje szczegółów. Gdzie one będą usytuowane, jakie będą ich rozmiary? Jaka infrastruktura obuduje ślizgawkę (przebieralnie, miejsce dla rodziców oczekujących na dzieci, kawa, herbata i temu podobne ważne błahostki). Chyba że inwestor już wie, to niech się pochwali. Mój rozmówca dorzucił jeszcze jedną wątpliwość. – Ile będzie kosztować zburzenie obiektu przy Sanockiej? I czy w związku z tym nie warto rozważyć jednak remontu funkcjonującej ślizgawki?
Na powyższe pytanie nie potrafiłem mu odpowiedzieć.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
tak najlepiej wszystko zlikwidować! w tym chorym Przemyślu!
A może lepiej zlkwidować Narto - stratę, co będzie dużo lepszym posunięciem dla dobra sprawy ?!?