Rozmowa z Kingą Wygnaniec, uczennicą drugiej klasy jarosławskiego „Kopernika”, finalistką Olimpiady Filozoficznej.
Co skłoniło cię do zainteresowania się filozofią?
– Chciałam utrzeć koledze nosa i udowodnić mu, że jestem sprawniejsza w tych tematach. Gdy się dowiedziałam, że on pisze pracę na konkurs, również taką napisałam. Dalej po prostu wciąga już samo myślenie, poznawanie nowego toru myśli.
Czy udział w olimpiadzie wymagał wiele trudu?
– Tak, ale w mojej szkole jest duże wsparcie dla osób przygotowujących się do olimpiady. Po pierwsze, temat pracy był wcześniej niezbadany, więc trzeba było się przekopywać przez tony tekstów źródłowych. Później był jeszcze ogrom wiedzy do przyswojenia. Trzeba wszystko rozumieć, a nie jedynie zapamiętać. Trzeba sobie [paywall]wyobrazić przyśpieszony kurs filozofii w pół roku. Nie jest łatwo zgłębić to wszystko naraz, dużo kierunków rozwija się równolegle. Trzeba nauczyć się nowego sposobu myślenia, w całkiem innych kategoriach.
Kto ci pomagał w przygotowaniach?
– Nauczyciel historii i wiedzy o społeczeństwie Andrzej Sarnicki, interesujący się filozofią od dawna. Wprowadził u nas w szkole zajęcia z filozofii. Dostarczał mi książki do nauki i polecał ciekawe tematy.
Chciałabyś się dalej kształcić w tym kierunku?
– Raczej w innym, ale na pewno nie zapomnę nigdy o filozofii. To bardzo szczególna nauka. Jeśli ktoś nie spróbuje, nie będzie wiedział, o co mi chodzi. Najprostsza jej definicja to „umiłowanie mądrości”
Czym chcesz zajmować się w przyszłości?
– Myślałam o aktorstwie dramatycznym, kulturoznawstwie, etnografii, a nawet dyplomacji. Gdy ma się tak dużo możliwości, bardzo trudno jest sprecyzować.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze