Reklama

Kłusownictwo – tradycja przekazywana z ojca na syna?

27/03/2018 13:30

Straż leśna, policja oraz członkowie kół łowieckich „Diana” z Łańcuta i „Sokół” z Jarosławia przeprowadzili w ostatnim czasie akcję „Wnykarz”. W jej efekcie zlikwidowano 8 sztuk wnyków oraz dzięki zasadzce ujęto na gorącym uczynku 48-letniego mieszkańca gminy Laszki. Grozi mu kara pozbawienia wolności do lat 5.

Walka z kłusownikami używającymi wnyków to jeden ze standardowych aspektów działania służby leśnej. Poszukiwania polujących w ten sposób przeprowadza się najczęściej w okresie jesienno-zimowym, kiedy najłatwiej wytropić w lesie aktywność człowieka. Właśnie taką akcję przeciwko wnykarzom  przeprowadziła w ostatnich tygodniach służba leśna z Nadleśnictwa  Jarosław.

– Akcja przebiegała w dwóch etapach – informuje komendant Posterunku Straży Leśnej w Nadleśnictwie Jarosław Hubert Balicki.

– Pierwszy polegał na patrolowaniu lasu przez naszych pracowników oraz  myśliwych z lokalnych kół łowieckich. Szukaliśmy metalowych linek. Usuwaliśmy wnyki stare, zardzewiałe, bez śladów obecności człowieka. Tam, gdzie znajdowaliśmy nowe linki i gdzie zaistniało podejrzenie, że ktoś  tych wnyków dogląda, urządzaliśmy zasadzki albo montowaliśmy fotopułapki lub zakładaliśmy monitoring. W ten sposób zlikwidowano 8 sztuk wnyków oraz ujęto na gorącym uczynku mieszkańca wsi Wietlin – wyjaśnia.   

Problem o zmiennym nasileniu

– Trudno mówić o jakichś tendencjach. Co roku ujawniamy od  kilkunastu do kilkudziesięciu wnyków. Z całą pewnością nasileniu zjawiska sprzyjają[paywall] srogie zimy, wtedy istnieje mniejsze ryzyko, że mięso zwierzęcia załapanego w pułapkę się zepsuje – tłumaczy H. Balicki. 

We wnyki  najczęściej łapie się zwierzynę płową, a więc sarny i jelenie oraz  tzw. czarną, czyli dziki. Na szczęście pozyskane w ten sposób mięso rzadko jest sprzedawane, przeważnie wykorzystywane jest przez najbliższe otoczenie kłusownika. Nie powinno to osłabiać naszej czujności, zawsze należy ostrożnie podchodzić do dziczyzny niewiadomego pochodzenia. Sarnina rzadziej jest przyczyną chorób  groźnych dla człowieka. Natomiast dziki bywają nosicielami włosienia.  Zjedzenie zakażonego mięsa może wywołać śmiertelną chorobę, dlatego istniej prawny nakaz poddawaniu go badaniu. 

Pytany o przyczyny kłusownictwa, komendant jarosławskiego posterunku straży leśnej  H. Balicki odpowiada zaskakująco: – W dzisiejszych czasach dostęp do mięsa jest łatwy. Dziczyzna uznawana jest w niektórych środowiska za rarytas, ale ją też można stosunkowo łatwo nabyć. Z mojego doświadczenia wynika, że kłusownictwo to swego rodzaju tradycja, kultywowana w obrębie rodziny i często przekazywana z ojca na syna.


pck
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    viktorino_383 2018-03-27 14:20:29

    Myśliwi powinni strzelać bez ostrzeżenia  do kłusowników którzy zostali przyłapani na gorącym uczynku. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ATWA - niezalogowany 2018-03-27 18:19:04

    Oni na razie, na dzień dzisiejszy, bez ostrzeżenia, to strzelają do zwierząt i ludzi, w tym do samych siebie, co jest oczywiście dużym plusem tego wynaturzonego, psycho-patologicznego procederu !!!MYŚLIWY ZABIŁ CZŁOWIEKA BO POMYLIŁ GO Z DZIKIEM - WP.PLMYŚLIWY ZABIŁ MYŚLIWEGO.  66-LATEK USŁYSZAŁ  ZARZUT - RMF24.PLYOUTUBE.COM - ZENON KRUCZYŃSKI POLOWANIE TO JEST GRUBY NAŁÓGZENON KRUCZYŃSKI - FARBA ZNACZY KREW - LUBIMYCZYTAĆ.PLPs. Jednakże, jak najbardziej, zgadzam się z tym, iż myśliwi powinni strzelać do kłusowników, właśnie o to tutaj chodzi, żeby eliminowali się nawzajem !!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama