Już wkrótce uczniowie nie będą mogli kupić w szkole batonów, chipsów i słodkich napojów. 1 września 2015 r. w życie wchodzi ustawa zakazująca sprzedaży w szkołach i przedszkolach produktów z dużą zawartością cukru i tłuszczu. Czy samymi zakazami da się zmienić nawyki żywieniowe dzieci? Rozmowa z Wandą Czerwiec, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 10 im. Wojska Polskiego w Jarosławiu.
W jaki sposób szkoła przygotowuje się do zmiany przepisów?
– Już od 2012 roku zobowiązałam panią, która pracuje w sklepiku, żeby wycofała ze sprzedaży produkty bogate w barwniki i tłuszcze i żeby znalazły się tam soki, woda mineralna, gorzka czekolada, owoce, kanapki. Od tamtego czasu zmienił się asortyment sklepiku i przeważa zdrowa żywność. Woda mineralna jest stale dostępna, można kupić owoce, chipsy owocowe, drożdżówki. [paywall]
Czyli nie ma już słodyczy?
– Jak zaczęło się na ten temat mówić, trochę zmieniłam asortyment sklepiku, ale skłamałabym mówiąc, że w naszej szkole nie można już kupić słodyczy. To trudna sprawa, bo dzieci chętniej kupują słodycze niż owoce.
W takim razie czy opłaci się prowadzenie sklepiku, skoro dzieci przestaną w nim kupować?
– Ustaliłam z panią, która go prowadzi, że podczas wakacji zrobi kalkulację potencjalnych zysków. A ja we wrześniu zapytam rodziców, jakie są ich oczekiwania, jeśli chodzi o asortyment i jeżeli obie strony będą miały podobne zdanie, sklepik będzie nadal funkcjonował. W przypadku kiedy nie będziemy w stanie spełnić przepisów, sklepik zostanie zamknięty.
Dzieci po drodze do szkoły mijają wiele sklepów, w którym mogą kupić słodycze. Czy wprowadzenie przepisów coś da? Przecież nawyki żywieniowe wynosimy głównie z domu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze