Coraz częściej słyszy się o aktywności niedźwiedzi w naszej okolicy. Na łamach ŻP pisaliśmy ostatnio o incydencie w gminie Fredropol, gdzie niedźwiedź podejrzewany jest o oskalpowanie psa. Jako że latem ubiegłego roku pojawiały się doniesienia o miśku w lasach znajdujących się w okolicy Pruchnika, postanowiliśmy sprawdzić, czy wspomniany niedźwiedź jeszcze śpi.
Latem ubiegłego roku w lasach w okolicach Pruchnika odnotowano obecność niedźwiedzi. Ich główną siedzibą są wprawdzie lasy nadleśnictwa Krasiczyn, ale zwierzęta te penetrowały także tereny należące do[paywall] nadleśnictwa Kańczuga, między innymi niszcząc pasiekę w okolicach Węgierki. Leśnicy twierdzą, że na tym dość rozległym terenie operuje samica z parą młodych oraz dorosły samiec.
W reakcji na ten stan rzeczy na drogach wjazdowych w lasach nadleśnictwa pojawiło się ostrzenie o możliwości spotkania niedźwiedzia, a na stronach internetowych apel „ (..) prosimy o zachowanie szczególnej ostrożności w czasie przebywania na terenach leśnych. Najlepiej omijajmy młodniki oraz miejsca rzadko uczęszczane przez ludzi, a do lasu wybierajmy się w towarzystwie innej osoby, która w razie niebezpieczeństwa udzieli nam pomocy”. Letnia aktywność niedźwiedziej pary każe podejrzewać, że miśki w tym terenie także zimują. Czy w związku z niedawnym pierwszym powiewem wiosny zdążyły się już obudzić?
– W tym roku mieliśmy jedno zgłoszenie o obecności niedźwiedzia – informuje nadleśniczy Juliusz Wójcik z Nadleśnictwa Kańczuga. – Ludzie poszukujący w terenie gazu zgłaszali nam, że widzieli ślady jego bytności, ale na razie nie mamy potwierdzenia tych informacji od naszych pracowników. Leśniczy podejrzewają, że przebudził się samiec, bo właśnie one zwykle pierwsze przejawiają wiosenną aktywność.
– Obecnie nie ma większego zagrożenia – przekazuje nam dobre wiadomości nadleśniczy. – Jednak tablice z ostrzeżeniami trzeba traktować poważnie, bo to jednak drapieżnik, dzikie zwierzę, a z nimi nigdy nic nie wiadomo – dodaje.
Leśnicy w ostatnich latach odnotowują wzrost populacji drapieżników w lasach podległych nadleśnictwu Kańczuga. Potwierdzone jest bytowanie wspomnianych niedźwiedzi, są wilki, a gdzieniegdzie można się natknąć nawet na rysia. To dobry znak dla przyrody, choć dla amatorów pieszych wędrówek po lasach już niekoniecznie.
– Bieszczady są coraz mocniej zaludnione i zwierzyna szuka nowych terenów. Obecność drapieżników świadczy o tym, że znajdują tutaj wystarczającą ilość pożywienia. To z kolei jest dowodem na to, że przyroda się odbudowuje, a działania leśników w tym zakresie są skuteczne – puentuje Juliusz Wójcik.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.W lasach iskańskich jest też niedźwiedź.
W lasach iskańskich jest też niedźwiedź.