W środę, 7 października, około godziny dwudziestej drugiej trzydzieści obok Konsulatu Generalnego RP we Lwowie wybuchł niezidentyfikowany ładunek wybuchowy.
W pierwszej wersji na podstawie wstępnych ustaleń przyjęto, że doszło do eksplozji ładunku wybuchowego, który podłożony był w koszu na śmieci. Najważniejsze, że w rezultacie wybuchu nikt nie ucierpiał ani nie doszło do większych strat materialnych. Według relacji okolicznych mieszkańców[paywall] w oknach zadrżały szyby i włączyły się alarmy w samochodach. Na miejscu pracowały służby pirotechniczne i funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Podczas zorganizowanej w czwartek konferencji prasowej szef delegatury Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Ukrainy w obwodzie lwowskim Wiktor Andrejczuk powiedział, że prowadzone jest śledztwo w tej sprawie. Wyjaśnił też, że z dotychczasowych ustaleń wynika, że najprawdopodobniej eksplodował granat odłamkowy RG-42 konstrukcji radzieckiej, rzucony przez ogrodzenie na teren konsulatu. Andrejczuk zaznaczył, że na razie nie zdecydowano, z jakiego artykułu będzie prowadzone śledztwo – czy był to zamach terrorystyczny, czy chuligański wybryk. Według prawa ukraińskiego sprawcy grozi od trzech do siedmiu lat pozbawienia wolności. Nie był to pierwszy taki przypadek we Lwowie. W lipcu eksplodowały dwa ładunki wybuchowe podłożone pod komisariatami policji. W wyniku wybuchu ciężko ranny został policjant, a policjantka straciła nogę.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze