Reklama

Kułak – wróg Polski Ludowej

26/12/2017 14:00

Kolektywizację wsi rozpoczęto Polsce w 1948 roku. Od tego czasu szczególnie prefero-wana była własność państwowa lub spółdzielcza. W kraju rozpoczął się proces budowy nowego ustroju na wzór ZSRR. Według klasyfikacji urzędowej chłopi zostali podzieleni na biedniaków, średniaków i kułaków. Ten pierwszy był pozytywny, drugi – neutralny, ten trzeci, obok spekulanta, bikiniarza, bumelanta lub reakcjonisty, należał do galerii głównych wrogów ustroju socjalistycznego w Polsce.

Złodzieje socjalistycznego chleba

Władza komunistyczna obarczała kułaków za braki żywności na rynku. Mieli oni – według rządzących – zamiar zagłodzenia miasta, skrywając ogromne zapasy żywności w podziemnych magazynach i podburzając swych sąsiadów przeciw władzy ludowej i kolektywizacji. Uważano to za jawny sabotaż[paywall].

W Nowinach Przemyskich z początkiem 1953 roku (nr 3) ukazał się artykuł pt. O złodziejach chleba przeznaczonego dla mas pracujących. Pisano w nim, że w miastach, miasteczkach, osiedlach podmiejskich i na wsiach chleb sprzedawany w sklepach szybko był wykupywany przez kułaków i spekulantów, a tym samym nie starczało go dla wszystkich, a przez to wielu robotników, a nawet inteligentów głodowało.

Kułak złodziej

„Skoro tylko przywiozą chleb do naszej spółdzielni, w 30 minut rozdrapują go spekulanci. (…) Zdarza się, że po chleb do piekarni przybywają kułacy z odległych wiosek. Kułak staje w kolejce po chleb, trzy, cztery razy dziennie. Mimo że mają pełne spichlerze, wolą nabywać po kilka kilogramów chleba, którym pasą bydło i drób (…). Czymże, jak nie kradzieżą, czymżesz jak nie okradaniem ludzi pracy jest spasanie bydła i drobiu chlebem.

Wykupując masowo chleb, kułak i jego poplecznik, spekulanci, pragną zapasy zboża przetrzymać na okres wiosenny w nadziei na zwyżkę cen. Partia nasza i rząd prowadzi mądrą, dalekowzroczną politykę ograniczenia i wypierania elementów kapitalistycznych”. Szczególnie perfidną formą walki z kułakami było wciąganie do niej młodzieży, która organizowała wyprawy na wieś w poszukiwaniu ukrytego przez chłopów zboża i innych produktów rolnych.

Reklama

Rzekomi sabotażyści

Życie Ziemi Przemyskiej w 1955 roku (nr 4) w artykule Nie osłabimy walki z kułactwem lamentowało, że kułacy z powiatu przemyskiego celowo pozostawiali odłogiem znaczne obszary swych gospodarstw, by potem twierdzić, że nie byli w stanie dostarczyć obowiązkowych dostaw i płacić podatków. „Ta forma sabotażu jest szczególna, gdyż kułak usiłuje w ten sposób pozbawić kraj wielu ton żywca, zboża czy ziemniaków. Ta forma sabotażu może zaistnieć tylko tam, gdzie nie ma przeciwdziałania ze strony partii i władz, gdzie nie demaskuje się kreciej kułackiej roboty”. Z tego powodu – tak uważano – na rynku występował trwały niedostatek żywności. 


Propagandowy plakat.

Reklama

Szykanowani

Powyższa przemyska gazeta pisała (nr 15) w kwietniu, że wielu rolników „średniaków” z powiatu przemyskiego nie wywiązywało się z obowiązkowych dostaw żywca, a tym samym stali się kułakami. Do takich należeli m.in.: Władysław Gołębiowski z Hermanowic – posiadacz 4-hektarowego gospodarstwa, który zalegał 167 kg mięsa; Władysław Chruszcz z Koniuszek nie oddał 153 kg mięsa; Paweł Horak (pracownik NBP), właściciel 3-hektarowego gospodarstwa w Wapowcach, nie dostarczył 81 kg mięsa; Jan Stawarz – 140 kg, Bolesław Kochanowicz z Tarnawiec – 90 kg; Michał Leszczuch ze Śliwnicy – 93 kg.

Karać kułaka

„Zdemaskowany w oczach gromady kułak, spekulant i kombinator musi podporządkować się ludowej praworządności. Musi zapłacić karę i odstawić całą ilość zboża, jaka na niego przypada. Tego wymaga interes każdego chłopa pracującego, honor i ambicja całej gromady, całego aktywu wiejskiego. Złamać do ostatka opór kułacki, sprawić, by wszyscy zalegający jeszcze z dostawami chłopi wykonali obywatelski obowiązek, to ważne zadanie rad narodowych, to bojowe zadanie organizacji komitetów partyjnych” – Nowiny Rzeszowskie 1953, nr 298.

Reklama

Plakaty

Kułaka piętnowano w mediach, w utworach literackich, na karykaturalnych plakatach itp. Na rysunkach był przedstawiany jako osobnik o złośliwym wyrazie twarzy, ubrany po pańsku (marynarka, kamizelka, często widoczny łańcuszek od zegarka kieszonkowego). W reportażach opisywano go jako człowieka, który chowa zboże, nie chcąc się podzielić z potrzebującymi. Kułaków należało „rozkułaczyć”, czyli odebrać im majątki. Ich nieufne spojrzenia i zacięte twarze miały nie wzbudzać społecznego zaufania. Również średniacy byli pod lupą i należało ich pilnować – „neutralizować”, aby nie stali się kułakami. W 1956 r. rozwiązano ok. 90 proc. spółdzielni rolnych, co położyło kres rozkułaczaniu i atakowania niewinnych rolników.


Józef Frankiewicz
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama