Reklama

Kulebiak, hreczanyki, czyli smaki regionu Pogórza Przemyskiego

20/06/2015 16:18

Gospodarstwa agroturystyczne na Pogórzu Przemyskim coraz częściej promują lokalny folklor oraz tradycyjną kuchnię. „Organistówka” w Leszczawie jest jednym z nich. To miejsce niezwykłe za sprawą potraw, ale przede wszystkim ludzi, którzy dzielą się swą pasją, energią, emanują wewnętrznym ciepłem i spokojem ducha.

Leszczawa Dolna. Numer 16. Stara drewniana chałupa z historią. Rzecz jasna należała niegdyś do organisty, pana Kowalczyka, przetrwała wojnę, pożar wsi po roku 1945. Elżbieta Skrzyszowska, z zawodu inżynier, ceni sobie miejsca z duszą – mieszka tu oraz przyjmuje gości. W dawnej stajni urządziła zagrodę edukacyjną z częścią przypominającą karczmę, kuchnią z piecem chlebowym oraz suszarnią na zioła i grzyby. 


fot.Aleksandra Białoń
„Organistówka” w Leszczawie Dolnej. Miejsce nieskażone cywilizacją, choć wnętrze domu jest nieco zmodernizowane.

Reklama

Smaki regionu

Pani Elżbieta, prężnie działająca m.in. w Lokalnej Organizacji Turystycznej „Wrota Karpat Wschodnich”, w dziedzinie kulinariów jest specjalistką od hreczanyków. – Na wschodzie Polski oraz na Ukrainie uprawiało się od zawsze hreczkę, czyli grykę. Dziś zapomina się o niej. Na hreczanyki kaszę[paywall] trzeba ugotować, zmieszać z dodatkami: serem białym, żółtym, drobno posiekanymi, podsmażonymi grzybami, mięsem i uformować kulki – objaśnia. Potrawę podajemy z sosem, najlepiej z grzybów: suszonych prawdziwków, maślaków. Sos należy obowiązkowo zabielić wiejską śmietaną, minimum 30-procentową.

Bogate w żelazo produkty z gryki mają szerokie zastosowanie. Kaszy gryczanej można użyć jako farszu do kulebiaka. Od pokoleń wypieka się go w rodzinie Anety Niebieszczańskiej. Młoda gospodyni z Leszczawy Górnej chętnie przyjeżdża do „Organistówki” oraz dzieli się doświadczeniem, uczestniczyła m.in. w Fort Festiwal Kulinariów i Rzemiosła Ludowego w sierpniu ubiegłego roku. Pani Aneta poleca kulebiak z kapustą. Ciasto drożdżowe przełożone warstwą farszu z kiszonej kapusty smakuje wyśmienicie. Ta musi być swojska, wypłukana, posiekana, ugotowana, z dodatkiem podsmażonej na maśle cebulki, ze skwarkami, przyprawiona pieprzem, kminkiem. 

Reklama

Dziki bez, czarny bez…

Podczas wspomnianego festiwalu Lokalna Organizacja Turystyczna wręczała certyfikaty kulinarne. Posiada go również Aleksandra Ryzner, zamieszkała aktualnie w Leszczawie Dolnej. Z zamiłowania jest zielarką, z wykształcenia biologiem, fitosocjologiem. Na ziołach zna się jak mało kto. Teorię akademicką przekuwa w praktykę, czerpie wiedzę z tradycji, wierzeń ludowych. Pani Aleksandra wytwarza 14 rodzajów syropów o właściwościach leczniczych, częstuje nimi gości „Organistówki”, wystawia na targach. Uznanie i certyfikat zdobył jej syrop z owoców czarnego bzu, hitem okazał się produkt z lipy i kocimiętki, który poprawia nastrój, lekko uspokaja. Nowością są aktualnie syropy z tarniny i kwiatów kasztanowca. Aby rośliny nie utraciły swych naturalnych właściwości, a syropy skutecznie pomagały w leczeniu schorzeń, zioła pozyskiwać należy we właściwym miejscu i w stosownym czasie. Znaczenie ma nie tylko pora roku, lecz dzień miesiąca oraz pora dnia. Ważny jest również nastrój zbierającego oraz stosunek do przyrody. Pani Aleksandra z ziołami rozmawia, prosi, by pomogły ludziom, śpiewa: „Dziki bez, czarny bez, rośnie tuż przy lesie, gdy poproszę go o kwiaty, zdrowie wam przyniesie”. 


fot.Aleksandra Białoń
Elżbieta Skrzeszowska oraz pozostałe gospodynie uczestniczą w licznych warsztatach, targach, konferencjach.

Reklama

Za dużo marazmu

Do aktywnych społecznie, przedsiębiorczych gospodyń w Leszczawie należą także Sylwia Burdziak oraz Jolanta Stach. Działania wszystkich pań, indywidualne i grupowe, nie zawsze spotykają się z uznaniem lokalnego środowiska czy władz. Kobiety uważają, iż wokół za dużo jest marazmu i stagnacji. – Trudno porwać mieszkańców wsi do działania, niektórzy żyją więcej niż skromnie, ale nic nie robią, by to zmienić – zauważa Aleksandra Ryzner. Niekiedy gospodynie bywają „na językach”. – Wobec praw boskich jestem w porządku, nie przejmuję się – komentuje zjawisko Elżbieta Skrzeszowska. Poza tym w zagrodzie wisi zrobiony z 500 różnych ziół i traw dyduch, który odgania złe moce.


fot.Aleksandra Białoń
Zagroda edukacyjna.


AB
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości