Niewielka, obita sidingiem kioskowa budka, poszerzona o magazynek i zaplecze. Wcześniej był tu magiel, a właściwie punkt przyjęć zakładu pralniczego. Wewnątrz od lat to samo wyposażenie, te same twarze i co najważniejsze: to samo menu, a w nim królująca niepodzielnie niewielka, kwadratowa pizza, podawana na papierowych tackach... Klasyka sama w sobie.
Pomysł od początku był jeden: pizza i oranżada. Dziś to może nie brzmi oryginalnie, ale wtedy był to jeden z pierwszych w mieście lokali tego typu. Wtedy były tu dostępne 2 rodzaje pizzy: z kiełbasą albo z pieczarkami. – To był jeszcze czas reglamentacji, towaru się nie kupowało, o towar się walczyło – mówi Zdzisław Zachara. – Ale wtedy to tu były, proszę pana, kolejki...
Złotym okresem w historii tego lokalu były lata dziewięćdziesiąte. Pan Zdzisław Zachara, z wykształcenia cukiernik, przejął go w 1997 roku.
– Zatrudnialiśmy wtedy 3 pracowników, dziennie schodziło nam 200 do 300 sztuk pizzy, dla porównania dzisiaj: 30 – 40... Wtedy całymi grupami przychodziły tu dzieciaki po szkole, czasem nawet wymykały się na długiej przerwie– wspomina właściciel. – Koło 15.30 przychodzili dorośli, wielu brało pizzę na wynos, do domu. Za to rano zazwyczaj przychodziły „mrówki”: 10 – 15 chłopaków, każdy brał pizzę albo zapiekankę i coś do picia. Tak to się kręciło, z tamtego okresu mam najwierniejszych klientów. Wielu stołowało się tu codziennie, a niektórzy z nich stołują się u mnie do dzisiaj. W tej chwili tak 70 – 80 procent stanowią stali klienci: albo ci co przychodzą tu od lat, albo ich dzieci. Jak Bozia da, to już niedługo będzie przychodziło trzecie pokolenie.
– Klientką, którą zawsze mile wspominam, była pewna dziewczyna, która przychodziła tu po szkole, tak od podstawówki. Zaglądała też później, kiedy chodziła do liceum, aż w końcu wyjechała na studia na Śląsk. Zawsze, kiedy ojciec jechał do niej w odwiedziny, prosiła go, żeby przywiózł naszą pizęz i tak po 5 – 10 sztuk jechało w torbach do Katowic. Było mi bardzo miło – uśmiecha się właściciel.
Jak twierdzi pan Zdzisław, czasami odwiedzają go klienci, którzy od lat mieszkają za granicą, a przyjeżdżają w rodzinne strony raz czy dwa razy do roku. Czasem wpadną coś zjeść, a czasem zwyczajnie pogadać. Tu od lat asortyment jest ten sam, nie zmieniają się receptury, nie zmieniają się składniki i co ciekawe – nawet ceny. – Kiedy przychodzą mi do głowy jakieś nowinki, torpedują mnie starzy klienci – śmieje się pan Zdzisław. – Nie mam wyjścia, tu ma być tak jak było.
Czasy dla takich lokali jak ten są dziś trudne: na rynku jest duża konkurencja, a więc i mniej potencjalnych klientów. Za szybko zmieniającym się rynkiem wszyscy albo prawie wszyscy starają się nadążyć... Tymczasem to właśnie opór wobec zmian stanowi największą wartość dodaną.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Na ulicy św. Jana, niedaleko Kościoła Salezjanów.
Potwierdzam! Pizza jest przepyszna. Niestety, tu w Warszawie takiej nie ma. Za te cene i jakosc, zrobilaby furrore w stolicy zamiast kebabow. Pozdrowienia z Warszawy. Kiedys wpadne!
fast foody są nadal w modzie tak jak nadal są nie zdrowe... a tak poza tym Przemyśl ciągle emigruje w poszukiwaniu szczęścia...
"biała budka" chodziło się tam cała podstawówkę :)
Jak odwiedzam Przemyśl zawsze wpadam na jedną małą z szynką :)
Miejsce z klimatem i historią :) Pan przemiły, a pizza przepyszna!
pamietam jak na poczatku byly takie wysokie krzesla a blat dookola lokalu :)
Jak chodziłem do podstawówki to jest mniej więcej 88r-96r zawsze po lekcjach w drodze do domu zaglądaliśmy na pizze. Nie pamiętam kiedy dokładnie, bo wtedy ceny się szybko zmieniały, ale był taki czas, że kosztowała Chopina, czyli 5000 zł. W tamtym czasie do wyboru były dwie pizze: z pieczarkami i z kiełbasą. Pamiętam, że ta pizza bardzo mi smakowała i robiliśmy zawodu, kto ją bardziej popieprzy. Jak będę znowu w Przemyślu to na pewno odwiedzę to miejsce.
Fakt, pizza przepyszna jak ktoś nie jadł to musi koniecznie spróbować. Szkoda że tutaj takiej nie ma :(
Hot-dog za 2,60zl z cebulką pycha biorę jak tylko mam czas i pieniądze
Ooo tak. Jakieś 25 lat temu też chodziłam na tę pizzę! Jest pyszna!:) Niestety cena dość wysoka jak na taką malutką pizzę. Gdyby była tańsza na pewno byłabym częstym gościem :)
A ja co roku przyjeżdżam z Londynu , chodź jestem szefem kuchni i tez potrafię zrobić pizzę ale takiej pizzy nie ma nigdzie na świecie !!! Panie Zdzisławie pamietam jak to miejsce inaczej wyglądało : była lada boazeria i kolejka aż na zewnątrz !!! Ale smak a zwłaszcza pizza z pieczarkami to majstersztyk !!!!Pozdrawiam Daniel z Londynu do zobaczenia w sierpniu !!!!
Jak nazywa się ta pizzeria??? Nigdy w niej nie byłam
Jadalem tam jakieś 15 lat temu i czas pszypomniec sobie ten wspaniały smak
Hot-dogi pana Zdzicha są mistrzowskie! Jesteśmy z kolegami w budce, jak tylko możliwe :)
Pizza pycha - dodam, że mój syn będąc uczniem podstawówki /lata temu/ prosił mnie mamo daj na pizzę, nie zawsze mnie było stać ale dostawał na nią .Dziś po tylu latach jak syn przyjeżdża do domu to pyta czy kiosk P.Zdzisława i jego pizza jest i trwa. Potem wybiera się już dziś z żoną na ucztę z pizzy do małego lokaliku, mimo iż dziś stać go na najlepszy posiłek w najdroższym lokalu w Przemyślu. Raz zapytałam co cię tam tak ciągnie ? odpowiedź - pizza jej smak , niesamowite wspomnienia z dzieciństwa ,atmosfera lokalu.
Na skrzyżowaniu grunwaldzkiej i św jana
Jedna z najlepszych pizzerii w Przemyślu. Polecam bo kto raz spróbuje będzie wpadał częściej
Pogratulować temu panu , że utrzymał biznes pomimo tylu dziejowych zmian , czystek itd . Tylko taka dygresja czy Przemyśl ma się chwalić i kreować budkami z pizzą .
mistrzostwo świata :)pyszne jedzonko i zawsze można miło porozmawiać z panem Zdzisławem :)
To byl i moj smak dziecinstwa, czas odnowic wspomnienia.... do zobaczenia p. Zdzislawie! 3mam kciuki by pizza odzyskala dawna swietlnosc;)
Ja będę za niedługo przejazdem w Krakowie, ale już szukam miejsca, gdzie mógłym zjeść jakąś dobrą pizzę. Jaką pizzerie w Krakowie możecie mi polecić z tego spisu: http://www.alepizza.com/
A gdzie to ?
Na ulicy św. Jana, niedaleko Kościoła Salezjanów.
Jego hot-dogi wartę grzechu ! :)