Jeżeli zapytacie lubaczowianina, jakie jest najbardziej charakterystyczne miejsce w mieście, bez chwili wahania odpowie „park za rzeką”. Miejsce to jest pozostałością po terenach należących do lubaczowskiego zamku. Najstarsze lipy podobno zasadził tam sam Jan III Sobieski.
Dziś park podlega pod Muzeum Kresów w Lubaczowie. Po dawnych alejkach nie ma już śladu, rozebrano muszlę koncertową i miejsce do tańczenia. Zniknęły ławki i lampy. Ponieważ powstał projekt budowy skansenu i nawet dwa drewniane obiekty już stoją, bramy są zamykane razem z zamknięciem muzeum (jak to powiedział jeden z bohaterów komedii Sami Swoi „podług rozumu i przepisów przeciwpożarowych”.)
Mieszkańcy się skarżą, że w niedzielne popołudnia nie można tam korzystać ze spacerów pośród drzew, zwłaszcza że po wykarczowaniu zieleni na lubaczowskim Rynku nie ma kompletnie gdzie pójść.
Zapytaliśmy o ten stan rzeczy zastępcę burmistrza Lubaczowa Janusza Waldemara Zubrzyckiego. Dowiedzieliśmy się, że miasto przekazało muzeum w Lubaczowie pięćdziesiąt tysięcy złotych na rewitalizacje podworskich sadzawek. Jest to jednak kropla w morzu potrzeb. I tak w weekendy lubaczowianie zabierają swoje rodziny i ruszają do pobliskiego Horyńca-Zdroju. Tam rozkoszują się chłodem drzew, spacerami po drewnianych pomostach, odpoczynkiem przy fontannach, a wieczorami koncertami gitarowymi.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Dokładnie... nigdy nie słyszałem, aby ktoś ustalał miejsce spotkania w "Parku za rzeką" :D
Powie "Stary Park"
Dokładnie... nigdy nie słyszałem, aby ktoś ustalał miejsce spotkania w "Parku za rzeką" :D
Stary Park