Reklama

Kultowe miejsca: Swojsko, niedrogo i wesoło. Klimatyczny bar

30/04/2016 18:08

Bar „Smakosz” przy ul. Słowackiego w Jarosławiu przez lata zmienił się na tyle, ile wymagała konieczność. Jest w mieście od pokoleń. Ma stałych klientów, charakter i atmosferę. – Tradycyjne, staropolskie i smaczne potrawy. Wszystkie przygotowywane na miejscu – zapewnia Zbigniew Gałuszka, szef baru.

Pan Zbigniew wita nas pieczonymi w piecu pierogami. – Gorące – ostrzega. – Miałem wziąć nafaszerowane kaszą, ale przypadkowo wzięły się te, w których więcej ziemniaków – dodaje, uśmiechając po nosem. – Ziemniaczane są tańsze, takie czasy i jakoś trzeba sobie radzić – uzupełnia. – Nic tańszego nie miałem – śmieje się.

Tradycyjny bar

– Gość w dom. Bóg w dom – zaprasza właściciel, oferując pierogi ruskie bądź z kapustą, jeszcze ciepłe zapiekane ciasteczka, pieczeń tyle co wyjętą z piekarnika, swojski pasztet lub roladę. – Wszystko robimy na miejscu, jak dawniej i jak było przed laty[paywall]. Nie ulepszamy. W domu smakowało, to po co zmieniać – mówi pan Zbigniew. – Sama tradycja. Jak jest wielu chętnych na zupę, dolewamy wody i dla wszystkich wystarczy. W sobotę zawsze przyrządzamy zupę ziemniaczaną. Jeśli zostanie i postoi do poniedziałku, to trochę skwaśnieje. Wtedy zmieniamy nazwę na „ogórkowa” i jest znowu świeża – żartuje. Humor i otwartość właściciela jest „wartością dodaną” do posiłków. Uśmiechnięty, serwuje żartami na każdy temat, a to, że potrafi zażartować z jakości własnych wyrobów, świadczy o sporym dystansie do nie zawsze wesołej rzeczywistości. – Dużo klientów mamy w piątki. Przychodzą na ruskie pierogi. Wiele osób kupuje nasze wyroby na wynos. Pierogi dowozimy do szkół w Jarosławiu i okolicy. Studenci przychodzą najczęściej po kanapki. Dbamy o to, by było smacznie i zdrowo i by wszystko było świeże – zapewnia właściciel.


fot.Roman Kijanka
Bar \"Smakosz\".

Praca wre bez przerwy

Odnowiona sala zgubiła trochę dawny klimat. Pokryte dermą krzesła zastąpiły nowe. Żywe kwiaty na stolikach potwierdzają, że wiosna już przyszła. Jedynie wiszący na ścianie jadłospis pozostał. Patrząc na powpinane w czarną tablicę różnokolorowe cyfry i litery, starsi klienci mogą przypomnieć sobie dawne czasy, kiedy to w barach i restauracjach całego kraju można było spotkać identyczne listy potraw.

Reklama

Pan Zbigniew steruje „Smakoszem” 20 lat, ale sam bar istnieje znacznie dłużej. Co najmniej 40 lat. Jako jedyny pamięta minione czasy. Dostosował się do przemian, ale charakter zachował i domową, swojską atmosferę też. Trudno znaleźć podobny. Spotkanie z uśmiechniętym i przyjacielsko nastawionym właścicielem pozwala pozytywniej spojrzeć na świat. – Wszystko robimy na miejscu. Peklujemy szynki, pieczemy rolady, u nas można kupić flaki, których smak, podobnie jak sam bar, nie poddaje się zmianom. Klienci to cenią. Dużo wyrobów sprzedajemy na wynos. Obsługujemy też imprezy. Według mnie mamy niskie ceny, to też ważne – mówi właściciel. W barowej kuchni praca wre bez przerwy. Widać, że mimo upływu lat bar żyje. Pracę rozpoczyna o 5 rano. Otwarty jest do 18. – W niedzielę nie pracujemy. Tak było od początku – mówi właściciel. 


erka
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    krycha - niezalogowany 2016-04-30 18:26:36

    bardzo smacznie polecam

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    spx - niezalogowany 2016-05-01 09:12:34

    A ja przez 4 lata tamtedy chodzilem i zawsze wygladalo to jak opuszczone zamkniete miejsce... zdzwiwilem sie

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Bolubie - niezalogowany 2016-05-02 21:54:28

    POTWIERDZAM, tam wszystko smakuje jak u babci :) pyszne

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości