Reklama

Kultowe miejsca: Tramp, czyli jak przetrwać szereg rewolucji

01/10/2016 18:30

Co łączy pierwszy w Przemyślu polar, turystyczne butle i większość osiedlowych meczy lat 90.? Otóż jest takie miejsce pod adresem Rynek 8, gdzie przez lata spełniały się dziecięce marzenia wielu z nas. Tu kupowaliśmy piłki, trampki, pierwsze łyżwy, pierwsze rolki i sportowe ciuchy... Tramp, bo o tym sklepie mówimy, powstał w 1986 roku. Zaopatrywał kilka pokoleń przemyślan, uczył i doradzał w kwestii sportowego sprzętu i ekwipunku.

– W lipcu tego roku minęło 30 lat, od kiedy prowadzimy ten interes, przegapiliśmy tę datę, zorientowaliśmy się po fakcie – mówi Wojciech Pieprzny, właściciel Trampa. Na początku państwo Pieprzni wraz ze wspólnikami byli ajentami PSS Społem. – Sam pomysł na otworzenie sklepu wziął się od naszego śp. wspólnika Andrzeja Kuczkowskiego. To on nas do tego przekonał – mówi współwłaścicielka Teresa Pieprzna. – Decyzja wcale nie była łatwa, ja wówczas pracowałem jako inżynier w Polnej, natomiast żona była skrzypaczką w filharmonii rzeszowskiej – dodaje W. Pieprzny. – Wszystko rzuciliśmy dla tego sklepu[paywall]

Sprzedać łatwiej niż kupić...

Jak twierdzą właściciele, decyzja o wyborze branży wcale nie była łatwa. –Najpierw zapragnęliśmy po prostu mieć sklep, bo to się wtedy opłacało. Później zaczęliśmy się zastanawiać, co w nim sprzedawać – wspomina z uśmiechem właściciel.

Reklama

– Zaważyły  tradycje rodzinne, mój ojciec był dyrektorem Pol-Sportu w Strzyżowie, to także pomogło nam na początku w zdobywaniu asortymentu. Czasy były wtedy takie, że o popyt nie trzeba było się martwić, gorzej było z podażą. Pamiętam, jak jeździłem Nysą po całej Polsce, żeby załatwić towar. Wszystko, co udało się przywieźć, schodziło na pniu. Tyczyło się to zarówno artykułów tak ogólnie przydatnych, jak tenisówki, jak i tak specyficznych, jak butle turystyczne i palniki. Po butle ustawiały się kolejki i nawet organizowały się tak zwane komitety kolejkowe. Taki ogromny zbyt na wszystko był możliwy dzięki barterowi, ludzie kupowali rzeczy kompletnie im nieprzydatne tylko po to, żeby zamienić się z kimś na coś, czego oni będą chcieli. Dlatego na przykład kupowano tenisówki, nie zwracając uwagi na ich rozmiar – opowiada W. Pieprzny.

Właściciele nie szli jednak na łatwiznę, starali się, aby w Trampie pojawiały się wszystkie technologiczne nowinki z dziedziny sportu i sportowej odzieży, takie jak choćby... polar (w 1988!), łyżworolki czy karimaty. 

Reklama


fot.Kamil Jacek Zarański
– W lipcu tego roku minęło 30 lat, od kiedy prowadzimy ten interes, przegapiliśmy tę datę, zorientowaliśmy się po fakcie – mówi Wojciech Pieprzny, właściciel Trampa. Na zdjęciu z żoną Teresą.

Musimy być na bieżąco...

– Przez te 30 lat w branży, którą się zajmujemy, zmieniło się niemal wszystko, właściwie można powiedzieć, że przeszła ona nie jedną, a cały szereg rewolucji. My musimy za tym wszystkim nadążać... – mówi właściciel.

– Weźmy na przykład namioty – dopowiada pani Teresa. – Kiedyś wielkie, ciężkie, nieporęczne, dziś zajmują tyle miejsca co nic, a ważą jeszcze mniej, w dodatku niektóre rozkładają się automatycznie jak parasolka. Plecaki również przebyły od tamtego czasu długą drogę: od szmacianego worka zawieszonego na metalowym zewnętrznym stelażu po wodoszczelne, ergonomiczne konstrukcje z wbudowanym usztywnieniem... Ale chyba największa rewolucja technologiczna dokonała się w dziedzinie ubioru i obuwia. Było to możliwe dzięki nowym materiałom, jak gore tex: wodo- i wiatroodporny, a jednocześnie „oddychający”... Kiedyś takie rzeczy były nie do wyobrażenia – opowiada właścicielka.

Reklama

Trzeba lubić ludzi i nie poddawać się...

W szczytowym okresie właściciele posiadali 3 sklepy, a w lokalu na Rynku zatrudniali 3 osoby. Dzisiaj sklepy są dwa, w Rynku i na Sienkiewicza. – Tutaj (na Rynku – przyp. KJZ) żona zajmuje się głównie odzieżą i sprzętem turystycznym, natomiast na Sienkiewicza ja handluję sprzętem typowo sportowym – wyjaśnia W. Pieprzny.

Dziś interesy nie idą już tak dobrze, jak kiedyś. Wpływa na to rosnąca konkurencja i postępująca peryferyzacja handlowa przemyskiego Rynku. Ale ciepli i otwarci ludzie, jakimi są właściciele sklepu, nie popadają w pesymizm. Wręcz przeciwnie: marzą... Marzy im się pierwszy w Przemyślu sklep żeglarski.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Horny - niezalogowany 2016-10-02 09:19:02

    Mój pierwszy plecak Pol-sportu na tatrzańską wyrypę to tam właśnie !

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości