Wieża Zegarowa, słynny jacht „Dar Przemyśla”, tajemnicza cerkiew w Kopyśnie, a ostatnio nieistniejąca Stara Synagoga, stojąca niegdyś u skrzyżowania ulic Wałowej i Jagiellońskiej – to wszystko dzieła pracownika Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej Tomasza Króla. Dzieła w formie makiet, które każdy może sobie kupić i samemu stworzyć.
Dla T. Króla rekonstruowanie nieistniejącej architektury i tworzenie istniejących obiektów w formie makiet to hobby. Powstają znakomite prace, które jednak pochłaniają sporo czasu.
– Architektura domów, parków, świątyń, widziana na co dzień, jest nam tak dobrze znana, że czasem nie zwracamy na nią uwagi. Zmienia się to, gdy w nasze dłonie trafia zdjęcie dobrze nam znanego miejsca, ale sprzed kilkudziesięciu lat. Inny układ urbanistyczny wzbudza zdziwienie i ciekawość. Ciekawość natomiast kieruje nas ku[paywall] próbom odtworzenia, zrekonstruowania dawnej struktury ulic czy kamienic – mówi T. Król.
– Będąca owocem tej pracy makieta może być nie tylko atrakcyjna wizualnie, ale może też pełnić rolę pomocy naukowej. Zanim przystąpimy do jej budowy, musimy określić, co chcemy zbudować i z jakiego okresu. Następną kwestią jest zebranie materiałów – zdjęć, innych ilustracji, planów konstrukcyjnych budynków, map, opisów – wyjaśnił.
Ostatnią jego pracą jest odtworzenie bryły Starej Synagogi, stojącej niegdyś u skrzyżowania ulic Wałowej i Jagiellońskiej. Pierwszym zadaniem, jakie musiał wykonać, było przejrzenie posiadanej dokumentacji oraz dokonanie wyboru okresu, z jakiego ma być odtworzona świątynia.
Padło na okres międzywojenny. Okazało się, że liczba zdjęć pozwalała odzwierciedlić już z pewną dokładnością elewacje oraz jej proporcje. Kolejnym zadaniem było znalezienie planów synagogi.
– Tutaj pojawił się problem, bo ani w zbiorach muzealnych, ani w archiwum Wojewódzkiego Urzędu Konserwacji Zabytków w Przemyślu takowych nie ma. Wyszło także, że od czasów rozbiórki świątyni w 1956 roku nie przeprowadzono na jej miejscu prac archeologicznych, przez co nie ma zrobionego zarysu jej fundamentów – mówi T. Król.
– Jedynymi rysunkami były mapy katastralne z przełomu XIX i XX wieku, jak dostępna on-line mapa ze zbiorów Archiwum Państwowego w Przemyślu. Sprawy nie ułatwiała także bryła świątynna. Główna część otoczona była mniejszymi dobudówkami, zaburzającymi obraz całości. Pojawiło się również pytanie, jakie kolory miał budynek – wyliczył T. Król.
Bo przecież w 1956 r. świątynia już nie istniała, do tego czasu fotografia kolorowa nie była w powszechnym użyciu. Do dyspozycji były tylko czarno-białe fotografie, w dodatku brakowało ustnego przekazu, a jedyną informacją o barwach były... obrazy. A dokładnie akwarele autorstwa Tadeusza Nowiny Studnickiego oraz Józefa Wilka. Z takim zasobem danych T. Król mógł przystąpić do właściwej pracy.
– Mogłem, pracując na komputerowych programach graficznych, wykreślać plany. Chcąc jednak wykorzystać w przyszłości projekt, musiałem ustalić jego wymiary. Tylko jak to zrobić, gdy ma się jedynie zdjęcia budowli? – zastanawiał się.
– Pomocna okazała się architektura istniejąca. Na kilku fotografiach mamy synagogę stojącą obok tak zwanego domu rabina, czyli kamienicy przy ulicy Wałowej 1. Punktem wyjścia było zmierzenie wysokości jego ściany od chodnika po krawędź dachu. Dzięki temu, nanosząc w programie komputerowym jej wymiar, mogłem proporcjonalnie wyliczyć, jak wysoka była ściana świątyni. Żmudny etap rysowania ścian, attyk, zdobień zajął najwięcej czasu i pracy – zdradził.
W trakcie rysowania pojawił się kolejny problem. Ściana z głównym wejściem nie pasowała proporcjami do reszty, była zbyt wysoka względem sąsiednich. Musiał powtórzyć pomiary. Okazało się, że wejście było umieszczone poniżej poziomu gruntu, a sam dziedziniec od strony bramy wejściowej opadał ukosem ku niemu.
– Konsultacja historyczna przyniosła potwierdzenie tezy, zgodnie z którą posadzkę głównej sali świątyni umieszczono poniżej gruntu, odnosząc się do słów psalmu „Z głębokości wołam do Ciebie, Panie”. Stara Synagoga podlegała zasadom budowy zgodnym z zasadami halachy, czyli tradycyjnego prawa żydowskiego. Przykładem takiego budownictwa jest istniejąca do dzisiaj synagoga w Strzyżowie – wyjaśnił T. Król.
Mając gotowe plany, mógł przystąpić do zaprojektowania modelu kartonowego, przeznaczonego do samodzielnego montażu. Wybrał skalę 1:200. Jako że projekt adresowany jest do początkujących modelarzy, zrezygnował z projektowania drobniejszych elementów oraz postanowił niektóre uprościć.

fot.materiały prasowe MNZP
Odtworzona bryła Starej Synagogi, stojącej niegdyś u skrzyżowania ulic Wałowej i Jagiellońskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Wielkie gratulacje za koncepcje wielu modeli, za rekonstrukcje przygotowane do wystaw (np.: Śmiały, obecnie eksponowany w głównym budynku Uniwersytetu Rzeszowskiego ), za aktywność w upowszechnianiu dziedzictwa kulturowego i codzienny optymizm!
A była tam synagoga jako żywo 'do 2 wojny światowej. Ale Gomułka wyłonił Żydów i jest spokój jak narazie. .
A Hitlerowi nie podziękujesz za ten "spokój", prawdziwy patrioto ?
Wielkie gratulacje za koncepcje wielu modeli, za rekonstrukcje przygotowane do wystaw (np.: Śmiały, obecnie eksponowany w głównym budynku Uniwersytetu Rzeszowskiego ), za aktywność w upowszechnianiu dziedzictwa kulturowego i codzienny optymizm!
A była tam synagoga jako żywo 'do 2 wojny światowej. Ale Gomułka wyłonił Żydów i jest spokój jak narazie. .
A Hitlerowi nie podziękujesz za ten "spokój", prawdziwy patrioto ?