Do niebezpiecznego zdarzenia doszło na Zielonym Rynku w Przemyślu, gdzie 71-letnia kobieta poślizgnęła się na oblodzonym fragmencie jednego z ciągów pieszych, doznała urazu głowy i została odwieziona do szpitala. Handlujący na popularnym „Zieleniaku” za zaistniałą sytuację obwiniają administrację targowiska, która – ich zdaniem – nie wywiązuje się należycie ze swoich obowiązków, związanych z zapewnieniem warunków do bezpiecznego przemieszczania się kupujących.
Kiedy odwiedziliśmy Zielony Rynek w środowe przedpołudnie, 3 lutego br., promienie słońca i silny wiatr zdążyły już w dużej mierze zlikwidować zarówno hałdy śniegu zalegające na ciągach pieszych, jak i pozostały na nich lód. Zupełnie inna sytuacja była jeszcze dzień wcześniej, 2 lutego br. To wówczas przed godziną 11 doszło tu do groźnie wyglądającego zdarzenia, które – na szczęście – nie zakończyło się dramatycznie.
– Jednak wyglądało bardzo dramatycznie – zapewniła[paywall] nas jedna z pań handlujących na Zielonym Rynku. – Starsza kobieta kupowała fasolę, po czym odeszła od straganu i poślizgnęła się na lodzie. Próbowała się złapać najpierw jednej ze skrzynek z warzywami, potem stolika koleżanki, aż wreszcie blatu jednego z pawilonów bezpośrednio sąsiadujących z moim stoiskiem. Niestety, nie udało się jej – dodała.
– Nie dała rady złapać się tego blatu. Uderzyła w niego głową, pękły jej okulary i runęła pod pawilon. Natychmiast podbiegłam z jednym z przechodzących w tym czasie mężczyzn i prawie wyciągaliśmy ją spod kramu – stwierdziła jej sąsiadka.
– Próbowała biedna odzyskać równowagę, łapiąc się za mój stolik, na którym miałam kosmetyki. Wszystko spadło i się rozbiło. Była przytomna, ale uderzyła się w głowę. Zawiadomiliśmy pogotowie i policję. Kobieta została odwieziona do szpitala – relacjonuje inna pani handlująca na „Zieleniaku”.
Gdyby był to pojedynczy incydent, można byłoby wszystko zrzucić na pech. Ale handlujący są innego zdania. Bo codziennie obserwują, co się dzieje na Zielonym Rynku. Ludzie się potykają, ślizgają, klną pod nosem, bo...
– Proszę zobaczyć. Tak wygląda utrzymanie ciągów pieszych przez administratora targowiska. Sami musieliśmy odsuwać zalegający śnieg. Takiej sytuacji nie było nigdy. Jak prezydentem był pan Choma, to zanim przyjechaliśmy rankiem z towarem, było już wszystko odgarnięte i posypane. Lód był skuwany przez pracowników PGK. I wszystko stąd wywożone. A teraz... Takiego bałaganu nigdy nie było. Sami musieliśmy kuć ten lód. Skuliśmy, na ile mogliśmy – skarżą się handlujący. – A przecież to nie należy do naszych obowiązków! My płacimy i to spore kwoty za możliwość handlowania tutaj, więc nie rozumiemy, dlaczego nie można zapewnić zarówno nam, jak i kupującym w miarę normalnych warunków. Łopatologicznie wyjaśnialiśmy w odpowiedniej instytucji. Jest zima, więc i śnieg ma prawo padać i zrobić się lód. Co administrator ma w zakresie obowiązków? Ano usunięcie tego. Jeśli nie usuniesz śniegu z chodnika sprzed swojej posesji, płacisz mandat. Tutaj... Daj pan spokój. Szkoda gadać – machnęła dłonią jedna z pań.
– W administracji targowiska usłyszeliśmy, że nie ma pracowników, że są braki kadrowe. Pytamy: co nas to obchodzi? Płacimy za to. Kiedy spóźnimy się choć dzień, nakładają na nas surowe kary. Tymczasem podejście drugiej strony do swoich obowiązków delikatnie mówiąc, zakrawa na kpinę – dodała inna.
Zaprowadziła nas do swojej koleżanki. W innej alejce straganów. Starszej pani, sprzedającej warzywa. Niepełnosprawnej. – Poprosiłam o posypanie solą albo piaskiem tego ciągu pieszego. Wie pan co mi powiedzieli? Że tam, dwieście metrów dalej, jest skrzynka z piaskiem. I żebym sobie wzięła jakieś wiaderko i sama posypała – powiedziała.
Potwierdziliśmy, że 2 lutego br. 71-latka trafiła do Wojewódzkiego Szpitala im. św. o. Pio w Przemyślu. Na szczęście – jak już wspomnieliśmy – nic poważniejszego jej się nie stało. Doznała niewielkich urazów twarzy i głowy. Po ogólnych badaniach została wypisana do domu.
Skontaktowaliśmy się z administracją Zielonego Rynku – z zastępcą kierownika ds. targowisk miejskich Marią Rychlicką. Opisaliśmy całą sytuację, zadając dwa proste pytania. Pierwsze – kto, ich zdaniem, zawinił w opisanej powyżej sytuacji? Drugie – z jaką częstotliwością odśnieżane są ciągi piesze na Zielonym Rynku i usuwany jest z nich lód?
W odpowiedzi prezes zarządu Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej sp. z o.o. Andrzej Ziemniak wyjaśnił:


Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ja na miejscu tej pani w taką pogodę nie ruszałabym się z domu. Niestety aura jest jaka jest i trzeba uważać.
Tam pracującym jak też zarządzającym nawet jakby wybudowano złoty pałac to w bardzo krótkim czasie zamienią go w zwyczajny chlew w którym czują się najlepiej.Swojski klimat juz jest a co bedzie latem
Tadeuszu.Kto dal ci prawo obrazac innych?Jesli masz odrobine honoru to przepros.Mysle, ze stac cie na to, bo jestes czlowiekiem kulturalnym i wyksztalconym.Nie rob tak jak inni.Pamietaj, ze chamstwo rodzi chamstwo.Pozdrawiam
Jak ten twój ortalion z tobą wytrzymuje?
Mas rację.Czasami jestem zbyt wulgarny .Ale nawet Monteskiusz w "Listach perskich" udowadniał, ze chamstwo można tylko skutecznie zwalczać chamstwem.I do dzisiaj innej skutecznej metody nie znaleziono.
To przepros.Pokaz klase i kulture.Tak nie mozna.Jestes inteligentnym czlowiekiem ale i ja nie jestem glupia.Napisales, ze mam racje po to zeby za chwile, ze nie mam racji.To jest troche tak jak mowil niemy gluchemu, ze slepy widzial jak lysy sie czesal. A teraz przpros.
Klasa i kultura to dzisiaj u dinozaurów.Ale masz rację PRZEPRASZAM
"Jest zima i jest śnieg". Dobre, dobre. Auto zaparkowane wzdłuż dworca PKS a na chodniku śnieg po kolana. Drogowcy też są chyba tej myśli że "jest zima i jest śnieg". Do zbierania za parking to pierwsi a z auta trzeba wychodzić na ulice.....
Tak cały Przemysl wygląda. Deptak nad Sanem nie odśnieżony , schody zasypane po pas a pan Wojciech morsuje i lansuje się wszędzie gdzie może .No ale oan Wojciech nie mieszka w Przemyślu i ma gzieś to miasto.
To trzeba zrobić referendum i odwołać go.
dobry adwokat wyciągnie kasę jak trzeba a tej Pani na pewno się przyda złamiesz nogę rękę itp. przy nieośnieżonej oblodzonej drodze przy prywatnej posesji płacisz to samo z zielonym rynkiem tylko działać trzeba a pieniądze to najlepszy straszak na niechlujstwo...
Wojciech słimersuje zimą a Przemyśl zasypany . https://przemysl.naszemiasto.pl/san-swimmers-przemysl-poznajcie-ludzi-od-zimowego-plywania/ar/c1-8127993
Anka nie masz racji. Jesteś głupia jak but z lewej nogi i nudna jak flaki z olejem!
Lodowisko na zielonym rynku nie ma dachu nic się na głowę nie zawali
Ja na miejscu tej pani w taką pogodę nie ruszałabym się z domu. Niestety aura jest jaka jest i trzeba uważać.
Tam pracującym jak też zarządzającym nawet jakby wybudowano złoty pałac to w bardzo krótkim czasie zamienią go w zwyczajny chlew w którym czują się najlepiej.Swojski klimat juz jest a co bedzie latem
Tadeuszu.Kto dal ci prawo obrazac innych?Jesli masz odrobine honoru to przepros.Mysle, ze stac cie na to, bo jestes czlowiekiem kulturalnym i wyksztalconym.Nie rob tak jak inni.Pamietaj, ze chamstwo rodzi chamstwo.Pozdrawiam