Reklama

Magisterkę tanio napiszę, czyli plagiat sprzedam za grosze

15/06/2015 13:45

Nie możesz podpisać się pod cudzym wytworem, a nawet tylko udawać, że dzieło jest twoje. Nawet jeśli zrobisz to tylko w gronie bliskich znajomych, popełniasz przestępstwo. Wprawdzie czego oczy nie widzą, tego sędzia nie rozliczy. Jednak według prawa zasługujesz na karę i nie masz pewności, czy nie zechcą jej wlepić, a gdy tak się stanie, możesz przekląć swoją głupotę.

Nieważne, czy skopiowałeś dzieła starożytnego mędrca, czy wierszyk napisany przez przedszkolaka. Obojętne, czy zrobiłeś to dla kasy, z chęci osiągnięcia innych zysków, np. zdania egzaminu, czy tylko chciałeś zabłysnąć przed kumplami. Nawet wtedy, gdy wprowadziłeś zmiany, przestawiając w tekście wyrazy i zmieniając szyk zdań lub przepracowałeś inne dzieło, nie zmieniając w sumie jego charakteru i treści, jesteś przestępcą, bo bezprawnie podpisałeś się pod cudzą pracą. Dokonałeś plagiatu. 

Możemy się nimi pochwalić przed rodziną i znajomymi, ale by je rozpowszechnić, powinniśmy mieć zgodę autora. Jeśli dzieła przeszły do domeny publicznej, czyli ich twórcy zmarli przed 70 laty, wystarczy tylko podać czyje dzieło parodiujemy. Tym samym prawom podlega tłumaczenie filmów, piosenek czy literatury. Możesz bez kłopotu przetłumaczyć współczesny serial, by żona wiedziała, o co w nim chodzi. Ale nie możesz tego opublikować w internecie. Za to możesz tworzyć swoje tłumaczenia dzieł Szekspira, starych pieśni greckich i zamieszczać je w sieci. Jeśli jednak przetłumaczyłeś książkę, film czy piosenkę, używając nie tylko znajomości języka, ale też swojego talentu i wyobraźni, stajesz się autorem. Wtedy chroni cię prawo. A jeśli udało ci się dokonać tłumaczenia kongenialnego, czyli dorównującego oryginałowi, wchodzisz do grona wybitnych. Jak Tomasz Beksiński za spolszczenia dialogów do filmów grupy Monthy Pytona czy Maciej Słomczyński za tłumaczenie Ulissesa Jamesa Joyce´a.

Reklama

Opracowano na podstawie publikacji Lex bez łez, apteczki prawnej przygotowanej przez sędziów ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich IUSTITIA pod redakcją Krystiana Markiewicza, prezesa oddziału śląskiego SSP IUSTITIA i Marty Szczocarz-Krysiak, wiceprezesa.


Roman
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    P.K - niezalogowany 2015-06-15 22:20:03

    wiele osób musiało podnieść wykształcenie , aby utrzymać stanowiska w administracji, banku itp. Stworzono ku temu wyższe uczelnie , które produkowały absolwentów. Nie było znaczenia , czy zdobędzie wiedze , ważne aby płacił za semestr i za egzaminy. Oceńmy, czy ktoś kto chce pracować i potrzebuje do tego ukończenia wyższej uczelni i zleci napisanie pracy jest zły ?Absolwent , który jest w stanie pisać prace, a jest osobą bezrobotną , pisze praca, wypracowania, jest zły ?Ważne jest źródło, kto pisze i z czego korzysta . Czy wzorem jest praca już obroniona, czy posiadana wiedza. Wiedza sprawia , ze pisze się z głowy i każda napisana praca będzie inna.Maturzyści, studenci, nie wstydźcie się korzystać z pomocy, przecież rząd , prezydent, ministrowie , premier korzysta z takich pomocy, gdyż sama nie jest wypowiedzieć myśli , tylko musi czytać to co ktoś mądrzejszy napisze.  

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości