Ogromne powodzenie zeszłorocznej edycji widowiskowej imprezy rowerowej, jaką był Bike Town Maraton, sprawiło, że jej organizatorzy poszli za ciosem. W długi majowy weekend (1 – 2 maja br.) podniebne rowerowe akrobacje ponownie zawitają na przemyski Rynek.
– W ubiegłym roku zawody downtown oglądało na przemyskim Rynku kilka tysięcy mieszkańców i przyjezdnych gości. Część z nich pierwszy raz w życiu uczestniczyła w tego typu show. Szacujemy, że i w tym roku frekwencja dopisze, tym bardziej że oferta tegorocznego festiwalu została poszerzona o szereg aktywności dla całych rodzin – powiedział prezydent Przemyśla Robert Choma.Drugi dzień zakończą zawody najlepszych światowych dirt jumperów. Wieczorne pokazy skoków w świetle reflektorów, na tle historycznych kamienic, gwarantują wielkie sportowe emocje. Zasady są proste: wygrywa ten, kto wykona najbardziej spektakularny trik w powietrzu. W ub.r. ponad 50 tysięcy widzów oglądało relacje z Podkarpacia w internecie. Przemyska impreza jest jedną z dwóch zaliczanych do Pucharu Świata w dircie, które zobaczymy w tym sezonie w Polsce.
1 i 2 maja br. nie zabraknie także imprez towarzyszących rowerowemu szaleństwu, przede wszystkim muzycznych. W sobotę, 1 maja br., na scenie w Rynku pojawi się m.in. znana polska wokalistka Natalia Przybysz. Organizatorami festiwalu są: Fundacja „Azymut” oraz VeloProjekt sp. z o.o., a dofinansuje go Urząd Miejski w Przemyślu. Współorganizatorami są: Radical.sm, Totalbikes, Przemyskie Towarzystwo Cyklistów, Maratony Rowerowe Cyklokarpaty.pl, zaś partnerami: Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej, Izba Celna Nadleśnictwo Krasiczyn oraz przemyskie spółki: Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji, Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej, Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Radzę popracować na organizacją tego eventu od środka, tzn. od osób , które pomagają by doszedł do skutku. Osoby pracujące przy tym w tamtym roku jako wolontariusze nie mieli zapewnionego nic. W dzień zawodów trzeba było siedzieć od 4 rano (ustawianie trasy i przeszkód) do późnego wieczora, jedynym napojem był energetyk - tylko dzięki uprzejmości RedBull'a a o posiłku można było sobie pomarzyć.
Radzę popracować na organizacją tego eventu od środka, tzn. od osób , które pomagają by doszedł do skutku. Osoby pracujące przy tym w tamtym roku jako wolontariusze nie mieli zapewnionego nic. W dzień zawodów trzeba było siedzieć od 4 rano (ustawianie trasy i przeszkód) do późnego wieczora, jedynym napojem był energetyk - tylko dzięki uprzejmości RedBull'a a o posiłku można było sobie pomarzyć.