Reklama

Mamy to! Franek otrzyma najdroższy lek świata [FILM, ZDJĘCIA]

Kiedy zbiórka kosmicznej wręcz kwoty 10 mln zł na rzecz 1,5-rocznego Franka Karasia ruszyła w sierpniu ub.r., absolutnie nikt nie sądził, że po 7 miesiącach zakończy się powodzeniem. Otworzyliśmy serca na tyle, że chory na rdzeniowy zanik mięśni (SMA) maluch otrzyma najdroższy lek świata! Lek, który zatrzyma chorobę.

Jak nasz region długi i szeroki przeróżnych inicjatyw, które miały pomóc w zgromadzeniu niebagatelnej kwoty, był ogrom. O wielu informowaliśmy, o wielu nie, bo nie było możliwości napisać o wszystkich.  

Jedną z oryginalniejszych form pomocy była inicjatywa pań z Koła Gospodyń Wiejskich w Buszkowiczkach. Zaczęły w[paywall] Tłusty Czwartek (16 lutego br.) od usmażenia 5 tys. pączków!

– Jesteśmy cały czas otwarte na pomoc. Panie wolontariuszki, na czele z Renią Chomką, szukały pomieszczenia, gdzie mogłyby usmażyć pączki. Pomogłyśmy oczywiście. Potem wszystko sprzedałyśmy. Łącznie udało się zebrać około 19 tysięcy złotych. Ale chciałyśmy pójść za ciosem. Zrodził się pomysł lepienia pierogów. Z ziemniaków, sera i kapusty – powiedziała Dorota Becker, radna Rady Gminy w Żurawicy, wspierająca KGW w Buszkowiczkach.

– Ulepiłyśmy w dwa dni osiem tysięcy pierogów. Lepił także nasz rodzynek, pan Rysiek. Cenę jednego ustaliłyśmy na 1,60 złotych. Większa część się sprzedała. Sprzedawałyśmy na miejscu, ale i na przykład o piątej rano na zieleniaku w Przemyślu. Rozchodziły się jak ciepłe bułeczki. Na konto Frania wpłaciłyśmy 8 tysięcy 230 złotych. Teraz zaczęłyśmy akcję szycia maskotek, które też chcemy sprzedawać. Za swoje pieniądze kupiłam materiały i szyjemy – dodała D. Becker.


Decydujący weekend

Cudów dokonywał także ojciec „małego rekinka”, jak nazwali Franka rodzice, pan Maciej Karaś. Jest żołnierzem. Pewnego dnia wyruszył w Polskę... . Jeździł  po różnych miastach, prosząc o pomoc dla Frania! 

Choć wpłaty na stronie internetowej „siepomaga” płynęły z całego kraju (łącznie zbiórkę wsparło 110 tys. 336 osób!), brakowało jednak trochę do pełnej sumy. W jednej chwili, 9 marca br., stał się cud. Team Leona, czyli innego małego chłopczyka chorującego na SMA, przekazał Franiowi 2 mln zł! Sam Leon otrzymał już terapię genową w Niemczech.

Reklama

Natomiast weekend, 11 i 12 marca br., był decydujący. Niewyobrażalna wręcz kwota została zebrana! W poniedziałkowy, 13 marca br., wieczór na przemyskim Rynku rodzice Frania i wolontariusze podziękowali tysiącom często anonimowych osób  za wsparcie

Były fajerwerki, było skandowanie imienia dzielnego chłopczyka, który przybył na Rynek wraz z rodzicami, było fundamentalne „Mamy to!”.

– Jesteśmy bardzo zmęczeni i fizycznie, i psychicznie. Ale to nie ma żadnego znaczenia. Jesteśmy przede wszystkim przeszczęśliwi. Podróż po Polsce była niesamowita. Niesamowite było także przyjęcie ze strony ludzi dobrej woli i ich dobre serce. Wsparcie setek, tysięcy osób dodawało nam otuchy i siły. Parliśmy do przodu. Udało się, za co jesteśmy ogromnie wdzięczni. Franiu będzie zdrowy!

To jeszcze kilkanaście miesięcy temu wydawało się tak odległe. Synek waży teraz dziesięć i pół kilograma, więc zostały trzy do przekroczenia nieprzekraczalnej granicy, po której leku nie można byłoby podać. Żadne słowa, żadne gesty czy przedsięwzięcia nie oddadzą tego, co czujemy. Chcemy jednak na razie w ten sposób podziękować wszystkim, którzy pomogli nam w uratowaniu życia naszego synka – powiedział przeszczęśliwy Maciej Karaś.

W najbliższych dniach Franek przejdzie stosowne badania i otrzyma lek w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Lublinie.
KiB
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama