Reklama

Medjugorie: W tym miejscu naprawdę czuć obecność Boga

18/08/2019 18:42

Osobista relacja naszego redakcyjnego kolegi Ernesta Kocana.

Medjugorje to popularny ośrodek pielgrzymkowy w południowej części Bośni i Hercegowiny. Corocznie przybywa tam około 2,2 – 2,5 mln pielgrzymów. Jego główny punkt stanowi kościół pw. świętego Jakuba, zaś w pobliżu sąsiednich wsi – Bijakovići i Zvirovići – znajdują się dwa często odwiedzane wzniesienia: Wzgórze Objawień (Podbrdo) – miejsce pierwszych objawień oraz Góra Krzyża (Križevac). Ich zbocza są kamieniste, porośnięte niską roślinnością.

W miejscach objawień ustawiono krzyże. Dodatkowo w drodze na Podbrdo umieszczono płaskorzeźby z brązu, przedstawiające tajemnice różańca, zaś przy szlaku na Križevac – stacje drogi krzyżowej. W miejscach modlitwy pielgrzymi zostawiają kawałki papieru z obietnicami, prośbami, obrazki, różańce i kwiaty.

Matka Boża wzywa świat do modlitwy

Pierwszy raz sześciorgu młodym ludziom – tzw. widzącym z parafii Medjugorje Matka Boża ukazała się 24 czerwca 1981 r., w miejscu zwanym Podbrdo, u podnóża wzniesienia Crnica. Objawia się do dnia dzisiejszego. Trójce z wizjonerów (Ivanovi, Vicce, Mariji) prawie codziennie, pozostałej trójce (Mirjaniee, Ivanceovi, Jakovovi) z różną częstotliwością.

Matka Boża objawia się widzącym tam, gdzie aktualnie przebywają. Wzywa cały świat do modlitwy i nawrócenia, przekazuje liczne orędzia, w których zachęca do pogłębienia życia wiary i życia sakramentalnego, do lektury Pisma Świętego, oraz wszelkiej pobożnej praktyki, do pokuty oraz oddania swojego życia Jezusowi. Przekazuje widzącym tajemnice dotyczące przyszłych losów Kościoła i świata.

Wiedziałem, że muszę tam być

Moja pielgrzymka to był zupełnie spontaniczny wyjazd. Wieczorem zadzwonił do mnie kolega i zapytał, czy pojechałbym do Medjugorje. Spytałem: gdzie to jest ? Odpowiedział, że w Bośni i Hercegowinie. Nie wiem, jak to się stało, ale bez wahania się zgodziłem, mimo że sam jestem bardzo chory i każdy, nawet najmniejszy wysiłek sprawia mi ból. Pomyślałem tylko jedno. Mam cel. Chcę jechać i pomodlić się za Gabrysię Dzimirę z Jarosławia, która walczy o życie oraz za wszystkich, którzy potrzebują pomocy oraz modlitwy. Nie myślałem o sobie, mimo że moja choroba pomału mnie zabija. Wiedziałem tylko, że[paywall] muszę tam być.

Reklama

2 sierpnia br. miało nastąpić objawienie Matki Bożej jednej z wizjonerek – Mirjanie, dlatego bardzo chciałem tam być w tym czasie i tak właśnie się stało. Bez planowania, bez zastanowienia wspólnie z dwoma przyjaciółmi, po bardzo męczącej drodze, dotarliśmy do celu. Na miejscu spotkaliśmy przyjaciół z Jarosławia – Grażynę i jej męża Waldka.

Dzięki nim mogliśmy w dość szybkim czasie odwiedzić najważniejsze miejsca w tym cudownym miasteczku. Tam naprawdę dzieją się cuda. Sam doznałem kilku niewytłumaczalnych, dziwnych sytuacji, które trudno nazwać zbiegiem okoliczności. Stałem w bardzo długiej kolejce do cudownej rzeźby Chrystusa Ukrzyżowanego. Wypływa z niej olejek, którego krople pielgrzymi zbierają na chusteczki i nacierają nim chore miejsca swojego ciała. Wówczas podeszła do mnie kobieta, której nigdy wcześniej nie widziałem i powiedziała coś w obcym języku, po czym wręczyła mi chusteczkę, pokazując na figurę Jezusa i sugerując, żebym o nią potarł.

Dlaczego spośród setek ludzi stojących w kolejce wybrała mnie? Nie wiem. Kiedy szedłem w kierunku wzgórza, na którym nastąpiło objawienie, zaczepiła mnie inna kobieta, która całkiem bezinteresownie dała mi do ręki różaniec, wskazując drogę, którą mam iść i się modlić. Dlaczego ja? Tego też nie wiem.

Zawierzyłem Matce życie Gabrysi i swoje własne

Droga na wzgórze stanowiła dla mnie straszne wyzwanie. To była prawdziwa droga krzyżowa, 43 stopnie w słońcu, stroma góra, ostre i niebezpieczne skały, jeden niekontrolowany ruch i można narazić się na utratę życia. W połowie drogi straciłem całkowicie siły, upadłem i myślałem, że już się nie podniosę. Moja przyjaciółka Grażyna bardzo się przestraszyła i zaczęła polewać mnie wodą, mówiąc tym samym, że jeśli nie mam sił, powinienem zawrócić, a jednak podniosłem się z przekonaniem, że nie po to jechałem tyle kilometrów, by teraz się poddać.

Wstałem i postanowiłem iść dalej mimo całkowitego osłabienia. Upadłem drugi raz, ale udało się dotrzeć do figurki Matki Bożej. Tam zawierzyłem Jej życie Gabrysi i swoje własne, modląc się za wszystkich, którzy potrzebują modlitwy i pomocy. Jak powiedział jeden z moich przyjaciół: w tym miejscu naprawdę czuć obecność Boga

Reklama

Wierzę, że cuda się zdarzają

Na miejscu doznałem niespotykanego wyciszenia, umocnienia wiary, a zarazem poczucia, że życie z Jezusem jest łatwiejsze. Bardzo mile zaskoczyła nas bezinteresowna życzliwość ze strony właściciela pięknego, czterogwiazdkowego hotelu „Marconi”, który znajduje się w centrum miejscowości Medjugorje. Hotel – mimo naprawdę wysokiego standardu – jest naprawdę niedrogi, a jego właściciel jest człowiekiem bardzo przychylnym. Z czystym sumieniem mogę go polecić.

Nasz przyjaciel, Waldek, który był na miejscu, gdy tylko się dowiedział, że przyjechaliśmy tylko po to, żeby się pomodlić i wracać, uronił łzy, mówiąc, że tak szalonych ludzi jeszcze nie widział. Fakt, nie zamierzaliśmy zwiedzać miasteczka. Naszym celem była tylko modlitwa. W ciągu 48 godzin pokonaliśmy ponad 3000 kilometrów tylko po to. by oddać Matce Bożej hołd.

Przywieźliśmy też nasze intencje. Modliliśmy się za naszych najbliższych, jak również wszystkich, którzy odwrócili się od Boga. Dzięki tej wspaniałej i spontanicznej pielgrzymce moje życie bardzo się zmieniło. Staram się nie myśleć o chorobie, bo wierzę, że cuda się zdarzają, a rozmowa z Bogiem umacnia i pomaga przetrwać trudy życia codziennego.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama