Ostatni dzień stycznia. Późne popołudnie. W kuchni dla ubogich, którą przy ulicy Poniatowskiego prowadzą siostry felicjanki ze Zgromadzenia Sióstr Świętego Feliksa z Kantalicjo, dyżurują ratownicy Polskiego Czerwonego Krzyża. Rano siostry zawiadomiły swoich podopiecznych, że może się zgłosić każdy, kto potrzebuje pomocy lub porady medycznej.
Mężczyzna w średnim wieku skarży się na żylaki na nogach. Ratownicy oglądają nogę, radzą, jakie stosować zabiegi pielęgnacyjne i zalecają wizytę u lekarza, bo nieleczona dolegliwość może być groźna. Później komuś innemu zmieniają opatrunek na ropiejącej ranie.
– Przychodzi do nas na obiady spora grupa ubogich oraz bezdomnych i widzimy, że są wśród nich tacy, którzy mają różne problemy zdrowotne i potrzebują pomocy albo porady medycznej – mówi siostra Gabriela.
– Często nie są oni ubezpieczeni i wtedy[paywall] pojawiają się problemy. Kilka dni temu jeden z mężczyzn przyznał, że złamał rękę, którą w dodatku miał owrzodzoną. Ponieważ nie był ubezpieczony, żaden lekarz go nie przyjmie, a na wizytę prywatną nie miał pieniędzy. Zajęliśmy się nim. Nasza siostra pielęgniarka założyła mu opatrunek i pomogłyśmy mu się zarejestrować do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Takich przykładów jest wiele i stąd pomysł, żeby zorganizować dla takich ludzi doraźną pomoc medyczną – dodaje.

fot.Jacek Szwic
Mężczyzna z szałasu zapewnia, że nie potrzebuje żadnej pomocy.
Tego popołudnia nie zgłosiło się więcej potrzebujących, więc siostra Gabriela proponuje, żeby odwiedzić ich w miejscach, w których przebywają. Lokalizacje najlepiej znają strażnicy, którzy w okresie zimowym prawie co wieczór objeżdżają miasto i sprawdzają, czy koczujący w pustostanach nie są w sytuacji zagrażającej życiu. Krótka narada, żeby ustalić dzisiejszą trasę. Ratownicy wsiadają do radiowozów i jedziemy w miasto.
Zaczynamy od szałasu skleconego z tekturowych pudeł, styropianu i folii, w którym nad brzegiem Sanu mieszka bezdomny. Mężczyzna przyzwyczajony do wizyt strażników opowiada, że przyjechał do Przemyśla ze Szczecina, bo tam było gorzej. Zapewnia, że nie potrzebuje żadnej pomocy. Jest dobrze zabezpieczony i na dowód pokazuje na termometrze, że w szałasie ma szesnaście stopni. Ma zapas żywności. Na obiady chodzi do Caritasu, gdzie też korzysta z łazienki i niczego więcej nie potrzebuje.
Następny adres to opuszczony domek na Siennej. Strażnicy prowadzą po zaśmieconych zakamarkach, omijając miejsca, w których bezdomny urządził sobie latrynę. Lokator jest trzeźwy. Wysuwa głowę spod dwóch kołder i też przekonuje, że nie potrzebuje pomocy.
Jedziemy w kolejne miejsca. Pustostan w parku na Bakończycach, altanka na działkach przy końcu Słowackiego. Niestety lokatorów, którzy tam koczują, nie było, ale to nie była jednorazowa akcja. Zarówno siostra Gabriela, jak i ratownicy i strażnicy będą kontynuować takie medyczne patrole.
– Razem ze strażą miejską i siostrami felicjankami prowadzimy akcję pomocy bezdomnym i osobom będącym w trudnej sytuacji życiowej – mówi Daniel Nuckowski z grupy ratownictwa przemyskiego Czerwonego Krzyża.
– Staramy się do nich dotrzeć. Nasze działania mają głównie charakter doradczy i polegają na okołomedycznej pomocy doraźnej. Często takie osoby nie mają odwagi albo nie wiedzą, jak mogą skorzystać z opieki lekarskiej, tym bardziej że nie są to ludzie ubezpieczeni. Dlatego przy pomocy straży miejskiej staramy się do nich docierać, bo – jak się okazuje – te osoby w kontakcie z ratownikami mniej się krępują, otwierają się i przyznają do swoich dolegliwości – kończy.

fot.Jacek Szwic
Siostra Gabriela proponuje, żeby pojechać w miasto.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Nikt nie wie co go w życiu czeka i jak sie potoczy??
Dziwny jest ten nasz kraj,gdzie zwierzęta mają o wiele lepiej jak ludzie.Pożegnaliśmy się z komunizmem/bardzo dobrze/ ale też pożegnaliśmy się z człowieczeństwem.Przykro jest patrzeć,że w kraju,który uważa się za katolicki,pełen miłosierdzia nastąpiło aż takie zbydlęcenie.Władze udają,ze coś robią w tym względzie ale tylko udająJak w żadnym kraju w obecnej UE ludzie którzy znaleźli się na zakręcie niejednokrotnie nie z własnej winy zostali wypchnięci poza to społeczeństwo i posiadają jedynie wartość odpadu ludzkiego.Wracamy do "pięknych" czasów II RP czyli przedwojennych gdzie w naszym kraju istota ludzka też nic nie znaczyła.Wtedy w Europie ludzie mieli gorzej jedynie u sowietów.
Nikt nie wie co go w życiu czeka i jak sie potoczy??
Dziwny jest ten nasz kraj,gdzie zwierzęta mają o wiele lepiej jak ludzie.Pożegnaliśmy się z komunizmem/bardzo dobrze/ ale też pożegnaliśmy się z człowieczeństwem.Przykro jest patrzeć,że w kraju,który uważa się za katolicki,pełen miłosierdzia nastąpiło aż takie zbydlęcenie.Władze udają,ze coś robią w tym względzie ale tylko udająJak w żadnym kraju w obecnej UE ludzie którzy znaleźli się na zakręcie niejednokrotnie nie z własnej winy zostali wypchnięci poza to społeczeństwo i posiadają jedynie wartość odpadu ludzkiego.Wracamy do "pięknych" czasów II RP czyli przedwojennych gdzie w naszym kraju istota ludzka też nic nie znaczyła.Wtedy w Europie ludzie mieli gorzej jedynie u sowietów.
Best way to GST Login