Kiedyś spotykali się po prostu jako „grupa facetów”, by pogadać. Dziś, pod szyldem Klubu Przemyskiego „Melonik”, stawiają miastu pomniki, organizują koncerty i udowadniają, że męska przyjaźń może owocować czymś więcej niż tylko pustymi kuflami. Kim są panowie w melonikach, co śpiewają przy świątecznym stole (i dlaczego to nie jest poważna pieśń patriotyczna), jak i podczas uroczystości państwowych (wtedy jest to pieśń patriotyczna) oraz jak dołączyć do tego elitarnego grona?
Choć formalnie stowarzyszenie zarejestrowano w 2019 roku, ekipa „Melonika” działa w mieście królewskim od lat, zanim na tyle się ze sobą zaprzyjaźniła, by się konstytuować. Na czele tej dżentelmeńskiej ligi stoi Zbigniew Bednarczyk. Jeśli to nazwisko kojarzy Wam się z zapachem dobrego tytoniu, to słusznie – prezes jest właścicielem słynnej pracowni fajek „Mr. Bróg”. To człowiek orkiestra: biznesmen, ale z duszą artysty, który w młodości pisał wiersze i rzeźbił. To on jest „mózgiem” operacji i głównym autorem tekstów.
W zarządzie i wśród członków wspierają go lokalni liderzy biznesu. Wiceprezes Robert Żero to postać doskonale znana w branży motoryzacyjnej (firma „Moto-Fan”). Wśród „Aniołów w Melonikach” znajdziemy przekrój przemyskiego biznesu: od właścicieli odlewni dzwonów i wyrobów żeliwnych (to dzięki nim misie są ze spiżu, a nie z plastiku!), przez producentów perfum i win, aż po specjalistów IT i lekarzy.
Najbardziej spektakularnym dziełem „Melonika” jest to, które potykamy się (dosłownie i w przenośni) na każdym kroku w centrum. Mowa o Przemyskich Niedźwiadkach. Dziś w mieście stoi ich już 27. Te 25 to „pracujące” misie na ulicach, a pozostałe to dwa kąpiące się w fontannie (pewnie to misie; prezydent i starosta) z mamą Niedźwiedzicą.
Każdy miś to inna historia i inny sponsor. Rzeźbi je w drewnie Jan Mogilany z Zagórza, a odlewa wspomniana odlewnia Kawmet z Zadąbrowia. Warto zwrócić uwagę na detale – atrybuty misiów często zdradzają profesję fundatora (jest miś z fajką, miś z kołem samochodowym, a nawet miś generał!). Jeśli chcecie wiedzieć, kto za nimi stoi, warto poszukać wywiadów na portalu zycie.pl – okazuje się, że każdy miś ma swojego ludzkiego „ojca chrzestnego”.
Panowie z „Melonika” mają do siebie ogromny dystans, czego dowodem jest ich twórczość artystyczna. Hitem (przynajmniej w ich własnym gronie) stała się „Kolęda Facetów Miasta '24”. Uprzedzamy – to nie jest żaden oficjalny hymn stowarzyszenia, przy którym staje się na baczność! To raczej humorystyczna przeróbka klasycznego „The Little Drummer Boy”, napisana przez prezesa (sygnowana inicjałami z.b.).
Zamiast patosu, mamy tu szczerą, męską spowiedź o upływającym czasie. Panowie śpiewają wprost:
„Tak rozmaity każdy jest z nas... > Nie ważny kto i jaki ma kram... > Choć pamięci coraz mniej ma znów nasz własny RAM... > Pa ra pa pa pam”.
Jak widać, w „Meloniku” liczy się nie tylko biznes, ale i umiejętność śmiania się z własnych niedoskonałości i z tego, że czasem zapomina się, po co weszło do pokoju.
Jeśli latem słyszycie muzykę na przemyskim Rynku, to duża szansa, że maczał w tym palce „Melonik”. Ich Przemyska Scena Letnia to projekt i mecenat, realizowany przy współpracy z Urzędem Miasta w Przemyślu, działający od blisko 10 lat. Orkiestra pod batutą profesora Wiesława Semkowa ze Szkoły Muzycznej tworzy aurę, której – jak z dumą i lekkim przymrużeniem oka twierdzą członkowie klubu – „nie ma ani w Rzeszowie, ani w..... Bratysławie” .
Klub Przemyski „Melonik” to nie jest zwykłe kółko zainteresowań, do którego można zapisać się przez formularz w internecie. Droga dla aspiranta „nie jest lekka”. To klub, do którego się nie zapisuje, można aspirować... a wtedy zostaje się zaproszonym.
Kogo szukają? Prawdziwych facetów (drogie Panie, wybaczcie, to męska jaskinia ), którzy:
Jeśli czujesz, że pasujesz do tego opisu – działaj! Bądź widoczny, wspieraj lokalne inicjatywy, rób dobre rzeczy dla miasta. Kto wie... może pewnego dnia otrzymasz tajemnicze zaproszenie na spotkanie w drugą środę miesiąca i dołączysz do chóru śpiewającego „ra pa pa pam” w meloniku na głowie.
Ciekawostka na koniec: Wielkim niespełnionym marzeniem „Melonika” był prom rzeczny na Sanie. Miał być pływającą sceną w centrum miasta. Niestety, biurokracja powiedziała „nie” i prom, zamiast w Przemyślu, cumuje teraz w Krzywczy. Ale znając upór tych panów – to jeszcze nie koniec walki o ożywienie rzeki! . A kolejnym powoli spełniającym się... Miasto GIGANTÓW, usytuowanie w przestrzeniach okołomiejskich rzeczy o gigantycznych rozmiarach... dzwon, rower, hulajnoga, widelec, narty, fajka.....
pozdr/zb