Reklama

Mieliśmy telefony, że będzie nalot. Wtedy lokal był zamknięty

28/04/2016 16:57

Przed dwoma tygodniami pisaliśmy o tajemniczych lokalach, które działają w kilkunastu punktach miasta. Okazało się, że większość z nich to zakamuflowane „jaskinie hazardu”. Wtedy, z racji tego, że wejście do nich jest mocno strzeżone i tylko dla stałych klientów, opisaliśmy to niejako od zewnątrz.

O tym nielegalnym procederze wypowiadała się też Edyta Chabowska, rzecznik prasowy Izby Celnej w Przemyślu. Teraz dotarliśmy do dwóch kobiet, które pracowały w takich lokalach, nazywanych dla niepoznaki barami i uchylamy rąbka tajemnicy odnośnie tego, co dzieje się wewnątrz.

Pierwsza z nich już na początku rozmowy wyrzuca z siebie: – Moja praca polegała na tym, żeby upijać klientów. Żeby jak najdłużej ich zatrzymać i żeby jak najwięcej pieniędzy zostawili. Cały czas słyszałam, że mam tak robić. Pracowałam w systemie zmianowym. Dwadzieścia cztery godziny pracy i dwa dni wolne. Za tysiąc dwieście złotych. Oczywiście bez umowy, na czarno. 

Reklama

Pieniądz za wszelką cenę

– Pamiętam szczególnie jednego klienta – opowiada druga. – Miał niewielką firmę, dobry samochód, ale był uzależniony od grania. Stracił firmę, samochód zabrał komornik, a on dalej grał. Nie miał szans, żeby się odegrać. Jego żona przychodziła za nim, ale bar był zamknięty. Pamiętam też jednego, który wygrał piętnaście tysięcy, to z radości dał mi sto złotych. Byli też tacy, którzy wrzucali do maszyn po trzydzieści tysięcy. Kiedy w maszynie było już trochę pieniędzy, właścicielka przyjeżdżała i skręcała maszynę tak, żeby nic nie wypłaciła. Ona miała klucze do maszyn i czyściła je z pieniędzy nieraz trzy razy dziennie. Maszyna jest tak ustawiona, że wypłaca tylko do półtora tysiąca w piątkach, później się blokuje i klient resztę dostaje w barze. Miałyśmy obserwować i po każdym kliencie, który dużo wrzucił, trzeba było do niej dzwonić, ale nie ze swojej komórki, tylko z firmowego telefonu na kartę, żeby nie było dowodów. W barze mieliśmy do wypłacenia tylko trzy tysiące. Kiedy zdarzała się większa wygrana, dzwoniliśmy do właścicielki. Raz w miesiącu było rozliczenie, wtedy w lokalu zostawała tylko właścicielka, przyjeżdżał ktoś, kogo nie znaliśmy i się rozliczali. Kiedy zbliżał się pierwszy, dziesiąty, czy inny dzień miesiąca, w którym ludzie brali wypłaty, maszyny były skręcone tak, że wypłacały tylko trzydzieści procent z tego, co było włożone. Maszyny były zaprogramowane na pięciozłotówki i na banknoty, ale najczęściej otwory na bilon były zaklejone, że niby piątki nie wchodzą. Zdarzało się, że klient przyszedł o czwartej rano, a wychodził dopiero o drugiej w nocy. Młodych, takich, co przyszli i wrzucili piątkę, wyganiało się, bo nie było z nich zysku. Trzeba było uważać, żeby nie wpuścić kontroli. Kiedy ktoś z nas zareagował szybko i wyłączył maszyny, dostawał pięćset złotych premii.

Bez skrupułów

W opowieściach obu pań jawi się bezwzględny, okrutny świat. Świat, w którym nie liczy się człowiek ani prawo, ważny jest tylko zysk. Pomijam aspekty prawne tego procederu, bo to powinno być w kręgu zainteresowań służb i tworzących prawo. Trudno jednak wyobrazić sobie, że człowiek potrafi wykorzystać słabość drugiego człowieka (uzależnienie od hazardu jest uznane za chorobę i jest leczone) i pomóc mu w osiągnięciu dna. To sytuacja podobna do tej, kiedy diler sprzedaje narkomanowi działkę, wiedząc, że ten po którejś kolejnej umrze, ale wie, że nim umrze, jeszcze do niego wróci z pieniędzmi. A mając pieniądze, można sobie kupić drugi samochód albo trzecie mieszkanie.

Z ostatniej chwili

W ubiegłym tygodniu funkcjonariusze Urzędu Celnego w Przemyślu oraz Komendy Miejskiej Policji podczas wspólnych działań kontrolnych na terenie Przemyśla w dwóch lokalach gastronomicznych zatrzymali sześć automatów do gier. Urządzenia działały wbrew obowiązującym przepisom ustawy o grach hazardowych. Dalsze postępowania w tych sprawach prowadzi Służba Celna.
JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    b - niezalogowany 2016-04-28 19:28:12

    i gdzie ten choma cudak strażnik praworządności?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    w - niezalogowany 2016-04-28 19:44:34

    ale masz beret sprany...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    hasler - niezalogowany 2016-04-28 20:10:35

    Czeka aż zajmie się tym PISoBOLSZEWIA w ramach dobrej zmiany :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości