Na terenie osiedla Kmiecie sporo emocji wywołała niedawna wycinka drzew. Piły poszły w ruch i z osiedlowej przestrzeni znikło ich – jak policzyli mieszkańcy – kilkanaście. Mieszkańcy, zaskoczeni działaniami, zaalarmowali redakcję, irytując się, że nikt ich o planach nie informował. Spółdzielnia prace tłumaczy względami bezpieczeństwa i zapowiada nowe nasadzenia.
– Natomiast, jeśli chodzi o zabiegi pielęgnacyjne, dotyczące podcinania gałęzi, nie poprzedzamy tego typu działań pytaniem mieszkańców o opinię. Mamy na naszych osiedlach dość dużo zieleni i zajmujemy się nią od lat. Działania w obszarze zieleni prowadzimy corocznie w okresie jesiennym i właśnie wczesnowiosennym. W tym roku zaczęliśmy je wcześniej, bo pozwalała na to pogoda. Wycięte zostały stare drzewa, w dużej mierze już spróchniałe. Te, które pozostały, są kształtowane tak, jak być powinny. Mamy od tego fachowców posiadających konieczne uprawnienia – grupę „zieleniarzy”, którzy się tym zajmują od tego roku, a wcześniej robiła to inna firma – wyjaśnia Z. Kurosz.
I dodaje, że wśród spółdzielców jest tyle samo zwolenników przycinek, jak i ich przeciwników. – W przypadku ingerencji w zieleń albo podnoszą się głosy, dlaczego tak mało przycięliśmy, albo zupełnie odwrotne. Tak było, jest i będzie. Natomiast my przede wszystkim musimy mieć na uwadze bezpieczeństwo mieszkańców, bo w momencie, kiedy pojawiają się[paywall] anomalie pogodowe, choćby wichury, takie pozostawione bez koniecznej ingerencji drzewo może stwarzać zagrożenie – mówi prezes PSM.
W zamian nowe nasadzenia
Z. Kurosz podkreśla, że każda wycinka jest rekompensowana nowymi nasadzeniami. – Sadzimy niskie drzewa, które będą miały korony od początku odpowiednio pielęgnowane. To, gdzie sadzimy i co sadzimy, uzależnione jest oczywiście od projektu organizacji zieleni na danym osiedlu. Działania pielęgnacyjne kosztują, i to wcale niemało, a mamy na to ograniczony budżet, więc decyzje w kwestii zieleni podejmujemy z rozmysłem. Wiele nasadzeń, które były kiedyś robione, zostało wykonanych źle, wobec czego drzewa rosną za blisko budynków, na sieciach czy instalacjach, dlatego zacieniają pomieszczenia czy zasłaniają ludziom widok z okien, i takie zgłoszenia też mamy. Wielokrotnie zdarza się, że występujemy do konserwatora z prośbą o zgodę na wycinkę danego drzewa, bo całkowicie zasłania dopływ światła, ale jeśli jest ono w należytym stanie, a odległość jest w miarę wystarczająca, to wówczas takiej zgody nie otrzymujemy i wtedy możemy się ratować wyłącznie obcinką takiego drzewa i to w większości sprowadza się do pielęgnacji tych gałęzi, które stwarzają zagrożenie – zaznacza.
Prezes PSM nadmienia też, że każda dokonana wycinka jest poparta niezbędnymi dokumentami, które są dostępne w administracji spółdzielni. Członkowie PSM mogą więc poprosić o ich udostępnienie, by mieć pewność, że na wszelkie przeprowadzone wycinki wydane zostały formalne zgody.
– Zapewniam, że nie jest naszą intencją robienie na osiedlu tak zwanej betonozy. Chodzi wyłącznie o niezbędną pielęgnację, która ułatwia ludziom życie. Bo nie może być też tak, że ci, którzy pod swoim oknem drzew nie mają, są przeciwni podcinkom tych, które rosną przed balkonem czy oknami sąsiada – słyszymy na koniec.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze