– W styczniu 2009 roku zwróciłam się do Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej z prośbą o wymianę okien. Po oględzinach stolarki okiennej przez konserwatora podjęto decyzję pozytywną. Okna mieli mi wymienić do maja 2012 roku. A że na obietnicy się skończyło, w obiecanym terminie udałam się do zarządców. Tam usłyszałam, że inwestycja nie zostanie zrealizowana z powodu braku środków – żali się mieszkanka kamienicy Józefa Rusin.
– Okna wymieniłam w końcu na własny koszt. Zapytałam konserwatora, czy oddadzą mi chociaż część poniesionych kosztów, a ten odpowiedział, że nie zwrócą, bo nie mają – dodaje schorowana kobieta. Józefa Rusin, ze względu na stan zdrowia, wielokrotnie przebywała w szpitalu, gdzie przeszła poważne zabiegi. Wydaje mnóstwo pieniędzy na leki. Wynajmuje mieszkanie komunalne od przeszło 20 lat. Remontuje je na własny koszt. Może liczyć tylko na siebie. W mieszkaniu ma stary, pękający piec – nadający się do całkowitej odbudowy. W zimie się z niego dymi, więc kobieta musi lepić go gliną. Skierowała się w tej sprawie do administratorów. – Przyszedł[paywall] zdun przesłany z administracji. Wymienił jedną płytę na piecu. Powiedział, że już nie pęknie, ale popękało. Nie zarzuty prezes PGKiM Krzysztof Sopel udrożniłzarzuty prezes PGKiM Krzysztof Sopel nawet komina – rozkłada ręce. Pani Józefa zadzwoniła ponownie do gospodarzy. – Odwiedziło mnie dwóch administratorów, zobaczyli piec i przysłali kominiarza. Przyszło dwóch. Poprawili, co trzeba i miało być dobrze, ale z pieca dalej się kurzy. Nie mam już do nich sił. Chodziłam tam wielokrotnie i dzwoniłam. Wiedzą, że piec pęka i nic nie robią – kontynuuje załamana kobieta.
Mieszkanie pani Józefy to dwa maleńkie pokoje, w których ciężko cokolwiek ustawić oraz kuchnia, w której nie ma miejsca na stół. Do tego mała, kilkumetrowa łazienka i wąski korytarz. Całość zajmuje trzydzieści dwa metry kwadratowe. Mieszkanie nadaje się do generalnego remontu. – Jestem tylko najemcą, a wszystkim muszę się sama zajmować. Ciężko jest się o cokolwiek doprosić. Powinni bardziej zajmować się swoimi lokatorami. Chociaż reagować na ich prośby, a oni tego nie robią. A gdybym nie zapłaciła czynszu w terminie, od razu zareagują i oddadzą mnie do sądu, jak kiedyś. Czekałam trzy tygodnie na pieniądze. Jak tylko je dostałam, od razu im zapłaciłam – dodaje zdenerwowana. Do niedawna Józefa Rusin mieszkała z dwiema wnuczkami, które sama wychowywała, jak zmarła ich matka. Robiła wszystko, by uchronić je przed domem dziecka. – Życie dotknęło mnie bardzo boleśnie. Teraz też mnie nie oszczędza. Zostawiono mnie samą z problemem – podsumowuje brak wymiernych działań.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze