Właściciele coraz większej liczby lokali gastronomicznych, restauracji czy barów prowadzą biznes resztkami sił. Część z nich chce je otworzyć mimo obowiązujących zakazów. Jak sami mówią: nie mają nic do stracenia. Mając do wyboru bankructwo albo karę, wolą to drugie. Straty ponoszone przez tzw. lockdown idą już w miliony złotych, a – jak sami twierdzą – pomoc ze strony rządu nie jest wystarczająca ani taka, jaka była deklarowana. Cierpią nie tylko oni. O już ponadmilionowej dziurze w dochodach powiedziała dyrektor Przemyskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji Greta Ostrowska.
11 stycznia br. rząd przedłużył obowiązujące od 28 grudnia 2020 r. obostrzenia. Co najmniej do końca miesiąca wiele branż nadal pozostanie zamkniętych. Restauracje, hotele, pensjonaty, siłownie, baseny, kina, kluby muzyczne czy dyskoteki nie funkcjonują. Podobnie większość sklepów w galeriach handlowych. Nie zarabiają na siebie. Imprezy sportowe odbywają się bez udziału publiczności.
Z każdym kolejnym dniem narasta frustracja, zwłaszcza[paywall] wśród przedsiębiorców. Mimo obowiązujących obostrzeń, aby ratować swoje biznesy, niektórzy decydują się na ich otwarcie dla klientów. Ruszyli z akcją „#otwieraMY” i przede wszystkim w mediach społecznościowych zapraszają do korzystania ze swoich usług.
Powstała nawet mapa z miejscami, gdzie właściciele zdecydowali się lub zdecydują na otwarcie. Na wspomnianej interaktywnej mapie na Podkarpaciu widnieje kilka miejsc, które zostały już otwarte mimo panujących zakazów. Wszystkie w stolicy województwa – Rzeszowie. Ale mają dojść kolejne.
Szefostwo Bowling Club JAPA w Przemyślu zadeklarowało na Facebooku, że popiera akcję „#otwieraMY”. „Przeciwstawiamy się bezprawiu i walczymy o przetrwanie na rynku. Nie dzwońcie z rezerwacją miejsc, datę otwarcia podamy wkrótce” – napisali.
– Gastronomia, obok branży turystycznej czy też fitness, należy do tych, w które walka z pandemią COVID-19 uderzyła najmocniej. Wielomiesięczne restrykcje sprawiły, że również mojej firmie widmo bankructwa zagląda w oczy. Naszym ratunkiem jest możliwość sprzedaży posiłków na wynos, bez możliwości konsumpcji na miejscu. Niezależnie od tego, co postanowimy czy wdrożymy, jak choćby dopasowanie nowego menu do warunków sprzedaży, wszystko jest sposobem na przetrwanie i redukcję naszych strat. Jestem w pełni przekonany, że bez pomocy finansowej rządu, przy utrzymaniu w dłuższej perspektywie nałożonych na nas restrykcji sanitarnych, nie jesteśmy w stanie przetrwać. Przychody z działalności naszego lokalu nie rosną, a wręcz przeciwnie – spadły nawet do 80 procent w stosunku do porównywalnego okresu w roku 2019 – powiedział szef „JAPY” Adam Kulpa.
– Mój lokal jest podzielony na dwie części – restauracyjną i barową. Ta druga przeżywa widoczne spowolnienie. To, co się dzieje w działalności rekreacyjno-sportowej naszego klubu, możemy nazwać katastrofą. Główna przyczyna to drakońskie restrykcje nałożone na organizowanie wydarzeń kulturalnych, wydarzeń sportowych, koncertów, imprez okolicznościowych oraz wszelkich innych zgromadzeń, które były organizowane w naszym lokalu. Oczywiście na to wszystko możemy się nie zgodzić, dlatego wspieramy firmy gastronomiczne, które chcą uczestniczyć w strajku przedsiębiorstw – dodał.
Szef Pizzerii „Margherita” i Piwiarni „Warecka” Jacek Grochowicz nie identyfikuje się z akcją „#otwieraMY”. – Nie chcę się w tej sprawie wypowiadać. Nie wiem, kto za tym stoi i o co w tym chodzi. Jeśli chodzi o naszą sytuację – jest bardzo trudna. Patowa. Nie wiadomo, jak długo to wszystko jeszcze potrwa. Nie wiem, jak długo będziemy jeszcze zamknięci. Wiem, że wielu właścicieli takich lokali jak moje mówi, że długo już nie pociągnie. Wszystko, moim zdaniem, zależy od ruchów strony rządowej. Co rusz spływają sprzeczne informacje, jak choćby o zwolnieniach z płacenia ZUS-u. Jakoś sobie radzimy, ale to gonitwa na oparach – stwierdził.
Gdyby nie bardzo dyskusyjna decyzja rządzących o zamknięciu stoków narciarskich czy lodowisk, na twarzy dyrektor POSiR-u Grety Ostrowskiej mógłby się wreszcie pojawić uśmiech. Pogoda jest znakomita zarówno dla narciarzy, bo na stoku śniegu jest wreszcie pod dostatkiem, jak i miłośników łyżew. Co z tego, skoro dwa podstawowe źródła dochodów ośrodka o tej porze roku są zamknięte.
– Nie siedzimy i nie czekamy, aż nasze władze wszystko odblokują. Szukamy jakiś wyjść, kruczków prawnych, które choć trochę pozwoliłyby nam złapać oddech – powiedziała G. Ostrowska.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Nikt nie przetrwa ale spokojnie . Obcy kapitał już wykupuje za grosze .
Pieniądze albo życie.Każdy ma pełne prawo cenić swoje wartosci ale pod warunkiem,że nie narusza wartości innych ludzi,które moga być całkowicie odmienne.
Galerie otwarte, ale stoki i lodowiska zamknięteKościoły otwarte, ale gastronomia zamkniętaSklepy otwarte, ale baseny gdzie chlor wszystko zabija zamknięteMuzea otwarte, ale kina zamknięteMowa, że wszystko zostanie otwarte po szczepieniach, a szczepionek brakKOMU ZALEŻY BY "PANDEMIA" TRWAŁA NADAL???
Niekoniecznie obcy, ale również swoi "kapitaliści" mocno powiązani z aktualnie rządzącą przewodnią siłą narodu. Małżonkowie, dzieci, krewni i dobrzy znajomi ludzi z tzw. świecznika pracują nad tym, aby wykorzystać okazję wykupienia za psie pieniądze hoteli, restauracji itp. fruktów. Powstał np. Polski Holding Hotelowy (oczywiście "narodowy"), w którym znalazła posadę żona wiceministra z MSWiA i tenże holding jest mocno zainteresowany zakupem za 15-20% wartości m.in. czterech potężnych hoteli "Gołębiewski". To tylko wierzchołek góry lodowej.
Sytuacja w POSIR jest tak zła, że w grudniu pracownicy dostali nagrody. W mieście też katastrofa ale "13" w urzędzie wypłacona w połowie stycznia a o 1 stycznia podwyżki nawet o 500 zł zasadniczego
I niech ktoś spróbuje głosować na inną opcję niż PiS. One dają. Une naprawdę dają.
w roku 2018 jakbyś sie spytal czy opłaca sie w Przemyślu prowadzić , restauracje, bar czy pójść w podobnym biznesie, spotkał byś sie z krytyką, że to sie nie opłaca. w roku 2020-2021 , jak patrzysz na wszystkich protestujących wychodzisz z założenia że jednak sie opłaca.
Nic się nie stało jak mawia mój sąsiad.Prawdziwy katolik nie chodzi po barach, siłowniach, stokach a nawet galeriach, czyli matecznikach wszelakiego zła.Ich upadek to oczyszczenie z grzechu naszego społeczeństwa .
Jak mówił Stonoga Platforma i PSL was tak nie wyru....jak zrobi to PiS i oto efekty widoczne
https://www.youtube.com/watch?v=YvAWRYFAWqs&ab_channel=SACHIELTV - Słowa tej piosenki mówią o obecnym czasie
Nikt nie przetrwa ale spokojnie . Obcy kapitał już wykupuje za grosze .
Pieniądze albo życie.Każdy ma pełne prawo cenić swoje wartosci ale pod warunkiem,że nie narusza wartości innych ludzi,które moga być całkowicie odmienne.
Galerie otwarte, ale stoki i lodowiska zamknięteKościoły otwarte, ale gastronomia zamkniętaSklepy otwarte, ale baseny gdzie chlor wszystko zabija zamknięteMuzea otwarte, ale kina zamknięteMowa, że wszystko zostanie otwarte po szczepieniach, a szczepionek brakKOMU ZALEŻY BY "PANDEMIA" TRWAŁA NADAL???