Reklama

Młodzi nie chcą wiązać swojej przyszłości z Przemyślem. Co to oznacza dla miasta?

Od lat panuje obiegowa opinia, jakoby Przemyśl nie miał zbyt wiele do zaoferowania ludziom młodym, wkraczającym na rynek pracy. Czy faktycznie nie postrzegają oni miasta jako miejsca, w którym chcieliby się rozwijać, żyć i pracować? Wyniki ostatnich badań przemyskiej uczelni pod hasłem „Mała ojczyzna – perspektywy i problemy – Przemyśl 2024”, nie pozostawiają złudzeń. Młodzi w większości nie chcą wiązać swojej przyszłości z Przemyślem. Dlaczego? I jakie mogą być tego konsekwencje dla miasta? O wynikach ankiet rozmawiamy z socjologiem doktorem Sławomirem Soleckim, prorektorem ds. rozwoju i współpracy Państwowej Akademii Nauk Stosowanych w Przemyślu.

Badanie ankietowe zatytułowane „Mała ojczyzna – perspektywy i problemy – Przemyśl 2024” to efekt współpracy PANS w Przemyślu z redakcją „Życia Podkarpackiego”, w ramach projektu „Liderka – Lider Lokalny”. Ankiety przeprowadzone zostały wśród uczniów klas maturalnych z Przemyśla i powiatu przemyskiego, zarówno liceum, jak i technikum (6 szkół ponadpodstawowych z Przemyśla oraz 2 szkoły ponadpodstawowe z powiatu przemyskiego – Nienadowej i Radymna) i dotyczyły problematyki migracji osób młodych do większych miast oraz jej powodów. Podobna tendencja obserwowana jest w  mniejszych aglomeracjach w całej Polsce. Czy jest na nią jakieś lekarstwo i jakie są oczekiwania młodych stających u progu kariery zawodowej? Jak projektują swoją przyszłość po szkole średniej? Czy w dalszym ciągu w tych planach przewija się temat studiów? 

– Z analiz wielu raportów ogólnopolskich wiemy, że liczba młodych osób w Polsce planujących studiowanie, a zwłaszcza wyłącznie studiowanie, zmniejsza się – odnosi się do tematu dr S. Solecki, prorektor ds. rozwoju i współpracy PANS w Przemyślu.

Reklama

– Jeszcze w 2018 roku badania ogólnopolskie wskazywały, że 95 procent maturzystów nosi się z zamiarem kontynuacji nauki w postaci studiów. W tym roku już tylko 56 procent młodzieży miało takie plany. Spadek jest zauważalny. Z naszych, lokalnych badań wynika natomiast, że po ukończeniu szkoły średniej wyłącznie uczyć się zamierza niespełna 15 procent ankietowanych, natomiast jednocześnie uczyć się i pracować chce prawie 55 procent. Sumując te dwa wyniki, widzimy, że prawie 70 procent młodych ludzi myśli jednak o kontynuacji edukacji, ale niekoniecznie długich, magisterskich studiach. Dziś coraz bardziej poszukiwane są przez młodzież krótkie formy edukacyjne, jak choćby kursy czy szkolenia, dające określone kwalifikacje na rynku pracy i wartościowe certyfikaty, pozwalające na szybsze wejście na niego z sukcesem

Reklama

– podkreśla S. Solecki.

Rozleniwieni i roszczeniowi? Niekoniecznie

Obecnie nie już wśród młodych popularne przekonanie utrzymujące się przez lata, że wyższe wykształcenie jest gwarantem dobrze płatnej pracy. Okazuje się, że co piąty człowiek posiadający wyższe wykształcenie pracuje poniżej swoich kwalifikacji.

– To może się przekładać na sposób myślenia osób młodych o swojej przyszłości. Widzą, że ci, którzy wkroczyli na rynek pracy szybciej, prędzej osiągają stabilizację życiową czy dochody niż rówieśnicy, którzy stawiali wyłącznie na edukację w tym okresie. W dzisiejszych realiach odsunięta w czasie o 3 czy 5 lat decyzja o wejściu na rynek pracy przez młodych postrzegana jaka strata pewnych szans. To nowa jakość, obserwowana szczególnie po pandemii. Młodzi ludzie mają nieco inny pomysł na siebie niż wcześniejsze pokolenie i jeśli myślą o kontynuacji nauki po szkole średniej, to w dużej mierze chcą ją łączyć z pracą zawodową

Reklama

– dodaje S. Solecki. I wskazuje, że z dotychczasowych obserwacji wyłania się obraz młodego człowieka, który dość racjonalnie podchodzi do swojej przyszłości i chce ją dobrze zaplanować. W jego opinii dziś nieco stereotypowo myśli się o tzw. generacji „Z” wchodzącej w dorosłość, jako tej nastawionej nieco inaczej do rzeczywistości niż poprzednie pokolenia. Badania pokazują jednak, że kilkanaście procent młodzieży maturalnej dorywczo pracuje, a nieliczni mają już własną działalność. Obraz rozleniwionego i roszczeniowego młodego pokolenia niekoniecznie zyskuje więc potwierdzenie.

– Z naszych lokalnych badań wynika na przykład, że po zakończonej edukacji – czy to w szkole średniej, czy po studiach – ponad 30 procent młodych chciałoby założyć własną firmę. W sektorze prywatnym widzi się 20 procent, w publicznym również około 20 procent. To wskazuje na duże dążenie do niezależności i odpowiedzialność za własną przyszłość – zauważa nasz rozmówca.

Reklama

Opuszczenie rodzinnych stron główną strategią młodych

Badania przeprowadzone w ramach ankiet PANS wskazują również na fakt, że młodzi cenią sobie nie tylko szybką stabilność finansową, ale i satysfakcję z pracy. Ich dylemat ogniskuje się wokół wiążącego się z tymi kwestiami wyboru: zostać w rodzinnym mieście czy wyjechać? Po ukończeniu okresu edukacji pozostać w rodzinnych stronach (Przemyślu czy powiecie przemyskim) zamierza ledwie 11 proc. ankietowanych. Ponad 70 proc. raczej nie myśli bądź zdecydowanie nie myśli o pozostaniu w nich. Decydująca w tej materii jest atrakcyjność miasta w oczach młodych. Te przemyślenia mają swoje podłoże i z pewnością będą mieć określone skutki dla Przemyśla.

Jak zaznacza nasz rozmówca, młodzież ma w obecnych czasach dużo większe niż kiedyś poczucie własnej wartości na rynku zawodowym, co wynika m.in. z tego, że już na etapie szkoły średniej niejednokrotnie ma możliwość skorzystania z wyjazdów zagranicznych połączonych z praktykami. To daje okazję do konfrontacji swoich kompetencji i umiejętności z tym, czego oczekują choćby zagraniczni pracodawcy i podnosi wiarę we własne możliwości, co z kolei rzutuje na późniejsze plany i aspiracje.

Reklama

Skoro lokalna młodzież nie widzi swego miejsca w Przemyślu, to w takim razie gdzie? Jak wskazują odpowiedzi na pytania ankietowe – w dużych ośrodkach miejskich typu Kraków, Rzeszów, Warszawa, ale też za granicą. Co mogłoby sprawić, że zdecydowaliby się jednak zostać w Przemyślu? Na to pytanie padają odpowiedzi typu: lepsza oferta pracy, lepsze zarobki, większy rozwój miasta. Co znamienne, główna odpowiedź na tak postawione pytanie brzmi „nic”.

– To pokazuje, że determinacja, by wyjechać z miasta, jest bardzo duża. Prawie 30 procent ankietowanych młodych ludzi odpowiedziało właśnie w ten sposób – wskazuje S. Solecki.

Reklama

Szans zrealizowania swoich marzeń zawodowych w miejscu zamieszkania upatruje tylko 24 procent młodych. Głównie w sektorze publicznym, jak służby mundurowe (ponad 18 proc.) czy zawody medyczne (ponad 11 proc.), ale też pracując na własny rachunek (ponad 15 proc.). Pozostałe ponad 75 procent takowych szans nie widzi. Młodzi w udzielonych odpowiedziach wskazali też powody, zaliczając do nich: brak możliwości rozwoju w pożądanej dziedzinie, słabo rozwinięty rynek pracy w mieście czy ogólnie słaby rozwój miasta. To ewidentnie pokazuje, że patrzą na swoją przyszłość w kontekście możliwości, jakie daje miasto.

Czy jest jakieś lekarstwo?

– Megatrendów, a więc dążenia młodych ludzi do przeniesienia się do dużych ośrodków miejskich, nie jesteśmy w stanie zrównoważyć. Wyludnianie się miasta jest potężnym problemem. W tym kontekście na pewno istotne jest przygotowywanie atrakcyjnej, modyfikowanej na bieżąco w kontakcie z pracodawcami oferty studiów na miejscu, dostosowanej do potrzeb gospodarki, wymogów rynku pracy i odpowiadającej oczekiwaniom. I to robimy. Lokalnych pracodawców nasycamy solidnie przygotowaną grupą młodych pracowników

Reklama

– podkreśla S. Solecki z PANS w Przemyśla.

– Dla miasta ważne jest posiadanie wszechstronnej oferty usług edukacyjnych i zasobów dobrze przygotowanej siły roboczej, bo to napędza jego rozwój. Zatem skoro tendencję odpływu młodych z miasta tak trudno odwrócić, należy walczyć o jej powrót na lokalny grunt w dalszej perspektywie, po zrealizowaniu marzeń o wyjeździe i zdobywaniu doświadczeń. Warto postawić na budowę profesjonalnych usług społecznych i sektorów gospodarczych, żeby widzieli dla siebie przyszłość w rodzinnym mieście

Reklama

– uzupełnia, podkreślając, że sytuacja Przemyśla jest podwójnie trudna, nie tylko ze względu na fakt, że jako mniejsze miasto ma problem z odpływem ludzi młodych do większych aglomeracji, ale też z powodu swojej peryferyjności, czyli położenia daleko od centrum. Konieczny wydaje się więc pomysł na miasto.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/06/2024 20:43
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    jerzy811_496 2024-06-19 11:05:15

    To nie tylko to miasto nie jest miejscem do życia dla ludzi młodych , raczej chodzi o cały kraj. Namiastkę tego w jakim kraju żyjemy znajdziemy w sąsiednim artykule pt " znowu swojsko w zarządzie PGE obrót S.A " Nasz kraj zamienił się w zgniliznę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    rasputin_881 2024-11-20 20:01:32

    przemysl to zapadla dziura... wladze nie robia nic a nic od kilkudziesieciu lat jest to samo. Brak miejsc pracy, brak jakikolwiek fabryk przemyslu w tym miescie juz wszystko zaorane, sami emeryci i przybysze ze wschodu majacy zmienic nasza demografie. Brawo wladze. oby tak dalej jeszcze 20-30 lat i nie bedzie miasta degradacja kompletna.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama