Reklama

Młodzieńcza fantazja

22/01/2018 07:42

Szesnastoletni Mateusz w klasie należał do najlepszych uczniów, a jego wypracowania pani od polaka stawiała za wzór. Rodzice chłopaka pracują za granicą i opiekuje się nim dziadek, który jeszcze do niedawna nie mógł się nachwalić wnuka, że taki grzeczny, uczynny, i nie sprawia żadnych kłopotów.

W drugi dzień świąt Mateusz napomknął dziadkowi, że ma zamiar wieczorem wyjść do kolegi, który mieszka trzy ulice dalej. Dziadek coś tam pomruczał, ale pozwolił, pod warunkiem, że nie wróci zbyt późno. Poprosił tylko wnuka, żeby przed wyjściem przyniósł z piwnicy węgiel i usiadł przed telewizorem. Wieczorem Mateusz cmoknął w czoło dziadka, ubrał kurtkę i wyszedł. Dochodziła północ. W telewizji skończył się kolejny film, dziadka zaczął morzyć sen, a Mateusza jeszcze nie było. Postanowił więc czekać i przełączył kanał. Dochodziła godzina trzecia, kiedy skończył się film i się obudził. Zerwał się z fotela i pobiegł do pokoju Mateusza. Wnuka nie było. Wybrał w komórce jego numer, ale nikt nie odpowiadał. Wtedy zaczął się denerwować na dobre. Niestety nie znał ani adresu, ani numeru kolegi Mateusza, więc pozostawało tylko czekać. Wnuk wrócił o szóstej czterdzieści i dziadek omal nie dostał zawału. Mateusz miał rozcięty łuk brwiowy, pokrwawioną kurtę i był blady jak ściana. – Napadli mnie, pobili i zabrali smartfona – zaczął opowiadać. Dziadek chwycił telefon i nie bacząc na protesty wnuka, zadzwonił na policję, a potem przetarł mu czoło mokrym ręcznikiem.

Policjanci najpierw krótko wypytali Mateusza o okoliczności napadu, a potem zawieźli do lekarza, który stwierdził niewielkie stłuczenie łuku brwiowego i zakleił ranę plastrem. Później chłopak, już w obecności dziadka, musiał policjantowi dokładnie opowiedzieć, co się zdarzyło i dopiero wtedy mógł wrócić do domu. Po południu do drzwi zapukał policjant i powiedział dziadkowi, że chciałby porozmawiać z Mateuszem na osobności. To była szczera rozmowa. Policjant powiedział, co wie, a Mateusz przyznał, że historię z napadem wymyślił, żeby jakoś wytłumaczyć się przed dziadkiem. Przed wyjściem zabrał z piwnicy kilka butelek wina dziadkowej roboty, które opróżnił z dwoma kolegami. Potem urwał mu się film i pamiętał tylko, że wracając do domu, kilka razy upał i widocznie wtedy zgubił smartfona. – Ty to masz fantazję. Powinieneś książki pisać – powiedział policjant i wyjaśnił, jakie konsekwencje może mieć takie kłamstwo. jot podpis
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości