„Sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy, jest bardzo poważna. Sprawa dotyczy mobbingu, nierównego traktowania i zastraszania pracowników oraz następstw działań, jakie podjęliśmy w związku z powyższym problemem, czyli utraty przez nas zatrudnienia” – brzmiał początek pisma, które na nasze ręce przekazała reprezentacja pracowników Wars S.A. na początku marca. Relacje, które usłyszeliśmy, skonfrontowaliśmy z przedstawicielami spółki.
Z prośbą o pomoc w marcu br. zwróciła się do nas grupa pracowników spółki Wars S.A. Oddział Południe Przemyśl Bakończyce, zajmująca się sprzątaniem wagonów na bocznicy kolejowej. Otrzymaliśmy skierowane do nas pismo oraz kopię tego, jakie w powyższej sprawie pracownicy jeszcze w lutym br. wysłali do Krakowa, do dyrekcji Wars S.A. Oddział Południe. Odbyliśmy też długą rozmowę, będącą uzupełnieniem skarg. – W sprawie nierównego traktowania pracowników, zastraszania oraz mobbingu, jakiego doświadczyłyśmy ze strony pań brygadzistek z drugiej zmiany – A. H. i K. B., napisałyśmy też pismo do Związków Zawodowych i prezesa spółki w Warszawie, bo sytuacja stała się już dla nas przytłaczająca. Chciałyśmy pracować w normalnych warunkach, szukałyśmy pomocy, a spotkała nas niesprawiedliwość i okrucieństwo – usłyszeliśmy.
Zarówno w piśmie do redakcji, jak i do dyrekcji Wars S.A. Oddział Południe oraz w bezpośredniej rozmowie z nami pracownicy podali przykłady niewłaściwego traktowania przez wspomniane panie brygadzistki. Lista jest dość długa. „Obydwie panie w sposób arogancki i niekulturalny zwracają się pracowników, niejednokrotnie są to obelgi i wyzwiska (..). W ich zachowaniu można zauważyć przejaw nękania poprzez nieuzasadnione i wielokrotne kierowanie nas do powtarzania czynności sprzątania bez oczywistej potrzeby. Widzimy, że takie sytuacje sprawiają im wyraźną przyjemność i satysfakcję. Jakiś czas temu w sprawie brygadzistki A. H. odbyło się zebranie, na skutek czego 2 osoby zostały przeniesione na inne zmiany. Mimo tego, że zostały podjęte takie kroki, nie wyciągnęła wniosków (..). Pani A. H. każe swojej załodze „buty lizać” (cyt.) przed wejściem na siedzenia (..). W sytuacjach, kiedy sprzątamy pod siedzeniami w pozycji leżącej, robi nam zdjęcia. Czujemy się[paywall] upokorzone i bezradne” – czytamy m.in.
Rotacja i fatalna atmosfera
W piśmie mowa jest też o przyczynianiu się przez drugą z wymienionych brygadzistek, K. B., do konfliktowania pracowników Wars z pracownikami Intercity. „Wszczyna z nimi awantury, które odbijają się na pracownikach Warsu. Nalega, abyśmy nie utrzymywali wzajemnych kontaktów. Nakazała nie wsiadać do samochodów osób z ICC, które wyrażały chęć podwózki do stacji PKP lub PKS (odcinek prawie 3 km). Niektóre z nas, chcąc się podporządkować, muszą ten odcinek pokonywać pieszo” – to cytat z pisma do redakcji. W tym skierowanym do dyrekcji Wars S.A. Oddział Południe jest też mowa o nierównym traktowaniu. „W brygadzie podział pracy nie jest równy, są osoby, które są traktowane zupełnie inaczej, a nawet dostają przyzwolenie na podobne zachowanie wobec nas, jakie stosuje pani brygadzistka (A. H. – przyp.)”. Tu na dowód pada cytat ze słów jednej z pracownic, która pewnego dnia do brygadzistki zwróciła się następująco: „ale z.....m tą nową, nie wiem, czy przyjdzie jutro do pracy”. Z przeprowadzonych rozmów i treści pisma do redakcji wynika, że zgłoszone dyrekcji zachowania o charakterze mobbingu (takim mianem określiła je grupa pracowników) nie były pierwszym taki przypadkiem zgłaszanym pracodawcy. Jak usłyszeliśmy i przeczytaliśmy, w przeszłości w wyniku wysłuchania skarg skierowanych w stosunku do brygadzistki A. H. kierownik przeniósł 2 osoby do innej zmiany. Usłyszeliśmy też o dużej rotacji wśród załogi, która – zdaniem zgłaszających problem – jest wynikiem fatalnej atmosfery pracy.
Co dzieje się na bocznicy Przemyśl Bakończyce?
W piśmie do szefostwa spółki oddziału w Krakowie, podpisanym przez 16 osób, znalazło się też znamienne zdanie: „Ten list jest naszym aktem desperacji i prośbą o interwencje. (..) Chcemy, by traktowano nas godnie i z szacunkiem, pomimo że jesteśmy tylko osobami sprzątającymi wagony. (..) Pragniemy również zagwarantować, że nasza postawa pracownicza jest właściwa, a jednocześnie, że jest to tylko mała część tego, co dzieje się na bocznicy Przemyśl Bakończyce”.
Jak poinformowali nas pracownicy, do zbadania sprawy powołano w lutym br. specjalną komisję. Pracownicy, którzy wnieśli skargę, mają jednak wątpliwości co do przebiegu jej prac i tego, czy była ona bezstronna. Ich zdaniem zabrakło w jej składzie osoby z zewnątrz, specjalizującej się w zakresie prawa pracy, a otwartą i szczerą rozmowę utrudniał fakt, że działała ona w miejscu pracy. Uważają, że wysłuchania stron i świadków powinny się odbywać w takim czasie i miejscu, aby osoby stawiające się przed komisją się nie spotykały.
Wioleta Dunal-Ćwik, p.o. kierownika zespołu marketingu w Wars S.A. potwierdziła powołanie wspomnianej komisji i podkreśliła, że działała ona zgodnie z najwyższymi standardami. „Po otrzymaniu przez dyrekcję oddziału krakowskiego pisma z informacją o rzekomym niewłaściwym zachowaniu dwóch brygadzistek, podpisanego przez 16 osób, w spółce WARS S.A., zgodnie z procedurami i najwyższymi standardami, została powołana czteroosobowa komisja wyjaśniająca. W skład komisji, zgodnie ze standardami spółki, weszły cztery osoby: rzecznik etyki, przedstawiciel pracodawcy, przedstawiciel pracowników oraz przedstawiciel związku zawodowego. Komisja przeprowadziła spotkania z osobami, które wyraziły chęć rozmowy” – poinformowała.
W odpowiedzi na nasze zapytanie o jej rozstrzygnięcia podkreśliła również, że wynikiem prac wspomnianej komisji było stwierdzenie braku dowodów na nękanie i mobbingowanie pracowników.
Umów nie przedłużono. Pracodawca: – To bez związku ze sprawą
Od interweniującej u nas części pracowników otrzymaliśmy informację, iż po tym, jak zeznali przed komisją i opowiedzieli o sposobie ich traktowania przez panie brygadzistki, otrzymali informację, że nie będą im przedłużone umowy zlecenia na dalszy okres, mimo że wcześniej mieli obiecane, że umowy o pracę zostaną z nimi podpisane 2 marca. – Do dnia 28 marca byliśmy przekonani o ciągłości naszej umowy, gdyż ze strony pracodawcy była chęć jej zawarcia. Z dniem 1 marca mieliśmy przejść z umowy zlecenia na umowę o pracę. Istnieją na to dowody – twierdzą. I wyliczają, że otrzymali już nawet skierowania na badania do lekarza medycyny pracy, niezbędne kwestionariusze do wypełnienia oraz informację, jakie dokumenty będą potrzebne do zawarcia wspomnianych umów. Dodają też, że ich nazwiska zostały ujawnione ich przełożonym – brygadzistkom, na które się poskarżyli, bo te wprost zapytały je, dlaczego podpisały się pod dokumentem.
Informacją tą podzieliliśmy się z przedstawicielami spółki Wars, kierując e-mail z pytaniami dotyczącemu sprawy, ale w odpowiedzi zwrotnej nie było odnoszącego się do niej fragmentu.
Na pytanie, czy prawdą jest, że po tym, jak osoby podpisane pod pismem do dyrekcji spółki w Krakowie, zeznały przed komisją i opowiedziały o sposobie ich traktowania przez brygadzistki, otrzymały informację, że nie będą im przedłużone umowy, mimo że wcześniej miały obiecane, że umowy o pracę zostaną z nimi podpisane 2 marca, padła odpowiedź następująca: „Prace komisji, które muszą się zakończyć zgodnie z procedurą w ciągu 8 tygodni od złożenia zawiadomienia, zbiegły się z terminem zakończenia niektórych umów. Pracodawca nie podjął współpracy z częścią osób, ale decyzja ta była bez związku z rzeczoną sprawą”. Wioleta Dunal-Ćwik zaznaczyła też, że żadnej z osób nie została wypowiedziana umowa.
W odpowiedzi na pytanie, jaki był powód nieprzedłużenia umów i czy miał on związek z wcześniej złożoną skargą, otrzymaliśmy lakonicznie wyjaśnienie: „Nie miał związku z wcześniej złożoną skargą”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze