– Moje dzieci mają wszy – alarmuje jedna z matek. Okazuje się, że pomimo rozwoju cywilizacyjnego problem wciąż powraca i dotyka uczniów różnych placówek edukacyjnych. Nasila się zwłaszcza po wakacjach, ale – jak pokazuje przykład – jest obecny także w inny okresach roku. Wszawica, co podkreślają specjaliści, nie jest wyłącznie oznaką braku higieny. Każdy może się jej nabawić, szczególnie najmłodsi przebywający w skupiskach.
– Napiszcie proszę o tym, że w XXI wieku w szkołach i przedszkolach borykają się z wszawicą – pisze do nas przemyślanka, która swoje dane osobowe zastrzega do wiadomości redakcji. – Moja córka chodzi do szkoły podstawowej[paywall] i przed feriami przyniosła to paskudztwo. Wyleczyłam, poinformowałam szkołę i przedszkole – nie pilnują. W szkole usłyszałam, że o wszem jest problem, ale szkoła jest bezradna. Dziś okazało się, że młodsze dziecko przyniosło wczoraj to samo z przedszkola. Skąd wiem? Bo było chore i nie wychodziło przez parę dni. Z powodu starszej córki sprawdzałem je codziennie. Zgłosiła dyrekcji przedszkola i ruszyłam do apteki. I co usłyszałam tam? Że jestem kolejna z tym problemem z tego przedszkola. I teraz moje pytanie do rodziców: czemu u diabła nikt wcześniej nie powiadomił wychowawcy lub dyrekcji? Przecież trzeba znaleźć źródło tej zarazy. Wszyscy zamiatamy problem pod dywan, a ja zostawiam w aptece setki za leki. O kwarantannie w domu – gotowaniu pościeli, itp. nie wspomnę. Kto mi zwróci za to, że rano zamiast do swoich zajęć musiałam lecieć do apteki i siedzę z dzieckiem zrozpaczonym kolejnym zabiegiem na włosach – żali się Czytelniczka.
Problem wszawicy ciągle istnieje w szkołach, chociaż przeważnie bywa przemilczany. Najbardziej widoczny jest w okresie zimowym, albo tuż po feriach, wakacjach.
– W tamtym roku, kiedy mój Maciek powrócił z letniego obozu nad morzem przywiózł wszy – przypomina sobie jego mama. – Prawdopodobnie źródłem zakażenia był któryś z kolegów lub poduszka bądź materac. Na szczęście wtedy problem udało się szybko opanować. Ale powrócił jesienią. Podczas przeglądu jego włosów wypatrzyłam w nich te wstrętne żyjątka. Przypominają ziarenka sezamu. Skąd się wzięły? – zastanawia się.
Z danych Głównego Inspektoratu Sanitarnego wynika, że do niedawna problem wszawicy rósł z roku na rok. W 2005 roku zanotowano 620 przypadków, w 2006 r. było ich 897, w 2007 ponad 2260. Obecnie nikt nie zajmuje się zjawiskiem. Dlaczego? Wszawica została skreślona z listy chorób zakaźnych. Placówki oświatowe nie mają obowiązku informowania o nich sanepidu.
– Zjawisko istnieje i bywa dokuczliwe – przyznaje jedna z nauczycielek z przemyskiej podstawówki. – Niektóre dzieci notorycznie drapią się po głowie, ponieważ dokuczają im wszy. Rozmawiam z rodzicami, proszę o zainteresowanie się dolegliwościami. Jedni wezmą sobie mój apel do serca, inni zbagatelizują. Tutaj potrzebna jest indywidualna wrażliwość. W placówkach nie ma przeglądów czystości ciała i odzieży uczniów, ponieważ byłoby to pogwałceniem praw. Takie rzeczy mogą się odbywać wyłącznie za zgodą i na prośbę rodziców. Ci zaś przeważnie nie są im przychylni, ponieważ boją się stygmatyzacji, swojego rodzaju piętnowania pociech, chociaż nie o to tutaj chodzi – zapewnia.
Adam Sidor, państwowy powiatowy inspektor sanitarny w Przemyślu przyznaje, że wszawica nie odeszła do przeszłości.
– Ona istnieje i w żadnym wypadku nie może być utożsamiana z biedą – tłumaczy. – Sprzyja jej brak higieny, w tym tej podstawowej. Dlatego tak ważne jest propagowanie właściwego stylu życia. Jeśli tylko dowiadujemy się o wszawicy w szkołach bądź przedszkolach kontaktujemy się z dyrekcją, wydajemy zalecenia, rady – dodaje.
Urzędnicy z Ministerstwa Zdrowia sugerują, aby w przypadku stwierdzenia w placówce wszawicy pielęgniarka przeprowadziła kontrolę czystości głowy wszystkich dzieci w klasie, grupie, a następnie poinformowała opiekunów o konieczności przeprowadzania zabiegów higienicznych.
– Ale przecież pielęgniarka w szkole to rzadkość – podkreśla przemyślanka. – Na kim więc ma spocząć ten obowiązek? – zastanawia się.
Wszawica to przede wszystkim wszy pasożytujące na ciele człowieka. Powodują one ukąszenia, które prowadzą do świądu skóry. Najczęściej spotykana jest wszawica głowowa. Wszy i gnidy umiejscawiają się przeważnie w okolicy potylicznej i skroniowej. Żywiąca się krwią wesz głowowa ma długość 2-3 mm, kolor brudno-biały, szary. Żyje ok. miesiąca, jednak poza głową człowieka najwyżej 1-2 dni. Samiczka składa od 100 do 300 jajeczek.
– Na pozbycie się wszy najczęściej wystarczą dostępne w aptekach bez recepty specjalne preparaty dezynfekujące – mówi pediatra Wiesław Morawski. – Trzeba je stosować zgodnie z zaleceniami. Profilaktycznie winni myć nimi głowę wszyscy członkowie rodziny oraz także inne dzieci w klasie – radzi lekarz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Kto się boryka z wszawicą w szkołach? Szkoła? Zapewne szkoła jest też winna, że ten czy ów dzieciak wszawicę MA? Tak? Coś się komuś powaliło! Może by tak mamusia sprawdziła dziecku zawartość włosów, może by tak w końcu się zaczęły mamusie interesować swymi dziećmi, może by tak.....................Nauczyciel ma sprawdzać czystość włosów? Openisowani co niektórzy rodzice. 12 zetów za takie coś:Sora Forte, 1%,
wszy były..są i będą..kwestia tylko czy problem nas dotknie czy nie, w przedszkolu mojej córki też ten problem się pojawił, na szczęście szybko został opanowany, bo rodzice poważnie podeszli do sprawy i szybko porobili porządki na głowie swoich pociech, a ci których dzieci jeszcze się nie zaraziły zaaplikowali różne środki ochronne, bo w tych czasach profilaktyka w tej kwestii również jest dostępna, ja też zastosowałam, wybrałam ochronę w formie odżywki z hedrinu i zamiast szukać winnych wolałam skupić się na tym, żeby skutecznie, uchronić dziecko, a nauczyciele cóż..nie sądzę, żeby było im to obojętne, bo przebywając na co dzień z dziećmi są narażeni i pewnie niejednokrotnie muszą dbać również o swoje głowy przy takich grupowych akcjach..
Kto się boryka z wszawicą w szkołach? Szkoła? Zapewne szkoła jest też winna, że ten czy ów dzieciak wszawicę MA? Tak? Coś się komuś powaliło! Może by tak mamusia sprawdziła dziecku zawartość włosów, może by tak w końcu się zaczęły mamusie interesować swymi dziećmi, może by tak.....................Nauczyciel ma sprawdzać czystość włosów? Openisowani co niektórzy rodzice. 12 zetów za takie coś:Sora Forte, 1%,
wszy były..są i będą..kwestia tylko czy problem nas dotknie czy nie, w przedszkolu mojej córki też ten problem się pojawił, na szczęście szybko został opanowany, bo rodzice poważnie podeszli do sprawy i szybko porobili porządki na głowie swoich pociech, a ci których dzieci jeszcze się nie zaraziły zaaplikowali różne środki ochronne, bo w tych czasach profilaktyka w tej kwestii również jest dostępna, ja też zastosowałam, wybrałam ochronę w formie odżywki z hedrinu i zamiast szukać winnych wolałam skupić się na tym, żeby skutecznie, uchronić dziecko, a nauczyciele cóż..nie sądzę, żeby było im to obojętne, bo przebywając na co dzień z dziećmi są narażeni i pewnie niejednokrotnie muszą dbać również o swoje głowy przy takich grupowych akcjach..