Reklama

Można już podziwiać odnowioną monstrancję [ZDJĘCIA]

13/08/2024 14:40

Odnowiona monstrancja znalazła swoje miejsce na ekspozycji stałej Muzeum Kresów w Lubaczowie. Trafiła do niego decyzją Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Przemyślu Beaty Kot. Do tej pory, mimo kilku tropów, nie udało się ustalić, z jakiej świątyni pochodzi.


Monstrancja została znaleziona w marcu ub.r. w lasach na północ od Łukawca. Znalazcami byli Klaudiusz Kotulak z Muzeum Galicyjskich Wsi i Pobojowisk w Łaskach oraz Grzegorz Szafran, nadleśniczy Nadleśnictwa Lubaczów. Tajemniczy eksponat został odkryty w płytkim dole, na zboczu wzniesienia opadającego w dolinę, którą przed II wojną światową biegła droga z Łukawca do Dąbrowy. Przed ukryciem w ziemi został on podzielony na trzy części: stopę, trzon w formie nodusa i promienistą glorię.
Zabiegi konserwatorskie przeprowadziła pracownia Rozeta (sfinansowało je Nadleśnictwo Lubaczów). Wykonana została także dokumentacja fotograficzna sprzed i po konserwacji.


W konsekwencji XIX-wieczna monstrancja odzyskała dawny blask, lecz nadal muzealnikom nie udało się dojść, skąd ona pochodzi. Łączono ją początkowo z kościołem pw. Objawienia Pańskiego w Łukawcu i z domniemanym ukryciem monstrancji przez polskich parafian lub duchownych, tuż przed tzw. „uciekinierką za San” w kwietniu 1944 r. przed terrorem i zagrożeniem ze strony OUN-UPA. Potem z którąś z cerkwi i obrządkiem greckokatolickim. I wreszcie, ostatni póki co trop, rozważano też, że monstrancja była po prostu łupem złodzieja i z jakichś nieznanych powodów została ukryta, ale później już nikt po nią nie wrócił. Jak twierdzą muzealnicy, świadczyłby o tym sposób ukrycia monstrancji, która najpierw została podzielona na części i dopiero później zakopana.

Reklama

„Leśny skarb” na ekspozycji muzealnej

Do uroczystej prezentacji odnowionej monstrancji doszło kilka dni temu w siedzibie głównej Muzeum Kresów w Lubaczowie, na wystawie „Dzieje ziemi lubaczowskiej”.


– Od chwili odnalezienia aż do teraz dokładamy starań, by odkryć tajemnicę tego skarbu i dowiedzieć się, z której świątyni pochodzi oraz w jakich okolicznościach został on ukryty. Nieco światła na historię obiektu rzuca jego charakterystyka, miejsce wykopania i sposób złożenia w ziemi. By rozwikłać zagadkę tego bezcennego eksponatu, postanowiliśmy zbadać różne hipotezy, które mogłyby wyjaśniać jego pochodzenie

Reklama

– powiedział dyrektor lubaczowskiego muzeum Piotr Zubowski.

– Z racji miejsca odkrycia monstrancji w pobliżu dawnego traktu między Łukawcem a Dąbrową naturalnym wydawało się, że może ona mieć związek z którąś z pobliskich świątyń. Pierwszy trop prowadził do kościoła pw. Objawienia Pańskiego w Łukawcu, ale po sięgnięciu do inwentarzy tego kościoła okazało się, że w 1939 roku na stanie parafii znajdowała się „jedna monstrancja brązowa, u góry pozłacana”, co jest opisem lakonicznym, ale w miarę zbieżnym w stosunku do odnalezionego obiektu. Problem w tym, że kolejny inwentarz z roku 1947 notuje identyczną monstrancję, dlatego też bardzo wątpliwym jest, by monstrancja z lasu była tą z kościoła łukawieckiego. Kolejny trop prowadzi nas do cerkwi. Jest bowiem również prawdopodobne, że nasz obiekt związany jest z obrządkiem greckokatolickim i ludnością ukraińską, która była przymusowo wysiedlana z terenów powiatu lubaczowskiego, począwszy od drugiej połowy 1944 r. do 1947 r. i akcji „Wisła”. Niestety, brak melchizedeka jest tu kluczowy i nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, czy nasz skarb to monstrancja cerkiewna. Ostatnim, choć nie najmniej prawdopodobnym przypuszczeniem jest to, że nasz skarb jest po prostu łupem złodzieja i z jakichś nieznanych nam powodów został schowany, a później już nikt po niego nie wrócił. Świadczyłby o tym sposób ukrycia monstrancji, która najpierw została podzielona na części i dopiero później zakopana. Możliwe jest, że to rozczłonkowanie zostało dokonane już w samej świątyni, by łatwiej było ją wynieść i transportować bez podejrzeń. Ponadto wydaje się, że tak ważny parament liturgiczny, w którym wierni mogą obserwować Najświętszy Sakrament, zostałby ukryty z większą dbałością, gdyby to robili parafianie lub księża, zapewne w jakiejś skrzyni i w całości, a nie prosto w ziemi. Wszystkie wyżej wymienione powody, sprawiają, że zagadka naszego tajemniczego eksponatu nie została, jak dotąd, rozwiązana. Wierzymy jednak, że dzięki pracy naszego zespołu uda nam się ją rozwikłać

Reklama

– podsumował P. Zubowski.


mars

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama