Od kilku miesięcy członkowie Wspólnoty Mieszkaniowej przy ulicy Dworskiego 54B w Przemyślu walczą o rozbiórkę nieczynnego od wielu lat, pękającego komina. Teren, na którym się znajduje, jest w administracji prywatnej firmy zarządzającej nieruchomościami. Gdyby komin się zawalił, mogło dojść do tragedii... Na szczęście administrator terenu niebezpieczeństwo zlikwidował.
W kamienicy przy Dworskiego 54B mieszka ledwie kilka rodzin. Przed kilku laty założyli wspólnotę mieszkaniową, wyremontowali wnętrze zadłużonej po uszy kamienicy, dach, zabytkowy balkon, chodnik. Dużo. W bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się niezamieszkana rudera, jakiś stary garaż i komin po byłej beczkarni – warsztacie, w którym wyrabiano beczki. – Ta beczkarnia nie funkcjonuje tu już ze trzydzieści lat. Kiedyś był tu jeszcze podtrzymujący wszystko mur oporowy, ale runął. Pozostał komin, do którego ktoś kiedyś włożył metalową tak zwaną przedłużkę – tłumaczy jeden z lokatorów wspomnianej kamienicy[paywall]. – Pieczę nad tymi nieużytkami sprawuje ADM Miasto. Od góry komin pęka. Co prawda jest zbudowany z pruskiej cegły, trwałej, ale żaden materiał nie ma licencji na nieśmiertelność. Jak pękać będzie dalej, do dołu, to w końcu runie. Nie muszę mówić, co może się wówczas stać – dodał.
Członkowie wspólnoty kilka razy prosili ADM Miasto o rozebranie komina i rudery, do której nikt już się nie wprowadzi. Powiedzieli, że chętnie to zrobią, ale z funduszu remontowego mieszkańców. – Ich zdaniem byłoby to najlepszego rozwiązanie. Żebyśmy to my najęli jakąś koparkę, pracowników, a oni by nadzorowali. Tradycyjnie. A przecież za fundusz remontowy w czynszu płacimy tak dużo, że łączna kwota miesięcznej opłaty oscyluje w okolicach czynszu jak za mieszkanie w bloku. Czy to normalne? – pytają mieszkańcy.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze