Z roku na rok przemyskie przedświąteczne jarmarki organizowane przez urząd miasta są coraz bardziej okazałe. Na kwietniowy jarmark zgłosiło się aż 104 wystawców i naprawdę oferta była bardzo bogata. Kupić można było wszystko, co powinno się znaleźć na świątecznym stole. Ciasta, pieczywo, wędliny, wina, miody w miarę umiarkowanych cenach, a do tego wielkanocne ozdoby, koszyki i kosmetyki z naturalnych produktów.
Jarmarki to nie tylko handel, to również okazja do spotkań w przedświątecznej atmosferze, a dla najmłodszych wesołe zabawy z animatorkami, konkursy, warsztaty czy możliwość zrobienia zdjęcia przy sympatycznych lamach. Niestety sprawdziło się przysłowie o kwietniu, który przeplata trochę zimy, trochę lata. Porywisty wiatr, śnieg i minusowe temperatury sprawiły, że mieszkańcy nie pojawili się tłumnie na jarmarku. – Załamałam się, kiedy w niedzielę rano zobaczyłam, że pada śnieg – mówiła pani oferująca ozdobne świeczki i świąteczne ozdoby. Przejechałam sześćdziesiąt kilometrów i przez parę godzin prawie nic nie sprzedałam, ale na pogodę nie ma mocnych. Podobnie wypowiadali się inni wystawcy. Jedynie koło stoisk z gorącymi potrawami było trochę ruchu. Organizatorzy też mieli nietęgie miny, widząc, że co chwilę pada śnieg, ale tego nikt nie mógł przewidzieć.
J.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze