O uciążliwościach wynikających z braku dworca autobusowego i poczekalni z prawdziwego zdarzenia rozmawiamy z burmistrzem Lubaczowa Krzysztofem Szpytem.
To wystarczająco duży budynek, żeby przejął ruch pasażerski. Rozmawialiśmy, że może nie ma sensu oglądać się na przedsiębiorcę, który miał u nas postawić supermarket z poczekalnią dla podróżnych, bo to może potrwać kilka lat.Tyle że to trochę wstyd, żeby w mieście powiatowym podróżni byli zmuszeni do marznięcia na przystankach.
– Prowadzimy rozmowy i uczulamy kierowców autobusów, żeby, zamiast czekać w bocznych uliczkach, podjeżdżali szybciej. Dzięki temu ludzie nie będą marzli na zewnątrz, tylko schronią się w ciepłym autobusie. Młodzież szkolną również odbieramy spod szkół. Takimi półśrodkami musimy sobie radzić.
W mieście dają się słyszeć pogłoski, że firma Krokus, która miała zainwestować w dawny dworzec autobusowy w Lubaczowie, płaci karę PKS Jarosław za niewywiązanie się z umowy. Czy to prawda?
– Z tego co wiem, PKS Jarosław jest z firmą Krokus w sporze i naliczone kary za niedotrzymanie warunków umowy wynoszą około stu tysięcy złotych. Niestety PKS Jarosław nie jest w stanie tych pieniędzy wyegzekwować.
Czy PKS ma pomysł, co zrobić dalej?
– PKS ma ambicję, żeby obsługiwać dalej połączenia Jarosław, Przeworsk, Przemyśl i Lubaczów. Zaproponowałem prezesowi PKS Jarosław, że w okolicy dworca mamy własny plac, który możemy uzbroić w media i prąd. Można tam postawić ogrzewane kontenery, takie, jakie funkcjonowały podczas remontu dworca w Jarosławiu. Tylko że PKS-u nie możemy jako miasto we wszystkim wyręczyć. Jest to nadal główny przewoźnik na naszym terenie i to on musi zadbać o swoich podróżnych. Jak firma będzie dbała o pasażera, to pasażer potem jej się odwdzięczy.
Dziękuję za rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze