– Niekiedy czerwona wstążeczka u wózka nie pomaga, niektórzy mają oczy silniejsze. Maleństwo płakało, językiem przejechałam po jego czole i splułam trzy razy – wspomina zdejmowanie uroków z dziecka mieszkanka podprzemyskiej wsi. Uroki dotykają nie tylko człowieka. Złe spojrzenie może podobno wywołać popłoch u koni, zabrać mleko krowom, pozbawić gospodarstwo plonów.
Oto relacja młodej kobiety ze wsi na zachód od Przemyśla: – Znajoma leżała, bardzo źle się czuła. Może ma uroki – pomyślałam i splułam ją. – Na drugi dzień dziękowała mi, że nie musiała jechać do szpitala.
Jak to się robi? Potrzebne są dwa kubki. Dziewięć łyżeczek wody przelewa się z jednego naczynia do drugiego, biorąc do ust i wypluwając. Uzyskaną wodę ponownie lokuje się w pierwszym kubku, licząc ilość łyżeczek. Jeśli jest ich więcej niż dziewięć, to znaczy, że zostały rzucone uroki.
Kolejna wypowiedź brzmi następująco: – Moja mama bierze 4 łyżki, wylewa[paywall] wodę przez ramię poza dom. Ważne jest, żeby czoło i oczy przemyć. Można bluzkę odwrócić na lewą stronę i wytrzeć się nią. Uroki idą. Kiedyś umierała. Musiała w nocy wielokrotnie powtarzać rytuał. Najgorzej, jeśli się to prześpi, im dłużej się czeka, tym trudniej wygonić.
Sposobów wyjaśnienia zjawiska oraz recept na radzenie sobie z urokami jest wiele. Sprawdza się tu przysłowie „Każda wieś, to inna pieśń”. – Są punkty energetyczne, które odbierają energię z ziemi, ta przechodzi przez człowieka i musi mieć ujście. Stres, choroby zatykają te kanały. Obrzędy typu plucie, przemywanie otwierają je, znów przepływ jest swobodny, właściwy. Można również poprosić o pomoc bioenergoterapeutę, okadzić mieszkanie – stwierdza gospodyni z okolic Przemyśla.
Po czym poznać, iż padło się ofiarą uroków? Świadczy o tym nagły, silny ból głowy oraz osłabienie. – Niemal każdy słyszał taką historię – przyznaje Marta Wiarska, psycholog. – Są ludzie cechujący się wielką charyzmą, dzięki której potrafią wpływać na innych, najczęściej mimowolnie, wywołując uczucie niepokoju, zakłopotania czy trudność w utrzymaniu kontaktu wzrokowego. Problem pojawia się w momencie, kiedy osoba taka ma świadomość swoich oddziaływań i wykorzystuje posiadane umiejętności do wywoływania strachu, przypisywania sobie magicznych mocy.
Z perspektywy Kościoła katolickiego opisane działania to praktyki wrogie Bogu. Świat duchowy jest częścią ziemskiej rzeczywistości, może się doń wkraść zły duch. Bywają uzdrowienia pochodzenia demonicznego – ostrzegają egzorcyści. Do czczych praktyk należy również posługiwanie się fetyszami, amuletami typu podkowa. Inną formą zabobonów jest wróżbiarstwo, najgroźniejszą zaś bałwochwalstwo. Księga Powtórzonego Prawa głosi: „Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych”.
Zabobonność ma kilka poziomów. Wiele zabobonów tzw. pierwotnych wywodzi się z obrzędów ludowych, których istotą nigdy nie było przywoływanie demona, a co najwyżej brak wiary w Opatrzność. Inaczej jest z zabobonnością profesjonalną. Nie zajmują się nią zwykli ludzie, lecz chiromanci, astrologowie, osoby podające się za media.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.W którym wieku my żyjemy???? Sami katolicy, a wierzą w zabobony!!!
A ja znam osobę z tytułem doktora, która w klątwy, uroki itp. wierzy. No ale ona ten tytuł na Uniwersytecie Rzeszowskim zdobyła więc to trochę ją tłumaczy :)
Od zawsze zaklinano rzeczywistość, nic się nie zmieniło. Modlitwa nad chorym księdza jest ok, a szepty babki już zabobon? Trochę leci hipokryzją.
W moim przypadku to nie były uroki tylko początki migreny. Przeszłam pełną diagnostykę, jestem pod kontrolą neurologa i kiedy czuję, że zaczyna się ból migrenowy (bardzo łatwo go odróżniam od zwykłego bólu głowy) to stosuję przepisane leki. Dodatkowo chętnie korzystam z porad ze stronki abcmigrena.pl i całkiem nieźle daję sobie radę z moją chorobą.
dla mnie to po prostu bóle głowy. nie ma na co czekać, wystarczy połknąć Pyralginę i ból głowy przechodzi :)
gdybys byla prajtykujacym katolikiem to bys wiedziala ze urok to sily zła i niestety działaja. Poczytaj o przyczynach egzorcyzmow
Na abcmigrena oprócz porad jest też bardzo dużo informacji na temat różnego rodzaju bólów głowy, w tym migren. Więc może zamiast się stresować, że ktoś na nas rzucił urok, lepiej poczytać i zdobyć gruntowną wiedzę ;)
Ja chyba miałam uroki tata mi sprawdzil i okazało się że miałam głowa mnie bolała strasznie o 8 wieczorem do nastépnego dnia a płakać mi się chciało
i tu się zgadzam. trzeba zacząć od uzyskania rzetelnej wiedzy, wizyty u neurologa, ewentualnie poszukania na własną rękę sprawdzonych metod. stronę, która została już wspomniana, poznałam przez znajomą, która też boryka się z silnym i nagłymi atakami migreny. mają kilka dość pomocnych porad.
W którym wieku my żyjemy???? Sami katolicy, a wierzą w zabobony!!!
A ja znam osobę z tytułem doktora, która w klątwy, uroki itp. wierzy. No ale ona ten tytuł na Uniwersytecie Rzeszowskim zdobyła więc to trochę ją tłumaczy :)
Od zawsze zaklinano rzeczywistość, nic się nie zmieniło. Modlitwa nad chorym księdza jest ok, a szepty babki już zabobon? Trochę leci hipokryzją.