Namiętny romans dojrzałego mężczyzny, ojca dwójki dzieci Hermana Liebermana z młodziutką Heleną Rosenbach (Deutsch), autorką pierwszej na świecie książki na temat psychologii i seksualności kobiet, miał swój początek w Przemyślu.
Historia tej miłości dowodzi, że spora różnica wieku nie ma większego znaczenia, gdy w grę wchodzi prawdziwe uczucie.
Herman Lieberman (1870 – 1941) – wybitny adwokat, parlamentarzysta, działacz ruchu socjalistycznego, polityk, publicysta, poliglota (znał 7 języków), znawca literatury polskiej i obcej. Z żoną Gustawą Gitli (zm. 1940) mieli dwoje dzieci. W wieku 30 lat poznał w Przemyślu 16-letnią Helenę Rozenbach (1884 – 1982), która stała się potem sławna jako wybitny lekarz i naukowiec. Wielka miłość dwojga ludzi miała swój początek i koniec.
Helena Rosenbach urodziła się 9 października 1884 roku w Przemyślu, jako córka[paywall] żydowskiego adwokata Wilhelma Rosenbacha i jego żony Reginy Fass. Jej matka mówiła w domu po niemiecku, natomiast Helena, jej brat i obie siostry dawały pierwszeństwo językowi polskiemu. Wychowana w asymilowanej rodzinie żydowskiej, uważała się za Polkę. Kiedy ukończyła szkołę w wieku 14 lat, despotyczna matka biła ją i zmuszała do zamążpójścia. Nie poddała się. Przez kilka następnych lat przygotowywała się do matury. W międzyczasie jej życie osobiste uległo zmianie.
W czasie przyjęcia rodzinnego w 1900 roku w Przemyślu 16-letnia Helena poznała 30-letniego Hermana Liebermana. Początkowo była to przyjaźń, potem przekształciła się w gorącą miłość. Jego fascynowała jej młodość, uległ swego rodzaju zauroczeniu erotycznemu. Młodej dziewczynie imponowała zaś jego popularność, inteligencja, oczytanie i uwodzicielskość. Zakochali się w sobie do szaleństwa. W latach 1905 – 1907 towarzyszyła mu i angażowała się oficjalnie w działalność polityczną na terenie miasta. Spotykali się też w miejscach odosobnionych, najczęściej na Wzgórzu Zamkowym. Helena wieczorami przygotowywała się do matury w kancelarii adwokackiej ojca. Tam przychodził do niej ukradkiem Herman. Romans żonatego mężczyzny i ojca dwojga dzieci nie uszedł uwadze jego żonie Gustawie i rodziców Heleny. Dochodziło do emocjonalnych rozmów między nimi, by ten związek przerwać. Kochankowie pozostali nierozłączni.
W 1907 roku Herman Lieberman został posłem Reichsratu w Wiedniu. W tym czasie Helena Rosenbach rozpoczęła w tym mieście studia medyczne. Mogli się wtedy spotykać o wiele częściej i razem pomieszkiwać w hotelu, spacerować po ulicy i korzystać z rozrywek. Robili też wypady turystyczne do różnych krajów Europy, a latem 1910 roku towarzyszyła mu w Międzynarodowym Kongresie Socjalistycznym w Kopenhadze. W tym samym roku Helena przeniosła się na studia medyczne do Monachium, by specjalizować się w psychiatrii. W tym czasie wyjawiła Hermanowi, że jest z nim w ciąży. Chciała, by został jej mężem. Spotkała się z odmową, bo uważał, że ucierpi jego autorytet we własnej partii. Powiedział nawet ukochanej, że widzi się w roli Chrystusa cierpiącego za ludzkość, a nie w nowym małżeństwie. Helena usunęła ciążę, a tym samym przeżyła osobistą tragedię. W 1911 roku zakończyła namiętny romans.

Kamienica w Rynku, w której mieszkała Helena Rosenbach.
Podczas ostatniego roku studiów w Monachium Helena Rosenbach poznała wiedeńskiego lekarza internistę – Feliksa Deutscha (1884 – 1964). W 1912 r. poślubiła go i w tym samym roku obroniła doktorat z medycyny. Od 1912 do 1918 roku pani Deutsch pracowała jako asystentka w Uniwersyteckiej Klinice Psychiatrycznej w Wiedniu u Juliusa Wagnera von Jauregg (w 1927 roku otrzymał nagrodę Nobla). W styczniu 1917 roku urodziła jedyne dziecko, syna Martina. W tym czasie rozpoczęła pracę jako asystentka sławnego lekarza Zygmunta Freuda (neurolog i psychiatra, twórca psychoanalizy). W 1923 roku przeprowadziła się do Berlina, gdzie prowadziła badania. W 1925 roku stanęła na czele Wiedeńskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego. W tym czasie wydała pierwszą na świecie książkę na temat psychologii i seksualności kobiet. Mimo że była już mężatką, Lieberman pisał do niej listy i proponował spotkania. Bez efektu.
W drugiej połowie lat trzydziestych Helena Deutsch opuściła z rodziną Europę, uciekając przed nazizmem. W Ameryce została członkiem Instytutu Bostońskiego Stowarzyszenia Psychoanalityków, gdzie szkoliła psychoanalityków, plasując się w światowej czołówce. Pracowała też w kierowanej przez dra Stanleya Cobba (1887 – 1968) klinice Massachusetts General Hospital, w której jej mąż, Feliks Deutsch, założył oddział psychosomatyczny. Została również profesorem w bostońskim uniwersytecie. Napisała 5 książek naukowych tłumaczonych na różne języki.
Syn Heleny i Feliksa, Martin Deutsch (1917 – 2002), należał do najwybitniejszych amerykańskich fizyków nuklearnych. Był profesorem Masachusetts Institute of Technology. Uczestniczył w pracach Manhattan Project, którego celem było skonstruowanie bomby atomowej. Był bliski otrzymania Nagrody Nobla w 1956 r. za odkrycie cząstki antymaterii pozytonium.
Helena Deutsch napisała w 1973 roku książkę autobiograficzną Confrontations with myself (Konfrontacja z samą sobą). Polskiemu czytelnikowi ta postać została przybliżona dopiero 26 lat po jej śmierci, dzięki polskiej wersji wydanej w 2008 roku. Opisuje w niej własne życie. Najciekawszą częścią tego pamiętnika są wspomnienia z czasów spędzonych w Przemyślu. Miasto to rysuje jako szczęśliwą arkadię, gdzie mieszały się wpływy polskie, żydowskie i ukraińskie, uzupełniane oddziaływaniem wojska austro-węgierskiego. Pamiętała każdy, nawet najmniejszy zakątek na Wzgórzu Zamkowym, park wokół ruin dawnej twierdzy na wzgórzu, a zwłaszcza ukryte ławeczki – przystań dla kochanków. Jej kamienica znajdowała się w Rynku, skąd z balkonu można było obserwować toczące się życie i krzątaninę na Rynku, a o zmierzchu żołnierzy kochających się ze służącymi, sztubaków i podlotki, a niekiedy grzesznych i zacnych żonkosiów. W jej kamienicy mieszkała też rodzina adwokacka, Tarnawscy.
Do końca swego życia wspominała ojca, męża i… Hermana. Helena Deutsch (Rosenbach) zmarła 29 kwietnia 1982, w wieku 97 lat, w Cambridge (Massachusetts).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ta Helena nie taka znów młodziutka (przynajmniej na zdjęciu)
Nie można precyzyjnie? Wydaje mnie się ,ze to ul. Wodna. Co do jej zainteresowań . Nie ma się czym podniecać , przecież to klasyczna emancypantka , której się. w głowie i nie tylko poprzewracało. O jakim "równouprawnieniu mówią te stworzenia? Przecież to już było przerabiane m tuż po II wojnie , gdy bolszewicy głosiki hasła " kobiety na traktory " , no i jakoś szybko zeszły z tych traktorów , bo za bardzo trzęsło w siedzenia , chociaż być może co niektórym takie ruchy drgające odpowiadały w samozaspokojeniu popędu . W tym samym czasie wysyłano -za odpowiednią zapłatą nawet do kopalń węgla kamiennego .Ale tam bardzo szybko je nawet władza kopalniana zwalniała , / wiem coś o tym , bo rozmawiałem z kilkoma starymi hajerami - jak mówią na Śląsku , czyli górnikami. Krótko mówić , kobieta - jak wiadomo , ma inną konstrukcje psychiczną i fizyczną i stawianie znaku równości lub nawet tylko próba mówienia ,ze pewne różnice da się treningiem czy siłą woli , wytrwałością zniwelować , jest niczym innym jak lewacką, obecnie grożną liberalną , demagogią. . Facet nigdy nie urodzi dziecka , zaś nawet emancypantka sama sobie nie zrobi dziecka . Tego nawet kochający inacze nie potrafią . Oni tylko mówia o "ADOPCJI"
Ta Helena nie taka znów młodziutka (przynajmniej na zdjęciu)
Nie można precyzyjnie? Wydaje mnie się ,ze to ul. Wodna. Co do jej zainteresowań . Nie ma się czym podniecać , przecież to klasyczna emancypantka , której się. w głowie i nie tylko poprzewracało. O jakim "równouprawnieniu mówią te stworzenia? Przecież to już było przerabiane m tuż po II wojnie , gdy bolszewicy głosiki hasła " kobiety na traktory " , no i jakoś szybko zeszły z tych traktorów , bo za bardzo trzęsło w siedzenia , chociaż być może co niektórym takie ruchy drgające odpowiadały w samozaspokojeniu popędu . W tym samym czasie wysyłano -za odpowiednią zapłatą nawet do kopalń węgla kamiennego .Ale tam bardzo szybko je nawet władza kopalniana zwalniała , / wiem coś o tym , bo rozmawiałem z kilkoma starymi hajerami - jak mówią na Śląsku , czyli górnikami. Krótko mówić , kobieta - jak wiadomo , ma inną konstrukcje psychiczną i fizyczną i stawianie znaku równości lub nawet tylko próba mówienia ,ze pewne różnice da się treningiem czy siłą woli , wytrwałością zniwelować , jest niczym innym jak lewacką, obecnie grożną liberalną , demagogią. . Facet nigdy nie urodzi dziecka , zaś nawet emancypantka sama sobie nie zrobi dziecka . Tego nawet kochający inacze nie potrafią . Oni tylko mówia o "ADOPCJI"