Reklama

Napaść z powodów politycznych

20/04/2016 16:31

W ubiegły piątek, przed południem, w obrębie skrzyżowania ulic Reymonta i Konopnickiej doszło do napaści na przemyślankę, która jest sympatyczką Komitetu Obrony Demokracji.

– To było kilkanaście minut po dziesiątej. Robiłam zakupy w naszym osiedlowym sklepie „Groszek” – opowiada mieszkanka Przemyśla. – Wyszłam ze sklepu, zapakowałam kapustę do koszyka na rowerze i z Reymonta skręciłam w lewo, w Konopnicką. Kilka metrów za zakrętem zatrzymałam się przy krawężniku, żeby lepiej ułożyć główki kapusty w koszyku, bo tego dnia miałam duże zakupy i wszystko mi się chybotało. Naprzeciw mnie, jakieś dziesięć metrów dalej, stało osobowe auto z wyłączonym silnikiem. W pewnym momencie kierowca włączył silnik i ruszył w moim kierunku. Najpierw myślałam, że chce mnie wyminąć, ale on zajechał mi drogę[paywall], ustawiając auto bokiem, tak jakby chciał mnie przyblokować. Kierowca, w wieku pięćdziesięciu, sześćdziesięciu lat, ubrany w zieloną kurtkę typu myśliwskiego, wysiadł gwałtownie z auta, podszedł do mnie i zaczął krzyczeć: „ty czerwona szmato, ty folksdojczko na usługach TVN”. Pomijam tu stek wulgaryzmów, jakimi mnie obrzucił. Zaczął mnie szarpać, aż oderwał plakietkę KOD, którą miałam przypiętą do torebki. Trzymając plakietkę w ręce, powiedział, że ma dowód w postaci nazistowskiego symbolu. Byłam tak przerażona tą napaścią, że mnie sparaliżowało i nie wiedziałam, co zrobić. Na szczęście nadszedł mężczyzna z psem, którego kilka razy widziałam, jak szedł z wędką. Widząc, co się dzieje, zareagował energicznie. Trzymał w ręku grubą smycz zakończoną karabińczykiem i zagroził, że wybije nią szybę, jeżeli ten mężczyzna się nie odczepi. To pomogło. Przestał na mnie wyklinać, wsiadł do auta i odjechał. Byłam tak roztrzęsiona, że nie mogłam wsiąść na rower. Zdążyłam tylko podziękować temu, który mnie uratował. Nie zapamiętałam numerów auta, tylko tyle, że było koloru jasnobrązowego i raczej stare. Zapamiętałam tylko jego twarz wykrzywioną nienawiścią. Nigdy nikt mnie nie zaczepił ani nie napadł i tak to przeżyłam, że nawet nie miałam ochoty iść z tym na policję. Nie potrafię tego pojąć. Przecież nic nikomu nie zrobiłam. Nie ukrywam, że jestem sympatyczką KOD, ale teraz naprawdę się zastanawiam, czy noszenie plakietki nie narazi mnie znowu na czyjąś agresję – kończy przemyślanka.

Gdzie jest źródło takiej agresji?

– Kiedy tylko się o tym dowiedziałem, natychmiast pojechałem na miejsce – opowiada Witold Domański, przemyski koordynator Komitetu Obrony Demokracji. – Wiedząc, że w sklepie jest monitoring, sprawdziliśmy, czy przypadkiem ten napastnik wcześniej w nim nie był i tam nie zauważył plakietki KOD, którą ta pani miała przypiętą do torebki i to go tak rozwcieczyło.
JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    jania - niezalogowany 2016-04-20 17:32:21

    Niestety odznaki nosicie wielkie jak koło od roweru chcecie demokracji ale to tyko blaszane kółeczka ostatnio byłem w przychodni na ul. Sportowa 4 u pani laryngolog ,była ta też pani pielegniarka z  odznaką wielką jak jej cycka  oczywiście KODU, A AROGANCKA ,ZLOSLIWA I WOGULE NIE KOMPETENTNA .powinna ta odznakę włożyć miedzy książki

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Brukselka - niezalogowany 2016-04-20 18:27:43

    Te zaKODowane świnskie łby nie mogą pogodzić się z tym,że koryto POjeeechało!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    q - niezalogowany 2016-04-20 18:42:27

    na cały ten kod nawet splunąć nie warto

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości