Jedna z nauczycielek z terenu gminy Roźwienica, która na skutek reformy oświaty dostała wypowiedzenie z pracy, oddała sprawę do sądu i wygrała. Ma zostać przywrócona do pracy w tej szkole. To – pierwszy, ale ponoć nie ostatni – efekt kilkudziesięciu pozwów, skierowanych przez nauczycieli po utracie lub ograniczeniu etatu w związku z reformą oświaty (likwidacją gimnazjów).
– Łącznie na Podkarpaciu do sądu pracy skierowanych zostało 19 pozwów przez nauczycieli tracących na likwidacji gimnazjów. Takich spraw może być jednak więcej, bo posiadam dane, które dotyczą tylko Związku Nauczycielstwa Polskiego i jego członków – powiedział prezes zarządu podkarpackiego oddziału ZNP Stanisław Kłak[paywall].
Pozwy do sądu pracy skierowali zwolnieni lub tracący pełne etaty nauczyciele z kilku powiatów, m.in.: jarosławskiego, przeworskiego czy przemyskiego, ale także choćby z: kolbuszowskiego, mieleckiego, rzeszowskiego czy jasielskiego. – Przyznaję, że pomogliśmy im przygotować pozwy. Nie może być tak, że wręcza się wypowiedzenie, nie podając żadnych powodów. A tak było w kilku przypadkach. Pokrzywdzeni tłumaczyli nam, że wypowiedzenia zostały wadliwie skonstruowane przez dyrektorów. Nie wiedzieli, jakie ci przyjęli kryteria. Dyrektor powinien najpierw dokonać oceny merytorycznej nauczyciela, czyli, przyjrzeć się, który z nich pracuje lepiej, owocniej, który gorzej. Tymczasem zdarzało się tak, że pracę stracili ci lepsi. Dlaczego? Ano dlatego, że dyrektorami zostają często osoby z namaszczenia władzy, nieprzygotowane kompletnie do pełnienia takiego stanowiska – stwierdził S. Kłak.
Jedna ze spraw została już rozpatrzona przez sąd pracy. I okazało się, że nauczycielka jednej z placówek oświatowych z terenu gminy Roźwienica w powiecie jarosławskim miała rację. Sprawę wygrała. – Wygrała i dyrektor szkoły musi jej cofnąć wypowiedzenie i przywrócić do pracy. Okazało się ponadto, że kiedy dyrektorzy dowiedzieli się, że został złożony pozew do sądu pracy, wypowiedzenia cofnęli. Bo to duże koszty. Takich przypadków na Podkarpaciu było cztery. Przestraszyli się, bo prawo oświatowe jest szczególne i trzeba się na nim znać. Trzeba walczyć o swoje i przestać się bać. Te słowa kieruję do nauczycieli zwłaszcza placówek w mniejszych miejscowościach, ze szkół wiejskich. Na przełomie września i października rozpatrywane będą kolejne sprawy. Pozew taki liczy od ośmiu do piętnastu stron. Często bywa, że dyrektorzy decydują się na uzupełnienie etatu w świetlicy. Niektórzy samorządowcy nie wiedzą, że od niedawna zmieniły się przepisy i prowadzenie świetlic w każdej szkole jest obowiązkiem. Mają się tym zajmować osoby wykwalifikowane. Na Podkarpaciu spraw sądowych związanych z reformą oświaty jest najwięcej, ale w tym roku to i tak jeszcze bajka. Prawdziwy problem zacznie się w 2019 roku, kiedy fizycznie nie będzie już gimnazjów. Wtedy dopiero tysiące osób stracą pracę i pewnie większość swoich praw dochodzić będzie w sądach. Z całą pewnością im pomożemy. Podczas dyżurów w Przemyślu zawsze przychodzi ponad 20 osób. Wiedzą pewnie, że niebawem i ich może spotkać ten przykry los –powiedział prezes zarządu podkarpackiego oddziału ZNP S. Kłak.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.W większości nauczyciele chcieli zmian i głosowali na PiS. Teraz mają rezultaty. Jak zwykle najpierw narozrabiają, a potem płaczą ...
A ty skąd wiesz na kogo głosowali?
Jak wygrała PO mówili i pisali w internecie, że nauczyciele głosowali na PO i mają za swoje. Kiedyś mówiło się, że papier wszystko przyjmie. Teraz internet wszystko przyjmie.
W większości nauczyciele chcieli zmian i głosowali na PiS. Teraz mają rezultaty. Jak zwykle najpierw narozrabiają, a potem płaczą ...
A ty skąd wiesz na kogo głosowali?
Jak wygrała PO mówili i pisali w internecie, że nauczyciele głosowali na PO i mają za swoje. Kiedyś mówiło się, że papier wszystko przyjmie. Teraz internet wszystko przyjmie.