Reklama

Nec Herkules kontra plures

20/10/2016 08:03

Sorry, że znowu będzie o granicy, ale życie, które kwitnie po jej obu stronach, może dostarczyć wiele tematów do kolejnych kryminałków. Oczywiście nie chodzi mi o wielkie sprawy kryminalne, bo takie trafiają na pierwszą stronę, ale o takie, chociaż trochę ocierające się o paragraf, jak dzisiejsza. Historia zaczęła się na przejściu granicznym w Medyce, w pierwszą sobotę września.

Po stronie ukraińskiej, przed pawilonem odpraw, w labiryncie z metalowych prętów kłębił się tłumek na oko może pięćdziesięciu osób. Każdy chciał jak najszybciej dostać się na Ukrainę. Jedni do domów z towarem, inni dopiero po towar. Zapowiadało się na to, że trzeba będzie co najmniej godzinę postać, bo akurat ukraińscy pogranicznicy mieli zmianę. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, atmosfera gęstniała wraz z upływem czasu i niektórym zaczęły puszczać nerwy. Pewien mężczyzna, koło sześćdziesiątki, z twarzą styraną przez życie ofuknął dwudziestoparoletniego młodzieńca, który na chama przepychał się przez tłum, byle bliżej wejścia. Młody, nie mając za grosz szacunku dla starszych, bluzgnął w jego kierunku jakimś przekleństwem i pchał się dalej. Wtedy starszy nie wytrzymał.  – Gówniarzu jeden, jak mnie tu w leju dusili przez piętnaście godzin, to ty jeszcze na gówno papu mówiłeś, więc stul mordę i stój spokojnie jak inni – padło z jego ust. Kilka osób zarechotało, słysząc to, nastrój się rozluźnił, ale ludzie przyblokowali młodego, który obiecał weteranowi, że się jeszcze spotkają. Faktycznie, niecały tydzień później ich drogi się zeszły. Tym razem po polskiej stronie, koło postoju busów, gdzie zwykle kłębi się tłum mrówek.Młodym lekko trącało, ale pomimo przymglonego wzroku wypatrzył weterana, który go ośmieszył i ruszył w jego kierunku. Wyciągnął go z tłumu i pchnął na maskę busa, wykrzykując przy tym wulgaryzmy. Kierowca busa, widząc, co się dzieje przed maską, zaczął migać światłami i włączył klakson, żeby powstrzymać agresora. Wtedy z tłumu podbiegło kilka osób i wsiedli na młodego, który przyjął bojową postawę. Zrobiło się większe zbiegowisko i ludzie zaczęli na niego napierać, aż w końcu  odgrodzili go od weterana, który trzymał się za obity łokieć. W tym czasie pojawili się policjanci i młody spędził noc w żłobku. Weteran pozostał. Żeby ukoić rozdygotane nerwy, otworzył butelkę i długo wszystkim opowiadał o swoich przygodach na granicy. jot podpis kryminałek
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    wert - niezalogowany 2016-10-20 14:22:23

    I to na tyle w Przemyślu .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości