Pewnego dnia udałem się do urzędu miejskiego. Wydział, który mieści się poza siedzibą główną urzędu. Pani mówi, żebym wypełnił taki i taki papier. – Wypełniam i od razu mogę u pani zostawić? – pytam. – Nie. Zanosi pan do biura podawczego w głównym budynku – odpowiada.
Nie rozumiem. Nie można tego załatwić od ręki, już tutaj? Pani powiedziała, że nie, że tak musi być, że tak jest właściwie.
Muszę zatem iść na ulicę A, żeby wziąć formularz i zanieść go do budynku B. Stamtąd najprawdopodobniej trafi on znowu do budynku A, gdzie znajduje się wydział, który tą sprawą się zajmuje. Ta sama kartka papieru przewędruje tę samą drogę dwa razy, zostanie podana z rąk do rąk dla samego podania.
Mniejsza o mnie. Przeszedłem się dwa razy, nic się nie stało. Mogłem sobie formularz wydrukować z internetu, byłby jeden spacer mniej. Ale nie wszyscy są „internetowi”, dla niektórych osób (starszych, niepełnosprawnych) taka wędrówka może być jednak męcząca.
Ta drobna sytuacja pokazuje pewną chorobę, która drąży Przemyśl i wiele innych miast. Można ją nazwać „niedasięmizm”. Charakteryzuje się robieniem tylko tego, co nam każą. Nic więcej, zero inwencji, żadnego wyjścia przed szereg. Brakuje nowatorskich, nieszablonowych rozwiązań. Tak zawsze było i tak musi być.
Czas to zmienić. Zadaniem nowego prezydenta będzie zmiana mentalności swoich pracowników, a później mieszkańców. Zacznijmy od ustawienia urzędu frontem do petenta.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Urzędnik nie jest od tego,żeby pomagać mieszkańcom.Urzędnik jest od tego,by sprawować pewnego rodzaju nacisk na mieszkańca i w miarę możliwości i sprzyjających sytuacji Go szykanować. W tym względzie urzędnicy są bardzo dobrze zorganizowani.Ba,mają nawet "regulaminy" czyli opracowania bezduszności.W krajach normalnych każdy urzędnik zobowiązany jest do pomocy mieszkańcowi a nawet policjant na którego też zawsze można liczyć.A u nas prawdziwe bizancjum w fazie rozkwitu.Całkiem niedaleko nam do urzędników w Rosji.Ostatnie lata to niestety ale obowiązywały wzory dworskiego bizancjum czyli my sobie a wy sobie ale za wasze pieniądze.
Panie Redaktorze,bardzo trafne spostrzeżenia, tym bardziej że teraz jest możliwość zmiany różnych , nieżyciowych procedur i ustalenie organizacji pracy zgodnie z końcowym wnioskiem pańskiego felietonu.Dołożę do tego kolejną "nieżyciową" organizację pracy - z mojego doświadczenia.Rzecz dotyczy doręczania korespondencji- za potwierdzeniem odbioru, przez pracowników UM, która odbywa się w godzinach do 15, może trochę dłużej. Nie wszyscy jednak mieszkańcy Przemyśla to osoby na zasiłkach z MOPS, emeryci , renciści czy beneficjenci 500+.Cześć z nas po prostu pracuje, w efekcie czego w skrzynce pocztowej odnajduje awizo o obowiązku zgłoszenia się po odbiór korespondencji do kancelarii UM w godz. do 15, czy 15.30 a więc dalej w godzinach swojej pracy.Wystarczy więc ustalić dwuzmianowy system doręczeń , co myślę rozwiązało by problem.
Pewnego dnia zdzwoniłem do PGK , PGM , ZDM UM , Dlaczgo schody w Przemyślu są nie odśnieżane . Napisałem również do ŻP . Ale od was odopwiedzał mi atuomat ,że odebrano , nawet nikt nie pofatygował odpowiedzieć ,że nia da się o tym napisać
Z budynku A do budynku B, a potem do C lub znowu do A... no i jeszcze nieprzyjemne odzywanie się urzędnika, który jakby za karę musi siedzieć i pracować... Horror. Na niczym im nie zależy.... czas ukrócić to "Państwo w państwie" czyli niemoc i niechęć samorządowej administracji!
A morze urzędasy niech pracująna dwie zaminay jaknormalniludzie .
Morze to my mamy na północy a słownik (mam nadzieję) na półce (no i internecie też można znaleźć).Ludzie dbajcie o język!!!!!Jak się czyta te wszystkie komentarze to się odnosi wrażenie, że pisało je dziecko z pierwszej klasy podstawówki!!!
A ja proponuje zeby kazdy urzad pracowal na dwie zmiany i to rozwiazalo by problem z zalatwieniem sprawy ,niekiedy sama musialam brac urlop zeby zalatwic sprawe w urzedzie miejskim bo godziny urzedowania sa takie jak kazdy wie
To nie jest jeszcze problem, większy gdy urzędnicy nie wiedzą jakie mają kompetencje i odsyłają petenta do innego wydziału, w którym dowiaduje się, że to sprawa wydziału, z którego przyszedł. I tak wokoło. To klasyczny przykład braku prawidłowej organizacji urzędu, za którą odpowiada sekretarz.
Urzędników miejskich jest za dużo.Pozbycie się 1/3 etatów urzędniczych w mieście to ulga finansowa dla gospodarza a znaczne podwyższenie płynności pracy urzędu z korzyścią dla miasta.W chwili obecnej kompetencje są tak rozmyte,że piastujący urzędy tak naprawdę nie wiedzą co należy do ich obowiązków.Panuje typowa spychoterapia.Po co ja mam robić niech zrobi to kto inny.To widać gołym okiem bez zagłębiania się w organizację pracy urzędu.Czy można to zmienić.Można.Ale naruszy się układy i co wtedy.
Paweł Bugira dlaczego podpisałeś się jako dziennikarz, a nie jako bloger? Przemyśl to przy następnym takim wpisie.
Czas to zmienić. Zadaniem nowego prezydenta będzie zmiana mentalności swoich pracowników, a później mieszkańców. Zacznijmy od ustawienia urzędu frontem do petenta.Zaraz , zaraz czy pan redaktor ni zapędził się zbyt daleko Co do" mentalności" urzędników , można mieć różne zdanie , ale zmieniać - jak pan napisał zmiany " mentalność mieszkańców " , to jakim prawem jakiś prezydent , a kim on jest , bedzie zmieniał " mentalność mieszkańców'
Urzędnik nie jest od tego,żeby pomagać mieszkańcom.Urzędnik jest od tego,by sprawować pewnego rodzaju nacisk na mieszkańca i w miarę możliwości i sprzyjających sytuacji Go szykanować. W tym względzie urzędnicy są bardzo dobrze zorganizowani.Ba,mają nawet "regulaminy" czyli opracowania bezduszności.W krajach normalnych każdy urzędnik zobowiązany jest do pomocy mieszkańcowi a nawet policjant na którego też zawsze można liczyć.A u nas prawdziwe bizancjum w fazie rozkwitu.Całkiem niedaleko nam do urzędników w Rosji.Ostatnie lata to niestety ale obowiązywały wzory dworskiego bizancjum czyli my sobie a wy sobie ale za wasze pieniądze.
Panie Redaktorze,bardzo trafne spostrzeżenia, tym bardziej że teraz jest możliwość zmiany różnych , nieżyciowych procedur i ustalenie organizacji pracy zgodnie z końcowym wnioskiem pańskiego felietonu.Dołożę do tego kolejną "nieżyciową" organizację pracy - z mojego doświadczenia.Rzecz dotyczy doręczania korespondencji- za potwierdzeniem odbioru, przez pracowników UM, która odbywa się w godzinach do 15, może trochę dłużej. Nie wszyscy jednak mieszkańcy Przemyśla to osoby na zasiłkach z MOPS, emeryci , renciści czy beneficjenci 500+.Cześć z nas po prostu pracuje, w efekcie czego w skrzynce pocztowej odnajduje awizo o obowiązku zgłoszenia się po odbiór korespondencji do kancelarii UM w godz. do 15, czy 15.30 a więc dalej w godzinach swojej pracy.Wystarczy więc ustalić dwuzmianowy system doręczeń , co myślę rozwiązało by problem.
Pewnego dnia zdzwoniłem do PGK , PGM , ZDM UM , Dlaczgo schody w Przemyślu są nie odśnieżane . Napisałem również do ŻP . Ale od was odopwiedzał mi atuomat ,że odebrano , nawet nikt nie pofatygował odpowiedzieć ,że nia da się o tym napisać