Reklama

Nie dostał aktu zgonu żony, bo… umarła w sobotę!

14/10/2015 10:12

– Obudziłem się nad ranem. Chciałem okryć żonę, by nie zmarzła. Była dziwnie zimna – wspomina Edward Rzepa z Zagórza. Wezwał pogotowie. Ratownicy potwierdzili jego przeczucia. Kobieta nie żyła. Zmarła śmiercią naturalną i wtedy zaczęły się problemy. Okazało się, że nie ma kto wystawić aktu zgonu. W końcu na polecenie prokuratury zmarłą zabrano do prosektorium, a we wsi zaczęły krążyć plotki, bo przecież przy normalnej śmierci prokurator nie zabiera ciała.

Zagórze, mała wieś położona niedaleko Manasterza w powiecie przeworskim. To właśnie tam 12 września rodzina zmarłej nie mogła doprosić się lekarzy, aby ci wypisali akt zgonu. – To była sobota nad ranem. Kiedy wstałem o 5 do łazienki, zauważyłem, że żonie wystaje spod kołdry noga. Chciałem ją okryć, aby nie zmarzła. Wtedy zauważyłem, że ciało jest dziwnie zimne – mówi Edward Rzepa.

Mężczyzna, podejrzewając najgorsze, wykręcił numer 112. Po 12 minutach na miejscu była już karetka. Ratownicy po podłączeniu kobiety do aparatury stwierdzili, że ta nie żyje. Powiedzieli również, aby w tej sytuacji zadzwonić do lekarza, który wypisze akt zgonu, gdyż oni nie mają do tego uprawnień.

Reklama

– Zadzwoniłem pod podany przez ratowników numer telefonu. Odebrała lekarka, która powiedziała, że zjawi się w ciągu dwóch godzin. Tak się jednak nie stało. Chwilę potem oddzwoniła i oznajmiła, że żona nie leczyła się w szpitalu, dlatego w tej sytuacji nie może przyjechać. Nakazała, aby zadzwonić na policję – mówi rozżalony mężczyzna – Wtedy nie zastanawialiśmy się, czy robimy dobrze. Byliśmy w szoku[paywall] z powodu śmierci żony, więc wykonaliśmy polecenie lekarki. Kiedy policjanci przyjechali na miejsce, nie ukrywali swojego zdziwienia – opowiada Edward Rzepa.

Reklama

Zabrano żonę w czarnym worku

Przybyła na miejsce policja stwierdziła, że kobieta zmarła naturalnie, bez udziału osób trzecich. Widząc jednak bezradność rodziny, postanowiła jej pomóc. Policjanci pojechali po lekarza rodzinnego. Ten również odmówił przyjazdu, twierdząc, że sobota jest dla niego dniem wolnym od pracy. W tej sytuacji zgodnie z obowiązującymi procedurami policja wezwała na miejsce prokuratora.

– Kiedy przyjechał prokurator, zadzwonił po lekarza. Ten po przyjeździe oznajmił, że nie może stwierdzić zgonu. Wtedy podjęto decyzję, aby zabrać ciało żony do prosektorium – mówi Edward Rzepa. – Po prawie ośmiu godzinach zabrano ją w czarnym worku, tak jakby była ofiarą wypadku – żali się mężczyzna.

Reklama

Zgon stwierdził dopiero lekarz sądowy, który po rozmowie z rodziną również nie ukrywał swojego zdziwienia całą sytuacją.

– Z naszej strony wszystkie działania w tej sprawie są zakończone. Postępowanie zostało umorzone, ponieważ nie stwierdzono udziału osób trzecich – potwierdziła Marzena Strokoń z Prokuratury Rejonowej w Przeworsku.

Okazuje się jednak, że nie tylko urzędnicze przepisy były ciosem dla rodziny. Kolejny dramat zgotowali Rzepom sąsiedzi. Po całej sytuacji po wsi zaczęły krążyć plotki i zaczęto snuć domysły.–– Dochodziły do nas coraz gorsze opowieści o tym, co się stało z moją żoną. Ludzie zaczęli sugerować, że popełniła samobójstwo – opowiada zrozpaczony mężczyzna.

Reklama

– Wystosowaliśmy pismo do Szpitala Rejonowego w Przeworsku. Po prostu chcę, aby ktoś powiedział zwykłe „przepraszam” za to, co nas spotkało. Szpital podsumowuje jednak sprawę jasno. – Nie ma winy po naszej stronie. Sprawa została już wyjaśniona i jest zamknięta – komentuje dyrektor SPZOZ w Przeworsku. 

Umarła nie w tym dniu co trzeba

Edward Rzepa pogodził się ze śmiercią żony, jednak nie potrafi zrozumieć, dlaczego spotkały go takie upokorzenia, które spotęgowały jego osobistą tragedię. Mężczyzna uważa, że zawinił system, który za powstały problem obarczył winą nieżyjącą kobietę.

Reklama

– To wygląda tak, jakby winę za to ponosiła moja żona. Umarła nie w tym dniu co trzeba, tylko w sobotę nad ranem – dodaje mąż zmarłej kobiety.

Bez względu na wszystko Edward Rzepa chce doprowadzić sprawę do końca.

– Muszę walczyć o dobre imię mojej żony. Ona sobie na to nie zasłużyła. Kiedy żyła, wielokrotnie ucinała rozmowy o innych ludziach, bo wiedziała, że słowa mogą wyrządzić drugiemu człowiekowi wielką krzywdę – dodał pan Edward.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gygv - niezalogowany 2015-10-14 13:02:26

    POlandesh

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama