Pewien znajomy opowiedział mi, jak to w sobotę, 6 września, poszedł z 6-letnim synem na boisko szkolne, bo odbywały się tam zawody Kazanów Streetball 2014.
Ponieważ sam jest fanem koszykówki, chciał zaszczepić młodemu zainteresowanie tym sportem. Trójki walczyły, zawodnicy popisywali się efektownymi wsadami. Obok boiska piekły się kiełbaski. Wszystko było fajnie, do czasu, kiedy domorośli raperzy nie dorwali się do mikrofonu. Pewnie intencją organizatorów było umilanie zawodów muzyką młodzieżową, bo impreza była dla młodych. Kiedy jeden z młodych przez mikrofon zapraszał wszystkich na kiełbaski, drugi rapował. Jeb..., pier... – słychać było z głośników na całe osiedle. No cóż, rap to dość specyficzny rodzaj twórczości, w której na porządku dziennym są wulgaryzmy, tylko czy szkolne boisko jest odpowiednim miejscem na tego typu muzykę. Ponieważ nikt z organizatorów nie zareagował, znajomy, chcąc oszczędzić synowi dalszych wrażeń, zabrał go z boiska i poszli na lody. Ponoć przysłowia są mądrością narodów. W tym przypadku najbardziej adekwatne byłoby to o skorupce, która, czym za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze