Młody niedźwiedź przestraszył dwie kobiety, które wybrały się na przechadzkę. Zwierzak pojawił się niedaleko zabudowań w Świebodnej w gminie Pruchnik. Uczestniczki niecodziennego spotkania są pewne, że z zarośli wyszedł niedźwiedź. Policjanci i leśnicy podchodzą do tej informacji wstrzemięźliwie, ale zalecają ostrożność i rozwagę.
– W niedzielę, 23 sierpnia, wieczorem wybrałyśmy się z ciocią na spacer. Nie uszłyśmy zbyt daleko, gdy któraś z nas zauważyła ruch w zaroślach, a za chwilę wyszedł z nich niedźwiedź[paywall]. Według mnie nie był to dorosły osobnik, tylko młode, trochę mniejsze zwierzę. Nie czekałyśmy na to, co zrobi, tylko szybko zawróciłyśmy do domu – mówi dziewczyna.
– Zgłosiłam sprawę na policji. Myślę, że tak należało zrobić, bo zwierzak może kogoś przestraszyć. Trudno powiedzieć, co mu chodzi po głowie – dodaje. Chętniej o spotkaniu opowiada Andrzej Blecharczyk, ojciec dziewczyny. On sam nie spotkał niedźwiedzia, ale informacji ma sporo. – Córka ze szwagierką uciekły przestraszone. Miały ze sobą telefony komórkowe, ale żadna z nich nawet nie pomyślała o tym, by zrobić zdjęcie. Jak najszybciej chciały dotrzeć do domu – mówi[paywall]. Ze szwagierką nie udało się porozmawiać. Była w Świebodnej na urlopie i po spotkaniu z niedźwiedziem wróciła do Niemiec, gdzie mieszka.
fot.Roman Kijanka
– W tym miejscu niedźwiadek mógł odpoczywać – pokazuje Andrzej Blecharczyk.
– Już wcześniej psy po nocach szczekały. Były niespokojne, ale nie zwracaliśmy na to większej uwagi. Pełno w pobliżu zarośli i nieużytków. Dzikie zwierzęta podchodzą blisko domów. Najwięcej jest saren – opowiada A. Blecharczyk. Chętnie zgadza się, by podjechać w miejsce, gdzie niedźwiadek mógł przebywać. Mówi o śladach jego pobytu. Zatrzymujemy się po kilkuset metrach. Na wzniesieniu. W linii prostej do domu Blecharczyków jest około stu metrów. Między drzewami widać dachy, leżącego całkiem na uboczu, ostatniego gospodarstwa w tej części wsi. Pan Andrzej prowadzi do zarośli. Część to zdziczały sad. Reszta to młody lasek. Pod śliwą rosnącą na miedzy trawa jest wydeptana. Są odchody jakiegoś zwierzęcia. Pełno w nich pestek i jest ich dość dużo. Wydaje się, że mógł je zostawić jakiś większy wszystkożerny zwierzak. – Szukaliśmy informacji i z tego, co się udało dowiedzieć, wynika, że zostawił je niedźwiedź – zapewnia pan Andrzej. Na wysuszonej ziemi tropów nie widać.
Pojawienie się niedźwiadka w pobliżu Świebodnej i Jodłówki potwierdza kolejne zgłoszenie. W czwartek przed południem misia zauważył mieszkaniec Jodłówki Parcelacji, miejscowości sąsiadującej ze Świebodną. Zwierz był nieopodal domu, na plantacji malin położnej przy lesie. On również zawiadomił o spotkaniu policję. – Funkcjonariusze razem z leśnikami przeszukali teren, gdzie niedźwiedź miał się pojawić. Niestety nie natrafiono na jego ślady. Sprawdzamy każdy sygnał i monitorujemy okolicę gminy, a mieszkańcom wybierającym się w pobliże lasów zalecamy ostrożność i rozwagę – informuje podkom. Marta Gałuszka z KPP w Jarosławiu. Ze zgłoszenia wynikało, że był to młody osobnik. Fakt, że widział go mężczyzna zajmujący się myślistwem, historię uwiarygodnia. – Wynika z tego, że niedźwiadek spaceruje w okolicy Jodłówki i Świebodnej. Jeszcze nie wszyscy o tym wiedzą. W czwartek po zauważeniu miśka na Parcelacji ludzie zaczęli o tym mówić. Była policja. Sprawdzają leśnicy – mówi Stanisław Kucab, sołtys Jodłówki.
Chociaż odcisków łap nie znaleziono, a samego zwierzaka widziały tylko trzy osoby, najprawdopodobniej jest to niedźwiadek. Ci, którzy go spotkali, są tego pewni. Mieszkańcy różnie komentują, ale w większości wierzą, że ich okolicę odwiedził niedźwiedź. Tym bardziej że teren sprzyja pojawieniu się zwierząt rzadko spotykanych w pobliżu ludzkich siedzib.. – Przed pojawieniem się niedźwiedzia wiele osób tu spacerowało. Chodzili z kijkami. Przyciągała ich cisza, spokój i ładne widoki. Po spotkaniu go nikt tu nie chodzi – mówi A. Blecharczyk. – A co w tym dziwnego? Wilki się pojawiają, to i niedźwiedź mógł przyjść. Okolica dziczeje, a przez to staje się przyjazna zwierzętom – mówi starszy mieszkaniec Świedobnej.
Policjanci razem z leśnikami sprawdzają sygnały o pojawieniu się zwierzęcia, które może być groźnie dla ludzi. – Tropów nie widziałem i trudno jednoznacznie stwierdzić, czy niedźwiedź rzeczywiście tu przebywa. Znam tylko relację – mówi Bogusław Gil, leśniczy z leśnictwa w Kramarzówce, położonego niedaleko Świebodnej. Radzi, by zachować przezorność nie tylko przy ewentualnym spotkaniu z miśkiem, ale też z innymi dziko żyjącymi zwierzętami.
Wszystko wskazuje, że niedźwiadek w okolicy Świebodnej był. Trudno powiedzieć, czy został. Pagórkowata część powiatu jarosławskiego w gminie Pruchnik i Roźwienica sąsiaduje z częścią powiatu przemyskiego, w której niedźwiedzie się pojawiały. Ze Świedobnej do Huciska Nienadowskiego i Nienadowej jest niedaleko. Nie opuszczając lasów, można dotrzeć w okolice Birczy. San nie jest przeszkodą. Tym bardziej teraz, przy niskim stanie wody.
Misiek był już wcześniej w okolicy Pruchnika. Pięć lat temu w pobliżu Węgierki i Chorzowa spacerowała Przemisia, trzyletnia niedźwiedzica. Informacje o jej przygodach obiegły cały kraj.

fot.Roman Kijanka
Przemisia została uśpiona. Niedźwiadek ze Świebodnej najpewniej szuka swojego miejsca. Możliwe, że sobie pójdzie w rodzinne strony.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze