Znów działo się na sesji rady gminy Radymno, tym razem zwołanej w trybie nadzwyczajnym. Najostrzej było przy zmianach w budżecie. Projekt przewidywał kilka przesunięć na inwestycje w Nienowicach. Niektórzy radni chcieli bardziej równomiernego rozdziału pieniędzy. Przepis na awanturę gotowy.
Rozgrzewkę rada gminy Radymno miała już przy pierwszej z procedowanych uchwał dotyczącej zmiany uposażenia wójta. Uchwała niepotrzebna, według słów wójta jeszcze niecały miesiąc wcześniej, okazała się potrzebna. Okazało się, że pensja wójta Szylara w widełkach jednak się nie mieści i potrzebne są zmiany.[paywall]
Zmiany, podkreślić trzeba, kosmetyczne. Wójt zarobi mniej o 350 złotych. Niektórym radnym wysokość obniżki nie bardzo się spodobała. Jeszcze mniej, sposób, w jaki została przedstawiona, ale protesty w tej sprawie były raczej anemiczne, a całą dyskusję uciął radny Wojciech Januszko. – Sami siebie nie słyszycie. Mówiliście: „będzie praca, będą efekty, będzie wynagrodzenie”. Jest praca, są efekty, jest wynagrodzenie – stwierdził radny. Komentarz ten nie przypadł chyba do gustu licznie zgromadzonym na sesji sołtysom, bo tuż po jego wygłoszeniu ryknęli gromkim śmiechem.
Nieco mniej do śmiechu było dyskutantom kilka minut później. Po odczytaniu uchwały wprowadzającej kilkanaście zmian w budżecie gminy powietrze w sali narad mocno stężało. Z niejasnych powodów w jednym dokumencie urzędnicy gminni zestawili między innymi wydatki na edukacyjny projekt alfa i omega, zmiany dotyczące spraw pracowniczych podległych gminie podmiotów oraz przesunięcia inwestycyjne między innymi w Nienowicach. I to właśnie inwestycje w tej niewielkiej miejscowości stały się zarzewiem konfliktu. Dyskusję sprowokował Lesław Lisowski. – Chodzi o Nienowice. Tyle pieniędzy tam poszło, że pan radny mógłby troszkę odpuścić. Inne miejscowości też trzeba zauważyć – mówił Lisowski, kierując swe słowa do radnego z Nienowic. Wsparł go radny Tadeusz Grendus. – Dość już pompowania pieniędzy w Nienowice – grzmiał. L. Lisowski złożył propozycję, by pieniądze z nadwyżki podzielić między wszystkie sołectwa. Według jego założenia kilkanaście miejscowości mogłoby dostać od 50 do 120 tys. Zasugerował by po prostu się dogadać.
Do kompromisu nie był jednak skory radny z Nienowic Piotr Łochin. – Sam pan krzyczał „iniwestowąć w drogi”. Sam pan mówił „co se pan sprzedasz, zainwestujesz w Nienowicach”. Ja stanąłem na wysokości zadania. Mieszkańcy też. Budujemy ten odcinek, nie zaglądamy nikomu w kieszeń – odpowiadał Lisowskiemu. Radny przekonywał, że trud całej społeczności powinien zostać nagrodzony, a dzielenie się efektami wyrzeczeń i pracy jest wbrew wcześniej ustalonym zasadom. Z tym tokiem rozumowania nie chcieli się zgodzić sołtysi przyklaskujący idei solidarności. Wątpliwości wyrażał też radny Olech. – Jak ja mam zagłosować za drugą drogą asfaltową do Nienowic, jak ja nie mogę wyżebrać kamienia na utwardzenie drogi w Młynach? – dopytywał.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.zalosne ze placimy darmozjadom a powinni pracowac za przecietna pensje albo oraj chlopie ziemie
Tylko cały czas by chcieli jesc ż darmowej miski co to w świętym czy w Michałowice nie ma pastwisk do sprzedania
Ślęzak nie ma dzielenia pieniędzmi terz nie ma
zalosne ze placimy darmozjadom a powinni pracowac za przecietna pensje albo oraj chlopie ziemie
Tylko cały czas by chcieli jesc ż darmowej miski co to w świętym czy w Michałowice nie ma pastwisk do sprzedania
Ślęzak nie ma dzielenia pieniędzmi terz nie ma