Reklama

O pszczołach i leczniczych właściwościach miodu

25/11/2016 10:30

– Najlepszy miód i produkty pszczele to te pochodzące bezpośrednio z ula, które nie zostały poddane żadnym procesom – zaznaczał prof. Artur Stojko, mówiąc o apiterapii na I Jarosławskiej Konferencji Pszczelarskiej, zorganizowanej w ostatnią sobotę przez Regionalny Związek Pszczelarzy w Jarosławiu wspólnie z Państwową Wyższą Szkołą Techniczno-Ekonomiczną.

Spotkanie podzielono na dwa moduły. Pierwszy, prowadzony przez prof. A. Stojko, był poświęcony apiterapii w medycynie regeneracyjnej. Drugi, skierowany bardziej do właścicieli pasiek, poświecono hodowli pszczół, opiece na pszczelimi rodzinami oraz chorobom występującym w ulach i gospodarce pasiecznej. 

W swoim wkładzie prof. dr hab. n. farm. Artur Stojko, prezes Polskiej Fundacji Apiterapii, odniósł się do roli[paywall] produktów pszczelich w medycynie, pokazując przy okazji podstawowe problemy i zawiłości związane z ochroną zdrowia i leczeniem.

– Apiterapia była wiodącą metodą leczenia już w czasach Hipokratesa – zaznaczał profesor, zauważając, że uzyskiwany wtedy miód zawierał wszystkie niezbędne elementy. Dziś, poddany różnym procesom związanym z dystrybucją, jest ich pozbawiany. – Najlepszy miód i produkty pszczele to te pochodzące bezpośrednio z ula, które nie zostały poddane żadnym procesom. Nie ma drugiego podobnego zjawiska w naturze, dającego produkty o tak szerokim działaniu, jak to, co dzieje się u pszczół dostarczających różnorodne związki zebrane i zmienione lub wydzielone przez nie – zaznaczał A. Stojko.

– Nikomu się nie udało stworzyć syntetyku, który by stymulował organizm, a taka substancja znajduje się w produktach pszczelich. Należy przyjmować to, co zostało przez życie zweryfikowane. Nowości to często błądzenie. Układ genetyczny pszczół nie zmienił się przez dziesiątki tysięcy lat. Tak jak było 130 tysięcy genów, tak zostało, mimo tego, że człowiek starał się ten organizm zdeprawować, stosując środki ochrony roślin i inne toksyny. Nie udaje się, bo zanim toksyna zadziała na układ genetyczny pszczoły, ona ginie. Śmiem twierdzić, że człowiek może doprowadzić do swojej zagłady, ale pszczoła przetrwa – dodawał wykładowca. Profesor pokazywał różnice między produktami naturalnymi a syntetycznymi, zwracał uwagę na potężne lobby farmaceutyczne i pogoń za zyskiem, powodujące zalew syntetycznych produktów i odejście od naturalnych i powstających dzięki procesom biotechnologicznym.

Reklama

To nie był żyzny rok

– W 1990 roku rząd wycofał dopłaty do mięsa i masła, w zasadniczy sposób ograniczając spożycie tłuszczów nasyconych. Efektem tego dzieła przypadku była 30-procentowa redukcja umieralności przedwczesnej z powodu choroby wieńcowej i zawałów –  mówił, pokazując przykład skutków działań przypadkowych. Mówiąc o produktach pszczelich, opisywał działanie miodu, propolisu, pierzgi, mleczka pszczelego, wosku, jadu i czerwia.

– Miód aktywuje procesy metaboliczne, stymuluje układ krwiotwórczy, działa detoksykacyjnie, sprzyja tworzeniu się naczyń włosowatych i namnażaniu się komórek – wymieniał, mówiąc o ważnej roli regeneracji tkanek i znaczeniu produktów pszczelich w tym procesie. – Z pszczelarstwa, w zależności od sezonu, można wyżyć, ale zdarza się, że żadnego zysku nie osiągniemy. Ten rok też do żyznych nie należy – zwracał się do pszczelarzy. Ciekawy i interesujący wykład podkreślający znaczenie naturalnych produktów w utrzymaniu zdrowia oraz rolę substancji uzyskiwanych w pasiekach wzbogacały podawane przez prowadzącego przykłady. W drugiej części pszczelarze dowiedzieli się o prowadzeniu pasieki i zagrożeniach czyhających na pszczoły. Konferencja spotkała się ze znacznym zainteresowaniem, głównie ze strony pszczelarzy.
erka
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości