Opowieścią o sile tradycji. Tak Anna Zasiadczyk i Artur Krasicki określają swoją książkę pt. „Polskie firmy rodzinne”, która właśnie trafiła na księgarskie półki. Autorzy z typową dziennikarską ciekawością analizują historie rodów kilkunastu branż.
„Trzynaście rodzin, trzynaście zawodów, trzynaście różnych, choć podobnych losów. Uwikłanych w zagmatwaną historię naszej Ojczyzny, lecz dumnych z polskości, swej lokalnej tożsamości, których siłą i mocą sprawczą była i jest rodzina. To głównie dzięki niej nie dali się upokorzyć i zniszczyć nieprzychylnej władzy, czy bezdusznemu systemowi” – czytamy w nocie wydawnictwa „Muza”, które jest wydawcą „Polskich firm rodzinnych”.
„Opowieść o rodzimych rzemieślnikach to nie tylko historia danych zawodów. Dzięki nim poznaliśmy historie miast, codzienne życie minionych lat, dawne obyczaje. Na nowo odkryliśmy, że pieniądze szczęścia nie dają, że szybki zysk - w przeciwieństwie do zbawiennej cierpliwości - nie rodzi trwałych i smacznych owoców” – piszą w słowie wstępnym autorzy.
Barwne opowieści zebrali: Artur Krasicki, przemyślanin obecnie mieszkający w Warszawie, z wykształcenia socjolog z wyboru dziennikarz[paywall], niegdyś współpracownik Życia Podkarpackiego i Anna Zasiadczyk związana z tematyką rodzimego show-biznesu. Przygotowując publikację autorzy przyjęli kilka kryteriów. Jednym z nich było to, iż firmy musiały powstać przynajmniej przed II wojną światową. Szybko okazało się, że wiele z nich swoje korzenie ma znacznie, znacznie głębiej i obecnie są prowadzone przez trzecie bądź nawet czwarte pokolenie spadkobierców. Na łamach książki sukcesorzy tradycji biznesowych uchylają rąbka tajników rzemiosła, opowiadają anegdoty, czy też zdradzają, kto ze znanych tego świata był bądź wciąż jest ich klientem. A swój świat przybliżają czytelnikom m.in. lutnicy, fryzjerzy, piekarze i wielu innych.
– Pracując nad książką po raz kolejny utwierdziliśmy się też, że wpływ zaborów ciągle jeszcze tkwi w naszej świadomości – mówią autorzy. – W Poznaniu rozczuliła nas dbałość o detal, w Krakowie nieco rozbawił artystyczny galicyjski sznyt, w Warszawie dotknął nas niemal europejski rozmach. W Łodzi zasmucił niszczący wpływ przemian ustrojowych. To była fascynująca podróż w przeszłość. Do Polski, której już nie ma, do której wielu z nas, karmionych nostalgicznymi wspomnieniami babć i dziadków, wraca pamięcią – dodają.
„Polskie firmy rodzinne” to również opowieść o Polsce współczesnej, o walce z absurdalnymi przepisami, unijnymi dyrektywami, korporacjami, zalewającymi rynek tanią i byle jaką chińszczyzną. Bronią tych ludzi jest przekazywana z pokolenia na pokolenie jakość, uczciwość, rzetelność. Ich atutami determinacja, pracowitość, umiłowanie do rodzinnej tradycji.
– Dzięki tym cechom polski rzemieślnik przetrwał najróżniejsze burze i zawirowania dziejowe – twierdzą Krasicki i Zasiadczyk. – A w czasach prosperity, głównie w okresie międzywojennym, rozwijał rodzinną firmę. I kto wie, czy gdyby nie II wojna światowa nie mielibyśmy dziś polskich, światowych marek? – zastanawiają się, a jednocześnie są niemal pewni, że krajowy rzemieślnik z powodzeniem przetrwa najróżniejsze zmiany zachodzące we współczesnym świecie.
– Nawet w dobie automatyzacji i kodów kreskowych – uważa Krasicki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze