– Pierwszy pożar miał miejsce 15 maja, między g. 22 a 23. Spłonął nasz osobowy bus zaparkowany przed posesją, tuż przy ogrodzeniu – zaczyna opowieść Anna Sudzińska-Koszyk z Hurka.
– Na początku nie przeczuwaliśmy, że mogło to być podpalenie. Raczej obstawialiśmy zwarcie elektryczne, samozapłon. Nie mieliśmy powodów, żeby kogokolwiek podejrzewać o takie rzeczy – mówi.
Sprawy nie zgłosili na policję, uważając, że takie rzeczy po prostu czasem się zdarzają. Jednak gdy 28 maja, o g. 1.10 spłonął kolejny samochód – osobowa kia carens – państwo Koszykowie stwierdzili, że to już nie może być przypadek.
– Ze wszystkimi żyjemy w zgodzie, prowadzimy fundację, firmę, nikomu nie jesteśmy nic dłużni, nie mamy żadnych podstaw, żeby sądzić, że ktoś mógłby nam cokolwiek zrobić – opowiada dalej nasza rozmówczyni.
– Jedyną przyczyną, jaką podejrzewamy, mogła być nasza współpraca z Ministerstwem Obrony Ukrainy. Pracuję jako tłumacz, uczestniczę w różnych rozmowach, dlatego nie tylko polska policja, ale i służby bezpieczeństwa Ukrainy potraktowały całą sprawę poważnie i prowadzą równoległe śledztwa na wypadek, gdyby było to związane z przeciekiem jakichkolwiek informacji i wychwyceniem ich przez agenturę rosyjską – dywaguje pani Anna.
– Najgorszy w tym wszystkim jest fakt, że ktoś, kto to robił, z pewnością znał nas, obserwował. Wie o tym, że mamy piątkę dzieci, a mimo to zdecydował się na podpalenie samochodu tak blisko domu, wręcz pod oknami, narażając nas i nasze dzieci – podkreśla rozżalona.
Mł. asp. Joanna Golisz, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu, potwierdziła przyjęcie zawiadomienia w sprawie pożarów.
– Na tym etapie nie możemy jeszcze powiedzieć, jakie były przyczyny ich powstania, ani czy można łączyć oba zdarzenia – podkreśliła.
Rodzina zdecydowała się na założenie zbiórki. Fundusze mają pomóc przede wszystkim w zabezpieczeniu domu (ogrodzenie i monitoring) oraz w zakupie samochodu, który pozwoli na sprawne odwożenie i przywożenie dzieci (w wieku od 2 do 14 lat) do i z placówek oświatowych oraz na swobodny dojazd do pracy – od września pani Anna rozpoczyna pracę w przedszkolu.
– Oprócz funkcji, które pełnię jako psycholog, tłumacz, pedagog, dyrektor fundacji wspierającej walczącą Ukrainę, mam jeszcze jedno najważniejsze zadanie – wychować pięcioro dzieci. Dziś nie wiem, co przyniesie mi jutro, ale postaram się nie poddać! – apeluje o pomoc pani Anna.
Zbiórkę można wesprzeć pod adresem https://zrzutka.pl/cpdjzm
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze