Reklama

Obrazki sercem malowane

28/11/2015 13:27

Tworzyć i spełniać swoje marzenia można w każdym wieku. Pani Joanna Staszkiewicz malować chciała od dziecka, jednak jej los tak się potoczył, że pasję zaczęła rozwijać dopiero po pięćdziesiątce. Marzenie z dzieciństwa w końcu sięurzeczywistniło.

Wszystko zaczęło się po powrocie z Włoch, gdzie pani Joanna pracowała jako opiekunka osób starszych. Dzieci opuściły dom rodzinny, mąż zmarł. – Sprzątać można tydzień, dwa, ale co później – wspomina pani Joanna. Uraz, którego doznała podczas pracy we Włoszech, uniemożliwił jej dalsze wyjazdy. Długie dnie spędzone samotnie w domu zaczęły przytłaczać. Pierwsze farby olejne dostała od znajomej zakonnicy. Początkowo malowanie było tylko[paywall] formą relaksu i sposobem na zabicie wolnego czasu. Talent Joanny Staszkiewicz zaczęli dostrzegać znajomi, zaproponowano jej udział w plenerze malarskim. Jednak ogromna skromność i brak wiary w swoje umiejętności nie pozwoliły jej wziąć udziału w tym wydarzeniu. Po roku dała się namówić.

– Na pierwszy plener poszłam bardzo onieśmielona, trafiłam tam na Tadzia Kmiotka, był  komisarzem plenerów. Na miejscu dowiedziałam się wielu rzeczy, poznałam podstawy malowania, różne techniki, o których nie miałam pojęcia – opowiada pani Joanna.

Reklama

Udział w plenerach w Dubiecku, ale także wyjazdowych, pozwolił jej podszkolić swój warsztat, poznać ciekawych ludzi, nabrać więcej pewności siebie. Chociaż nadal pozostaje bardzo skromną osobą, ma za sobą już jedną wystawę, która odbyła się w maju 2013 roku, w Domu Kresowym w Dubiecku. Jej obrazy wiszą nie tylko w domach okolicznych mieszkańców, zamawiają je u niej także Polacy mieszkający za granicą.

 

Miał jedynie bardzo małą i niewyraźną fotografię, która posłużyła za bazę twórczą. Wzruszenie, które zobaczyła w jego oczach na widok obrazu, było dla niej dużo więcej warte niż pieniądze. 

Reklama

– Nie poczuję się nigdy malarką, po prostu robię to, co kocham – stwierdza J. Staszkiewicz.

Swoje obrazy przekazuje na różnego rodzaju aukcje charytatywne odbywające się w regionie, ale – jak sama mówi – rzadko w nich uczestniczy. Według niej to, co tworzy, jest jeszcze za słabe. Patrząc na swój obraz, namalowany jakiś czas temu, zawsze dostrzega w nim wady. Jest bardzo skromną osobą, pasjonatką malarstwa z ogromnym talentem – tak mówią o niej znajomi.

Ogromna pasja

– Jestem dumna z tego, że moje dzieci mają moje obrazy u siebie w domach, proszą o namalowanie czegoś dla przyjaciół, a idąc na komunię, mogę dać nie tylko symboliczną kopertę, ale także obraz namalowany od serca – wyznaje pani Joanna. –Jestem typem człowieka, który nie usiedzi spokojnie, potrzebuje zajęcia, a malowanie jest dla mnie odskocznią od rzeczywistości – dodaje.

Reklama

Marzeniem J. Staszkiewicz jest namalowanie czegoś, co będzie według niej idealne, ale na razie jest zbyt krytyczna wobec siebie i swoich prac, które na aukcjach osiągają wysokie kwoty. 


E.G
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości